Wczoraj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono tekst Bogdana Bugdalskiego, informujący o kolejnej inicjatywie prawodawczej MEN i opinii o tym projekcie nauczycielskich związków zawodowych. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Wraca monitoring szkół. Nauczyciele obawiają się lawiny papierów i dodatkowej pracy

 

 

Projekt rozporządzenia MEN zmieniającego rozporządzenie w sprawie nadzoru pedagogicznego nie budzi zastrzeżeń środowiska oświatowego, co do sensowności nadzorowania pracy szkół i, co oczywiste, nauczycieli. Jego przedstawiciele obawiają się jednak, że bez dodatkowych unormowań wdrożenie nowych przepisów spowoduje zwiększenie biurokracji w szkołach.

 

Kończy się czas opiniowania projektu rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej zmieniającego rozporządzenie w sprawie nadzoru pedagogicznego, którego celem jest „dostosowanie nadzoru pedagogicznego do aktualnych potrzeb organów sprawujących nadzór pedagogiczny”.

 

Jak wskazano w uzasadnieniu do projektu, którego przepisy mają zacząć obowiązywać od 1 września, efekt ten ma być uzyskany poprzez:

 

-uzupełnienie obecnie obowiązujących form nadzoru pedagogicznego, czyli kontroli i wspomagania, o monitorowanie, a więc formę, która funkcjonowała do końca roku szkolnego 2020/2021;

 

-wprowadzenie możliwości podpisania protokołu kontroli przez kontrolującego i dyrektora szkoły lub placówki z użyciem podpisu elektronicznego, co przyspieszy postępowanie kontrolne;

 

-dodanie stanowiska głównego wizytatora do wykazu stanowisk w kuratoriach oświaty, których zajmowanie wymaga kwalifikacji pedagogicznych.

 

[…]

 

Projektowana regulacja ma to zmienić. Monitorowanie umożliwi systematyczne pozyskiwanie danych o funkcjonowaniu szkół i placówek, w tym o wypadkach i zdarzeniach nadzwyczajnych, co pozwoli sprawniej identyfikować i eliminować zagrożenia w prawidłowej realizacji zadań szkoły lub placówki. […]

 

I generalnie jest na to pełna zgoda środowiska oświatowego, reprezentowanego przez Krajową Sekcję Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność”, Związek Nauczycielstwa Polskiego czy Wolny Związek Zawodowy „Forum – Oświata”. Żadna z tych organizacji nie kwestionuje potrzeby prowadzenia nadzoru pedagogicznego ani możliwości wykorzystywania monitorowania jako narzędzia diagnozowania szkół i placówek.

 

Monitorowanie może być rozwiązaniem przydatnym, jeżeli będzie służyło rozpoznawaniu problemów, identyfikowaniu potrzeb szkół oraz wspieraniu jakości pracy dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej” – czytamy w opinii KNiO NSZZ „Solidarność” na ten temat. „Warunkiem akceptacji tego kierunku jest jednak takie ukształtowanie przepisów, aby monitorowanie nie stało się kolejnym narzędziem zwiększania biurokracji i obowiązków sprawozdawczych dyrektorów oraz nauczycieli”. – Obawiamy się też, że monitorowanie będzie służyło do rozliczania dyrektorów szkół z priorytetów, które ministerstwo przyjęło na ten rok szkolny, a więc z realizacji Kompasu Jutra, a nie do poprawy jakości pracy szkołymówi Krzysztof Wojciechowski, wiceprzewodniczący KNiO NSZZ „Solidarność”. […]

 

Sprzeciw związkowców z „Solidarności” budzi też brak wskazania jednolitych narzędzi do monitorowania, co może prowadzić do sytuacji, że będzie się ono odbywało „od Sasa do lasa”

 

[…]

 

Podobne argumenty zostały przytoczone w opinii Związku Nauczycielstwa Polskiego.            – Monitorowanie pracy szkoły nie jest nową formą nadzoru, tylko powrotem do tego, co już było. Jako związek nie sprzeciwiamy się też poprawianiu form nadzoru pedagogicznego, ale zgłosiliśmy pewne uwagi do proponowanych regulacji po to, żeby nie skutkowały one nałożeniem dodatkowych obowiązków administracyjnych na nauczycieliwyjaśnia Urszula Woźniak, wiceprezes ZNP. […]

 

Definicja monitorowania ma charakter bardzo szeroki, obejmuje zarówno działalność dydaktyczną, wychowawczą, opiekuńczą, jak i informacje o wypadkach oraz innych zdarzeniach nadzwyczajnych. Tak ukształtowany zakres może prowadzić do rozszerzającej interpretacji uprawnień organów sprawujących nadzór pedagogiczny. Szczególne wątpliwości budzi projektowany obowiązek przekazywania informacji o wypadkach i innych zdarzeniach nadzwyczajnych” – czytamy w opinii ZNP. Poza tym, „dane te są już obecnie przekazywane organom prowadzącym oraz organom sprawującym nadzór pedagogiczny, na podstawie odrębnych przepisów„.

 

ZNP wskazał także, iż z uzasadnienia do projektu nie wynika, dlaczego istniejące rozwiązania są niewystarczające, natomiast z projektu, jakie nowe informacje mają być pozyskiwane. A to może prowadzić do dublowania obowiązków sprawozdawczych szkół. […]

 

Jak widać, generalnie związkowcy są w swych opiniach zgodni. Są też przekonani, iż jakkolwiek monitoring ma prowadzić kuratorium oświaty, to główne obowiązki z tym związane spadną na dyrektorów, a – co za tym idzie – na nauczycieli.

 

Nie jesteśmy przeciwnikami monitorowania, ale wszystko zależy od tego, jak te przepisy będą stosowane i jaki ma być ich prawdziwy cel. Bo jeżeli to ma polegać wyłącznie na zobowiązaniu dyrektora szkoły, czyli także nauczycieli (bo tu działa mechanizm „poziom niżej”) do tworzenia kolejnej dokumentacji, to nie widzimy w tym większego sensumówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący WZZ „Forum – Oświata”. Dlatego podkreśla, że wprowadzenie ww. zmian powinno być poprzedzone rozmowami MEN z kuratorami oświaty o konkretach, czyli na temat tego, jak to monitorowanie ma wyglądać i że ma ono służyć wspieraniu szkół, a nie kontrolowaniu ich.

 

Zwłaszcza, iż obecnie to wspieranie przez nadzór pedagogiczny jest czysto teoretyczne. Jak patrzę na działania co poniektórych wizytatorów kuratoryjnych, to wszystko mógłbym o nich powiedzieć, tylko nie to, że są w stanie udzielić komukolwiek jakiegokolwiek wsparcia, w jakimkolwiek zakresie – stwierdza. […]

 

 

Cały tekst „Wraca monitoring szkół. Nauczyciele obawiają się lawiny papierów i dodatkowej pracy”  –  TUTAJ

 

 

Źródło:www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 



Dzisiaj na oficjalnej stronie Krajowej Sekcji Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarnośćpoinformowano, że ten nauczycielski związek zawodowy skierowal pismo z apelem do Prezydenta RP o niepodpisywanie ustawy  dotyczącej utworzenia i wdrożenia państwowego eDziennika, a następnie o przekazanie ustawy Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. Oto treść tego pisma:

 

 

 

 

Szanowny Panie Prezydencie,

 

Krajowy Sekretariat Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” zwraca się do Pana Prezydenta z apelem o skorzystanie z konstytucyjnego uprawnienia do odmowy podpisania ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz ustawy o systemie informacji oświatowej, dotyczącej utworzenia i wdrożenia państwowego eDziennika, a następnie o przekazanie ustawy Sejmowi do ponownego rozpatrzenia.

 

U podstaw niniejszego apelu nie leży sprzeciw wobec cyfryzacji oświaty ani wobec idei zapewnienia szkołom, nauczycielom, uczniom i rodzicom bezpłatnego narzędzia do prowadzenia dokumentacji elektronicznej. Rozwiązania cyfrowe mogą realnie usprawniać funkcjonowanie szkół, ograniczać biurokrację, poprawiać komunikację oraz podnosić poziom bezpieczeństwa danych. Warunkiem jest jednak ich właściwe przygotowanie organizacyjne, techniczne i prawne, a także zapewnienie odpowiednich warunków pracy osobom, które będą z tych rozwiązań korzystać.

 

Przedmiotowa regulacja, procedowana jako druk sejmowy nr 2842, zakłada utworzenie bezpłatnego państwowego eDziennika, zintegrowanego z Systemem Informacji Oświatowej, z dostępem także za pośrednictwem aplikacji mObywatel. Zgodnie z informacjami zawartymi w dokumentacji rządowej pilotaż ma być prowadzony w roku szkolnym 2026/2027, a pełne udostępnienie systemu planowane jest od roku szkolnego 2027/2028. Oznacza to, że przyjęte rozwiązania będą miały bezpośrednie konsekwencje organizacyjne i pracownicze dla szkół oraz placówek oświatowych.

 

W ocenie Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” ustawa przyjęta przez parlament nie zawiera wystarczających gwarancji, że wdrożenie państwowego eDziennika nie spowoduje zwiększenia obciążeń nauczycieli, dyrektorów i pracowników administracji szkolnej, bez zapewnienia im dodatkowego czasu, wynagrodzenia oraz niezbędnego wsparcia technicznego i organizacyjnego.

 

Skutki organizacyjne i pracownicze

 

Uruchomienie centralnego systemu będzie wiązało się z koniecznością migracji i weryfikacji danych, obsługi kont użytkowników, reagowania na błędy, rozwiązywania problemów technicznych oraz zapewnienia prawidłowego przepływu informacji pomiędzy szkołą, uczniami i rodzicami. Czynności te w praktyce będą wykonywane przede wszystkim przez nauczycieli, wychowawców, dyrektorów i pracowników administracji. Nie może być akceptowana sytuacja, w której koszty organizacyjne i osobowe wdrożenia systemu publicznego zostają faktycznie przeniesione na pracowników szkół bez odpowiedniej rekompensaty i zabezpieczenia warunków pracy.

 

Ryzyko podwójnego prowadzenia dokumentacji

 

Szczególne zastrzeżenia budzi okres pilotażowego wdrażania systemu. Szkoły korzystające obecnie z komercyjnych dzienników elektronicznych są zobowiązane do zachowania ciągłości i prawidłowości dokumentacji, w szczególności w zakresie ocen, frekwencji, klasyfikacji oraz komunikacji z rodzicami. Udział w pilotażu państwowego eDziennika będzie prowadzić do konieczności równoległego prowadzenia dotychczasowego systemu i systemu testowego. Taki model oznaczałby faktyczne zwiększenie zakresu obowiązków, podczas gdy ustawa nie ustanawia jednoznacznego mechanizmu rekompensaty za dodatkową pracę.

 

Odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu

 

Ustawa nie rozstrzyga w sposób wystarczająco precyzyjny kwestii odpowiedzialności pracowników szkół za zdarzenia pozostające poza ich rzeczywistym wpływem. Nauczyciele i dyrektorzy nie powinni ponosić negatywnych konsekwencji awarii systemu centralnego, przerw technicznych, błędów migracji danych, problemów z uwierzytelnianiem, czasowej niedostępności narzędzia ani innych nieprawidłowości wynikających z funkcjonowania infrastruktury pozostającej poza szkołą.

 

Bezpieczeństwo danych i warunki techniczne

 

Istotne znaczenie ma również zakres oraz bezpieczeństwo przetwarzania danych. Państwowy eDziennik ma być powiązany z Systemem Informacji Oświatowej oraz aplikacją mObywatel. W systemie będą przetwarzane informacje dotyczące uczniów, rodziców i nauczycieli, w tym dane związane z ocenami, frekwencją i komunikacją szkoły z rodziną.

 

Z uwagi na charakter tych informacji konieczne jest zapewnienie jednoznacznych i przejrzystych zasad minimalizacji zakresu danych, ograniczenia dostępu, odpowiedzialności administratorów oraz reagowania na incydenty bezpieczeństwa.

 

Jednocześnie cyfryzacja oświaty nie może prowadzić do przerzucania na nauczycieli obowiązku wykorzystywania prywatnych telefonów, komputerów, adresów poczty elektronicznej, kont lub innych prywatnych narzędzi do realizacji obowiązków służbowych. Państwo i organy prowadzące powinny zapewnić szkołom odpowiedni sprzęt, szkolenia, wsparcie techniczne, środki finansowe oraz alternatywne metody dostępu do systemu.

 

Funkcjonalność systemu

 

Przed pełnym wdrożeniem państwowego eDziennika konieczne jest również potwierdzenie, że system będzie zapewniał wszystkie funkcjonalności niezbędne do bieżącej pracy szkół. Dotyczy to nie tylko ewidencjonowania ocen i frekwencji, lecz także sporządzania świadectw i arkuszy, raportowania, archiwizacji, komunikacji z rodzicami, migracji danych, obsługi różnych typów szkół oraz integracji z innymi systemami wykorzystywanymi w oświacie. Braki funkcjonalne nie mogą być kompensowane dodatkową pracą nauczycieli, dyrektorów i pracowników administracji.

 

W ocenie KSNiO NSZZ „Solidarność” ponowne rozpatrzenie ustawy powinno prowadzić

do wprowadzenia, co najmniej, następujących gwarancji:

 

1.Jednoznacznego wskazania, że udział w pilotażu nie może powodować obowiązku podwójnego prowadzenia dokumentacji bez dodatkowego wynagrodzenia albo odpowiedniego zmniejszenia innych obowiązków.

 

2.Zapewnienia nauczycielom, dyrektorom i pracownikom administracji rekompensaty za dodatkową pracę związaną z pilotażem, migracją danych oraz wdrożeniem systemu.

3.Zagwarantowania dobrowolnego udziału szkół w pilotażu, poprzedzonego oceną ich warunków organizacyjnych i technicznych.

 

4.Wyłączenia odpowiedzialności nauczycieli i dyrektorów za awarie systemu, błędy migracji danych, niedostępność narzędzia oraz problemy techniczne niezależne od szkoły.

 

5.Zapewnienia szkołom sprzętu, szkoleń, pomocy technicznej oraz środków finansowych niezbędnych do wdrożenia systemu.

 

6.Zapewnienia alternatywnych metod dostępu do eDziennika, tak aby wykonywanie obowiązków służbowych nie wymagało korzystania z prywatnych urządzeń ani prywatnych kont użytkowników.

 

7.Ograniczenia zakresu danych przetwarzanych w systemie do informacji rzeczywiście niezbędnych oraz zapewnienia odpowiedniego poziomu ochrony danych osobowych.

 

8.Przedstawienia pełnej oceny skutków regulacji w zakresie wpływu nowych rozwiązań na czas pracy nauczycieli, dyrektorów i pracowników administracji szkolnej.

 

9.Uzależnienia pełnego wdrożenia systemu od rzetelnej oceny wyników pilotażu oraz usunięcia ujawnionych problemów organizacyjnych i technicznych.

10.Zapewnienia stronie społecznej udziału w ocenie pilotażu oraz w pracach nad rozwiązaniami docelowymi.

 

Panie Prezydencie,

 

Przyjęta ustawa może doprowadzić do sytuacji, w której zasadna idea stworzenia bezpłatnego państwowego narzędzia cyfrowego zostanie zrealizowana bez wystarczającego zabezpieczenia interesów pracowników szkół oraz bez pełnego rozpoznania skutków organizacyjnych jej wdrożenia. Cyfryzacja oświaty powinna prowadzić do uproszczenia pracy i ograniczenia obowiązków administracyjnych, a nie do tworzenia kolejnych obciążeń.

 

Z tych względów Krajowy Sekretariat Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” apeluje do Pana Prezydenta o odmowę podpisania ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz ustawy o systemie informacji oświatowej, dotyczącej państwowego eDziennika i przekazanie jej Sejmowi do ponownego rozpatrzenia.

 

Skorzystanie z tego uprawnienia nie byłoby sprzeciwem wobec cyfryzacji polskiej szkoły. Stanowiłoby natomiast wyraźny sygnał, że proces ten powinien być prowadzony z poszanowaniem praw pracowniczych, po rzetelnej ocenie skutków regulacji oraz przy zapewnieniu szkołom realnych warunków organizacyjnych, technicznych i finansowych do wdrożenia nowego systemu.

 

Z wyrazami szacunku

 

W imieniu Prezydium Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność

 

  Zastępca Przewodniczącego KSNiO NSZZ „Solidarność

 

                              Krzysztof Wojciechowski  *

 

 

 

 

Plik PDF z tekstem pisma  –  TUTAJ

 

*Krzysztof Wojciechowski jest wiceprzewodniczącym i skarbnikiem Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność”. Nie udało mi się (poza podlinkowaną ) znaleźć informacji o jego pracy w oświacie lub na wyższych uczelniach. Wygląda na to, że pozostali członkowie Prezydium Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty rozjechali się na urlopy:

 

 

 



 

Komu zawdzięczam, uzyskaną w głębokim PRL-u, wiedzę o „Cudzie nad Wisłą”

 

Dzisiejszy esej postanowiłem zamieścić nie jek zwykle w niedzielę, lecz dzień wcześniej, z powodu daty jego publikacji – 15 sierpnia, która to data (przynajmniej dla mnie) jest dorocznym Świętem Wojska Polskiego, ustanowionym ustawą Sejmu z 30 lipca 1992 roku.

 

W poprzednich latach – w okresie PRL, od roku 1950 – obchodzono Dzień Ludowego Wojska Polskiego w dniu 12 października, także ustanowiona przez ówczesne władze nieprzypadkowo. Bo właśnie tego dnia w roku 1943, pod Lenino, I Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki została przez dowództwo Armii Czerwonej wprowadzona na front wojny z wojskami niemieckimi. Stało się to w pobliżu miejscowość Lenino nad rzeką Miereją na Białorusi. I choć bitwa ta  zakończyła się taktyczną porażką, a w czasie dwudniowych walk dywizja wraz z jednostkami wsparcia poniosła ciężkie straty (510 zabitych, 1776 rannych, 776 dostało się do niewoli niemieckiej lub zostało uznanych za zaginionych bez wieści, tj. ok. 25% całego stanu osobowego), to w PRL  stała się mitem założycielskim LWP –  przedstawiano ją jako początek szlaku bojowego nowej armii formowanej w ZSRR.

 

Jako urodzony w 1944 roku,  przez wszystkie lata w których występowałem w roli ucznia, uczestniczyłem w szkolnych akademiach dla uczczenia tej rocznicy i tego święta, który to Dzień LWP  szczególnie obchodzono w Technikum Budowlanym nr 1, którego dyrektorem w tamtych latach był pan Mikołaj Hałamejko – major LWP w stanie spoczynku, który w szeregach  II Dywizji LWP wyzwalał – wraz z Armią Czerwoną –  Polskę, forsując rzekę Bug na drzwiach od stodoły. O tym fakcie sam nam opowiadał – był on także naszym nauczycielem matematyki…

 

Zacząłem ten esej od przypomnienia zmiennych losów święta polskiego wojska, z myślą o tych czytających ten tekst, którzy z racji swojego wieku nie mogą tych faktów znać „z autopsji”…

 

A aktualna data Święta Wojska Polskiego także nie jest przypadkowa. Po raz pierwszy została ona ogłoszona świętem w 1923 r. –  dla uczczenia decydującego momentu w wojnie polsko-bolszewickiej z 2020 roku –  zwycięskiej dla Polski t. zw.Bitwy Warszawskiej, zwanej przez wielu „Cudem nad Wisłą”, jako że odbyła się ona w dniu święta obchodzonego w Kościele Rzymskokatolickim jako Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. I był ten dzień świętem do roku 1947.

 

Ale ja, „urabiany” w peerelowskiej szkole, nie mogłem się o tym wszystkim wiedzieć. I tkwiłem w tej nieświadomości aż do 15 sierpnia 1962 roku.

 

Ten refleksyjny esej napisałem właśnie dla upamiętnienia tej ważnej dla mojej patriotycznej świadomości daty.

 

Wszystko wydarzyło się w czasie wakacji, kiedy byłem już uczniem XVIII Liceum Ogólnokształcącego im Jędrzeja Śniadeckiego. A zostałem nim w lutym tego roku, kiedy podjąłem odważną decyzję o porzuceni nauki w I klasie 3-letniego Technikum Budowlanego i  przeniesieniu się do X klasy tego właśnie liceum.

 

Jednak aby to wspomnienie nie było wyrwanym z szerszego kontekstu wydarzeniem, muszę cofnąć się do pierwszego dnia i pierwszej godziny lekcyjnej w mojej nowej szkole. A była nią lekcja biologii. Nawiasem mówiąc biologii, której nie miałem w ogóle w „Budowlance”. A nauczycielem tego przedmiotu był tam pan Antoni Jotko – liczący już sporo ponad sześćdziesiątkę nauczyciel, absolwent Uniwersytetu im. S. Batorego w Wilnie, który do Łodzi przyjechał dopiero po 1945 roku. O tym gdzie spędził dzieciństwo i młodość świadczył sposób, w jakim – choć po polsku – mówił. Była to taka sama wymowa, jaką utrwalono w jedynym zapisie głosu Józefa Piłsudskiego.

 

Choć ja nie dysponuję nagraniem tej pierwszej lekcji biologii, to mam ją na zawsze zapisaną w pamięci. Oto jak ją zapamiętałem:

 

Profesor wszedł do klasy, usiadł za stołem i czekał, aż klasa się uspokoi. Ale że  to nie nastąpiło, zapytał: „A co wy dzis-iaj dz-iec-inki tak s-ie chichrac-ie, a?” Na co usłyszał odpowiedź: „Bo mamy Nowego”. Dalej dialog przebiegał następująco:

A pokaż no si-e ty – dz-iec-inko!

    Wstałem i powiedziałem:

To ja, panie profesorze.

– A jak ty si-e nazywasz?

– Kuzitowicz .

Kuz-itowicz? A z których ty Kuz-itowiczów, bo ja znał rodz-ine Kuz-itowiczów, mieszkali wedle Nowej Wilejki….

 

I tak zostałem krajanem pana profesora. Po kilku tygodniach byłem już  przewodniczącym koła biologicznego. Nie przeszkodziło tej nominacji nawet to, że ostatni raz uczyłem się biologii w szkole podstawowej…

 

Muszę jeszcze poinformować, że ja już dawno dowiedziałem się od mojego ojca, któremu  powiedział to jego ojciec, że Kuzitowicze przyjechali przed bardzo wielu laty do Łodzi z Czarnej Rusi, która leży na południe od ziem litewskich, na północ od białoruskich…

 

Od tego dnia minęło kilka miesięcy. W ostatnim dniu przed zakończeniem roku szkolnego 1961/1962 pan prof. Jotko zarządził, aby wszystkie doniczki z kwiatami, jakie stały na parapetach sal lekcyjnych, zostały zniesione do pracowni biologicznej i poustawiane na ławkach przyniesionych z sali gimnastycznej. A wszystko w tym celu, by ochotniczo zgłaszający się uczniowie, którzy w ustalonych okresach, przychodzili dwa razy w tygodniu aby je podlewać. To była już wieloletnia tradycja – tak nasz szkolny biolog zabezpieczał „roslinki”, aby nie pousychały podczas wakacji.

 

Oczywiście nie mogło na takim dyżurze zabraknąć przewodniczącego koła biologicznego…

 

Z tego powodu i ja takiego dyżuru się podjąłem. Wypadł on w połowie sierpnia. Historia którą za chwilę poznacie wydarzyła się w środę, 15 sierpnia 1962 roku. Wtedy był to „dzień jak co dzień” – akurat tego dnia przyjechałem do szkoły, aby wykonać zadanie którego się podjąłem. Gdy już wszystkie doniczki dostały swoją porcję wody, postanowiłem poszerzyć swoją wiedzę biologiczną i wyjąłem z, niezamkniętej, szafy z pomocami naukowymi największy mikroskop i  zacząłem oglądać znalezione w stojących tam pudłach preparaty.

 

Nagle drzwi do pracowni  otworzyły się  i stanął w nich pan profesor Jotko. Poderwałem się z nad okularu mikroskopu i na widok nietypowego wyglądu mojego nauczyciela (ciemny garnitur, spodnie „w kancik”, biała koszula, dobrze zawiązany krawat) – nietypowego, bo zwykle pan profesor bywał ubrany raczej ze „staroświecką elegancją starszego, samotnego mężczyzny” – bywało, że skarpetki na nogach były nie od pary, kołnierzyk koszuli niedoprasowany, ale zawsze pod, niekoniecznie wzorowo zawiązanym, krawatem) przywitałem go spontanicznie: „Dzień dobry panie profesorze! A co Pan dzisiaj taki elegancki?!”

 

Chwila milczenia, profesor pokiwał – dziś określam to „z politowaniem”  – głową i powiedział powoli i dostojnie: „Co wy dzis-iaj dz-iecinki wiec-ie, wy nic nie wiec-ie. Toż dzis-iaj jest rocznica Cudu nad Wisło!

 

I taki był początek tej niespodzianej, spontanicznej lekcji historii o wydarzeniach, które miały miejsce przed (wówczas) czterdziestoma dwoma laty, a o których nic nie było w ówczesnych szkolnych podręcznikach…

 

Dowiedziałem się wtedy, że mój profesor jest kombatantem wojny polsko-bolszewickiej, że walczył jako student-ochotnik w obronie Warszawy, że… że w jego obecności sowiety konia ubili pod takim, wysokim, chudym,młodym francuskim oficerem. I ja mu swojego ukochanego konia oddał. A wiesz kto to był? To dzisi-aj prezydent Francji,  generał, de Gaulle!

 

Dopiero po latach mogłem zweryfikować tę opowieść. Choć nigdzie nie natrafiłem na informację o zabitym koniu, to jednak wszystkie źródła potwierdzają obecność generała de Gaulle’a w Bitwie Warszawskiej. Ale ja i tak nie miałem, i do dziś nie mam, wątpliwości, że to co mi wtedy profesor opowiadał – była prawdą!

 

Jestem pewien, że byłem jedynym – nie tylko uczniem, ale i pracownikiem szkoły – któremu o tym opowiedział. Bo mi zaufał – wszak byłem z Kuz-itowiczów

 

Pisząc właśnie o tym mój dzisiejszy refleksyjny esej chciałem nie tylko wspomnieć tego niezwykłego nauczyciela biologii, ale także zilustrować tą historią ważną prawidłowość, występującą w procesie zdobywania wiedzy, zdobywanej nie w celu zaliczenia sprawdzianu czy zdania egzaminu. Jest nią określone przeżycie, żywy człowiek jako jej źródło, skojarzenie i utrwalenie  – często na całe życie – tej informacji z własną w owym wydarzeniu aktywnością…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz  



Dzięki zamieszczonemu 11 sierpnia na portalu <Prawo.pl> tekstowi, zatytułowanemu  „Zmiany w ocenianiu i egzaminowaniu uczniów – do poprawki”, dowiedziałem się, że nie tylko ja mam krytyczne uwagi do, nadal nieopublikowanego, rozporządzenia MEN, dotyczącego oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz słuchaczy szkół publiczny

 

Ale postanowiłem nie odsyłać Was do tekstu na tamten portal, lecz od razu do źródła, czyli na stronę Rzecznika Praw Dziecka. Oto zamieszczona tam  11 lipca  informacja oraz link do  pisma RPD do MEN:

 

 

Ocenianie i egzaminowanie uczniów. RPD przekazała uwagi do rozporządzenia

 

Rzeczniczka Praw Dziecka przekazała uwagi do projektu zmian rozporządzenia Ministra Edukacji w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz słuchaczy w szkołach publicznych.

 

Monika Horna-Cieślak w piśmie z 11 lipca 2026 r. wyraziła zaniepokojenie  nieprzekazaniem Rzeczniczce Praw Dziecka przedmiotowego projektu do zaopiniowania w standardowym trybie konsultacji, mimo że odnosi się on bezpośrednio do sytuacji dzieci i młodzieży oraz warunków realizacji prawa do nauki.

 

W uwagach do projektu rozporządzenia Rzeczniczka Praw Dziecka zauważyła, że wprowadzenie obowiązku zdawania egzaminów klasyfikacyjnych wyłącznie w siedzibie szkoły może zmusić uczniów do wielogodzinnych podróży, co przy ograniczonym dostępie do transportu publicznego generuje istotne obciążenia finansowe dla rodzin i prowadzi do zjawiska wykluczenia transportowego.

 

Projekt zakłada także jednolite i sztywne zasady, które nie uwzględniają specyfiki edukacji domowej oraz indywidualnej sytuacji uczniów. Ogranicza to dyrektorom szkół możliwość dostosowania warunków egzaminu do szczególnych potrzeb zdrowotnych czy psychicznych dziecka.

 

Zdaniem RPD egzaminy stacjonarne w środowisku szkolnym mogą wywoływać u niektórych uczniów silny stres i lęk. Jest to szczególnie obciążające dla osób z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego lub z trudnościami sensorycznymi, co może uniemożliwić im rzetelne zaprezentowanie wiedzy.

 

Monika Horna-Cieślak zauważyła, że planowany zakaz korzystania z urządzeń telekomunikacyjnych podczas egzaminów nie przewiduje wyraźnych wyjątków dla uczniów korzystających z narzędzi wspomagających komunikację (np. AAC) lub funkcjonowanie poznawcze, co może uderzać w równość dostępu do procesu oceniania.

 

Wprowadzenie jednolitych limitów czasowych na egzaminy także nie uwzględnia tempa pracy uczniów z trudnościami rozwojowymi czy specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. W efekcie warunki organizacyjne stają się ważniejsze niż faktyczne sprawdzenie wiedzy.

 

Co istotne, zmiany w sposobie oceniania nakładają się na reformę podstawy programowej i wprowadzanie nowych zajęć, co zdaniem RPD prowadzi do skumulowanego wzrostu obciążeń dla uczniów, wpływając negatywnie na ich realne prawo do nauki. […]

 

Postulat wstrzymania dalszych prac nad projektem

 

– W konsekwencji projekt w obecnym kształcie nie zapewnia wystarczających gwarancji realizacji prawa dziecka do nauki w jego rzeczywistym wymiarze oraz budzi istotne wątpliwości w kontekście zasady proporcjonalności i równego dostępu do edukacji W związku z powyższym zasadne jest wstrzymanie dalszych prac nad projektem w obecnym zakresie oraz jego ponowna, pogłębiona analiza, uwzględniająca zróżnicowaną sytuację uczniów, rzeczywiste warunki realizacji obowiązku szkolnego, konieczność stosowania rozwiązań proporcjonalnych i adekwatnych do identyfikowanych problemów, a także głos dzieci i młodzieży, których projekt bezpośrednio dotyczy podkreśliła Rzeczniczka Praw Dziecka.

 

 

Źródło: www.brpd.gov.pl/2026/07/11/

 

 

 

Uwagi Rzecznika Praw Dziecka do Rozporządzenia Ministra Edukacji –  TUTAJ

 

 



Wczoraj na portalu „Strefa Edukacji” zamieszczono bardzo aktualny w okresie przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego tekst Katarzyny Mazur, który powinni przeczytać zwłaszcza ci, którzy na co dzień nie śledzą wszystkich informacji o nieuchronnie  nadchodzącym starcie  reformy „Kompas Edukacji”:

 

 

Nauczyciele dostaną dodatkowy obowiązek.

Przez lata będą pracować w dwóch systemach

 

 

Kompas Jutra nie wejdzie we wrześniu do całej szkoły podstawowej. Nowe podstawy programowe obejmą uczniów klas I i IV, podczas gdy pozostałe roczniki będą kontynuowały naukę według dotychczasowych zasad. Przez kilka lat w jednym budynku będą więc działały dwa porządki programowe, a ten sam nauczyciel może przechodzić między nimi z lekcji na lekcję. Stopniowe wdrażanie reformy jest koniecznością. Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy kulturę pracy całej szkoły da się zmieniać rocznikami. […]

 

Od 1 września 2026 roku nowa podstawa programowa zacznie obowiązywać w klasach I i IV szkoły podstawowej. W kolejnych latach będą do niej dołączać następne roczniki. Pierwszoklasista rozpocznie zatem edukację w Kompasie Jutra, ale uczniowie klas II i III pozostaną jeszcze w dotychczasowym systemie. Czwartoklasista będzie uczył się według nowych zasad, a jego kolega z klasy V – według starych.

 

Nie chodzi wyłącznie o inne podręczniki. Nowa podstawa została zbudowana wokół kompetencji fundamentalnych i przekrojowych, sprawczości, doświadczeń edukacyjnych oraz interdyscyplinarnych modułów. Zmieniają się również ramowe plany nauczania. […]

 

W praktyce jedna placówka będzie pracowała równolegle na dwóch zestawach programów, materiałów i planów. Nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej prowadzący pierwszą klasę zacznie realizować nową podstawę, ale szkolny zespół edukacji wczesnoszkolnej nadal będzie odpowiadał również za klasy II i III działające według starej.

 

Jeszcze wyraźniej dualność odczują nauczyciele przedmiotowi. Biolog lub geograf może w klasie IV prowadzić nową, łączącą kilka dyscyplin przyrodę, a godzinę później wejść do klasy V i wrócić do kształcenia podzielonego na biologię i geografię. Polonista czy matematyk również będzie musiał przygotowywać zajęcia według dwóch różnych podstaw.

 

To więcej niż zwykłe zróżnicowanie materiału między klasami. Reforma ma bowiem wprowadzać nową logikę uczenia: więcej praktyki, współpracy, rozwiązywania problemów i samodzielności ucznia. Jeżeli te założenia mają być czymś więcej niż opisem treści, nauczyciel powinien w jednej klasie pracować zgodnie z nowym modelem, choć za chwilę spotka się z rocznikiem formalnie jeszcze do niego nienależącym.

 

Prof. Roman Leppert, pedagog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, w rozmowie ze Strefą Edukacji zwraca uwagę, że łączenie tych logik może być trudne. 

 

 Sytuacja, w której najpierw idę do klasy czwartej i pracuję zgodnie z założeniami reformy, a następnie prowadzę lekcję w klasie piątej, realizując starą podstawę i inny sposób nauczania, jest rzeczywiście bardzo trudna – mówi profesor.

 

Nie oznacza to, że nauczyciel ma obowiązek prowadzić w piątej klasie lekcję mniej nowocześnie. Stara podstawa nie zabrania pracy projektowej, doświadczeń, współpracy ani oddawania uczniom części odpowiedzialności.

 

Formalny podział dotyczy treści, programów i organizacji kształcenia, a nie nakazu stosowania dwóch przeciwstawnych metod. W praktyce jednak reforma jest przedstawiana jako zmiana sposobu uczenia. Stąd wątpliwość: jak nauczyciel ma tworzyć nową kulturę pracy tylko w wybranych rocznikach?  […]

 

Możliwe są dwa kierunki. Nowe sposoby pracy mogą zacząć przenikać także do starszych klas, mimo że te nadal realizują starą podstawę. Wtedy formalnie szkoła pozostanie podzielona, ale jej kultura będzie zmieniała się szerzej, niż przewiduje harmonogram. Możliwy jest również wariant odwrotny: nauczyciel będzie prowadził wszystkie klasy w podobny sposób, a różnica ograniczy się do treści, podręczników i dokumentacji. W takim przypadku Kompas Jutra zostanie wdrożony rocznikami jako nowy program, lecz niekoniecznie jako nowy model szkoły.

 

Nie da się wprowadzić nowych podstaw jednocześnie we wszystkich klasach. Uczniowie rozpoczęli już określony cykl kształcenia, korzystają z konkretnych podręczników i przygotowują się do egzaminu opartego na znanych wymaganiach. Stopniowe wejście reformy chroni ciągłość ich nauki i daje czas na przygotowanie materiałów oraz kadr.

 

MEN wskazuje również, że rozłożenie zmian w czasie pozwoli monitorować ich efekty i wprowadzać korekty⁠. Z tego punktu widzenia klasy I i IV mogłyby stać się pierwszym etapem, na którym szkoły sprawdzają nowe rozwiązania przed objęciem nimi kolejnych roczników.

 

 

 

Cały tekst „Nauczyciele dostaną dodatkowy obowiązek. Przez lata będą pracować w dwóch systemach”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 



Wczoraj na portalu „Edunews” zamieszczono tekst  Danuty Sterny, w którym ta dobrze nam znana autorka setek porad dla nauczycielek i nauczycieli zawarła dla nich 10 wskazówek przed ich  nieuchronnym powrotem do szkolnych obowiązków. Oto ten tekst be skrótów:

 

 

                                                                     Dziesięć wskazówek na powrót do szkoły

 

 

Trudno w czasie wakacji myśleć o powrocie do szkoły. Lepiej cieszyć się odpoczynkiem i korzystać z urlopu. Solidna przerwa od ciężkiej pracy jest niezbędna z punktu widzenia zdrowia psychicznego, dlatego nie zalecam spędzania zbyt dużo czasu na rozmyślaniu o nadchodzącym roku szkolnym.

 

Jednak od czasu do czasu wraca myśl o szkole. W tym wpisie 10 wskazówek, o czym warto pomyśleć zawczasu.

 

Małe kroki

 

Można pomyśleć o tym, co warto zmienić. Ale nie powinny to być radykalne zmiany, bo one są trudne do utrzymania. Lepiej zaplanować małe stopniowe kroki i cieszyć się sukcesem z ich realizacji. Najlepiej jest zacząć od czegoś, co już daje pozytywne efekty i do tego dodać coś nowego.

 

Wspomnienie minionego roku

 

Wspomnienie roku szkolnego, który właśnie się skończył może być przywołać przyjemne wspomnienia, ale też trudne. Te trudne mogą wzmóc chęć niepowtarzania sytuacji trudnych. Jeśli chcemy dokonać zmiany, to powinniśmy wyobrazić sobie, jak może ona wyglądać. O trudnych sytuacjach nie warto myśleć stale, najlepiej wyznaczyć sobie czas, na przykład 15 minut na przemyślenia i potem przejść do cieszenia się odpoczynkiem.

 

Warto zacząć od zastanowienia się: Jak wygląda dla mnie udany rok szkolny? Zastanowić się nad tym jak równoważyć życie prywatne i zawodowe, co jest możliwe do zmiany.

 

Wytchnienie

 

Każdy potrzebuje chwili, która pozwoli mu utrzymać równowagę, może to być potrzeba krótkiego spaceru, wypicie kawy w samotności, rozmowy z przyjacielem itp. Jeśli się o taki czas nie zadba, to zmęczenie narasta. Jeśli uda się zidentyfikować na czym polegają te chwile wytchnienia, to można się zastanowić, jak o nie zadbać w nadchodzącym roku szkolnym.

 

Przed rozpoczęciem roku szkolnego, warto wyznaczyć jeden lub dwie takie chwile wytchnienia, i przemyśleć, jak je realizować w nadchodzącym roku szkolnym. Więcej może być trudne do utrzymania, dlatego najlepiej zacząć od małych konkretnych rzeczy.

 

Jeden cel

 

Często kończymy rok szkolny z listą postanowień na następny rok. Jeśli spróbujemy osiągnąć wszystko, to nam się to nie uda. Z tej listy warto wybrać tylko kilka najważniejszych.

 

Może to być na przykład oddawanie uczniom prac w terminie, zmiana systemu oceniania, znalezienie czasu na rozmowę z uczniami itp. Co z tego jest priorytetowe?

 

Przyjaciel nauczyciel

 

Nauczyciel jest często samotny w swojej pracy. Można to zmienić, poszukać kogoś, z kim można się dzielić przeżyciami, kto wysłucha, kto ma realistyczny punkt widzenia, bez tendencji do myślenia negatywnego. Warto się z taką osobą już teraz umówić i podzielić się niepokojami związanymi z pracą i przygotować do nowego roku szkolnego.

 

Zauważanie dobrych rzeczy

 

Nastawienie optymistyczne pomaga. Warto przypominać sobie o aspektach życia, które idą dobrze i być za nie wdzięcznymi. Można te aspekty, które idą dobrze zanotować, aby w chwili zwątpienia do nich sięgnąć. Takie notatki warto mieć stale przy sobie.

 

Można systematycznie do zapisów zaglądać, to dodaje energii.

 

Nie za dużo planowania

 

Kiedy nadchodzi sierpień, większość nauczycieli zaczyna odczuwać presję, by zacząć planować kolejny rok szkolny. Niektórzy planują lekcje na przyszłość.

 

Jest to kuszący pomysł, ale przeważnie nie sprawdza się, gdyż plany musza być realizowane na bieżąco. Nauczanie jest nieprzewidywalne, zarówno pod względem przerw w danym dniu, jak i dokładnego tempa postępów uczniów. Można zaplanować kilka pierwszych lekcji, ale nie cały cykl nauczania.

 

Nauczenie się imion uczniów

 

Jeśli przybywają nam nowi uczniowie i nowe klasy do nauczenia, to warto jest zaplanować zapamiętywanie imion uczniów. Dla wielu nauczycieli jest to trudne, szczególnie, gdy mają wielu nowych uczniów. Z drugiej strony jest to niezwykle korzystne, gdy zwracamy się do uczniów po imieniu. Można zaplanować sposób zapamiętywania imion, na przykład można poprosić uczniów (na pierwszych zajęciach szkolnych), aby zrobili wizytówki na ławkach lub można samemu zrobić zdjęcie klasy i dopisać na nich imiona uczniów. Chodzi o to, aby zaplanować najlepszy na to sposób.

 

Trudne sytuacje

 

Każdy z nauczycieli spotyka się z trudnymi sytuacjami. Może to być trudność z utrzymaniem dyscypliny, problemy z uczniem o specjalnych potrzebach, atakujący rodzic itp. Sierpień, to dobry czas, aby przemyśleć takie sytuacje i poczynić plany, jak sobie z nimi radzić. Może to być np. plan ustalenia znaku z uczniami na koncentrację na nauce, decyzja o losowaniu uczniów do ławek lub podjęcie próby organizowania wywiadówek trójstronnych. Można te propozycje przedyskutować z zaprzyjaźnionym nauczycielem, może on podpowie dobre rozwiązania.

 

Docenianie siebie samego/samej

 

Krytyka wobec siebie leży w ludzkiej naturze, a warto podchodzić do siebie samego z życzliwością. Dobrą zasada jest traktowanie siebie tak, jak traktowalibyśmy innych.

 

Wymaga to akceptacji błędów jako niezbędnego kroku na drodze do rozwoju. Bez próbowania nowych rzeczy i zachowania elastyczności, nie można stać się lepszym nauczycielem.

 

Warto wprowadzić wewnętrzny zwyczaj i codziennie odpowiadać sobie na pytanie:

 

Z czego jestem dziś zadowolona/y?

 

 

    A teraz podsumowanie.  Myśl o:

 

 

-szkole planując małe kroki zmiany,

 

-udanym przyszłym roku szkolnym,

 

-tym co daje Ci wytchnienie,

 

-jednym tylko celu,

 

-wsparciu ze strony innego nauczyciela,

 

-dobrych rzeczach, miej optymistyczne nastawienie,

 

-ograniczonej liczbie postanowień,

 

-sposobie na zapamiętywanie imion uczniów,

 

-tym jak radzić sobie w trudnych sytuacjach,

 

-docenianiu samego siebie.

 

 

Źródło: www.edunews.pl



 

O skutkach nieogłoszenia w Dz. U. ważnego rozporządzenia MEN

i o tym czyją zasługą są olimpiady – nie tylko przedmiotowe.

 

Wakacje wakacjami, ale nie mogę pozwolić, aby jedynym moim refleksyjnym esejem był ten z niedzieli 12 lipca. Dlatego już od kilku dni poszukiwałem tematu, którym mógłbym Was zainteresować, mimo urlopowego okresu i ciągle zagrażającym nam saharyjskim upałom.

 

Nie będę udawał – jedynym co i mnie w tych dniach było w stanie pobudzić do redaktorskiej aktywności były teksty z oficjalnej strony Ministerstwa Edukacji Narodowej. Przeto nie dziwcie się, że znajdziecie poniżej kilka refleksji, powstałych podczas zbierania materiałów do zamieszczenia ich na OE, które wtedy nie zostały przeze mnie skomentowane.

 

Nie będą to informacje o projekcie likwidacji Domów Wczasów Dziecięcych, ani o przygotowaniu 5-ciu Rozporządzeń MEN. Tak naprawdę pierwszą informacją o której podczas tych przeszukiwań Internetu się dowiedziałem, która takowe refleksje wzbudziła, była ta, o ciągle nieopublikowanym rozporządzeniu, wprowadzającym z dniem 1 września nowe zasady oceniania uczniów i słuchaczy. Już poprzedzając tę informację zaczerpniętą z „Portalu dla Edukacji” napisałem:

 

„Postanowiłem jednak dłużej nie czekać i poinformować o tych – wcale nie kosmetycznych – zmianach, choć nadal owo rozporządzenie nie zostało opublikowane w Dz. U. Na tą decyzję wpłynęła świadomość, że do rozpoczęcia nowego roku szkolnego pozostał już TYLKO MIESIĄC !”

 

Czy coś w tej sprawie zmieniło się w czasie minionego tygodnia? Otóż nic! Nadal to rozporządzenie nie ma statusu obowiązującego aktu prawnego.  Zobaczcie – TUTAJ

 

Ja dzisiaj wypowiem się jedynie o tym fragmencie owego nowego aktu prawnego, o którym tak napisała pani Kalina Olejniczak na „Portalu dla Edukacji”:

 

Projekt modyfikuje również katalog kryteriów uwzględnianych przy ustalaniu oceny zachowania. Nowe rozwiązania mają odzwierciedlać wartości, na których oparta została reforma programowa. Oprócz wywiązywania się z obowiązków ucznia większy nacisk zostanie położony na odpowiedzialność za własny rozwój, współpracę z innymi, budowanie dobrych relacji, aktywność na rzecz klasy, szkoły i społeczności lokalnej oraz przestrzeganie norm społecznych. W katalogu pozostają także bezpieczeństwo, kultura języka i szacunek wobec innych osób. Nowością jest wyraźne wskazanie znaczenia odpowiedzialności za własny rozwój oraz zaangażowania w życie wspólnoty szkolnej.”

 

Gdy to przeczytałem, to pomyślałem sobie – jak to dobrze że nie jestem już dyrektorem szkoły! Bo jak bym się teraz czuł w tej roli gdybym miał świadomość, że przed rozpoczęciem  roku szkolnego musiałbym na najbliższym posiedzeniu Rady Pedagogicznej przeprowadzić zmiany w Statucie Szkoły – w tej jego części, w której zapisano owe zasady ustalania ocen zachowania uczniów. Powiedzmy, że byłoby tam teraz zapisane coś na podobieństwo tego przykładu  – TUTAJ. Ale skoro nadal nie znam ostatecznego tekstu rozporządzenia które ma wprowadzić w tym obszarze nowe zasady, to jak mielibyśmy zmieniać statut naszej szkoły?.

 

Bo – przykładowo – mielibyśmy zdecydować jak będziemy oceniali „odpowiedzialność za własny rozwój ucznia”. Jako że mam w bagażu moich doświadczeń pracę w Katedrze Pedagogiki Społecznej na UŁ, to wiem, że aby cokolwiek zdiagnozować trzeba posiadać odpowiednio dobrane wskaźniki.

 

[Wskaźnikiem jest takie zjawisko (W), którego zaobserwowanie pozwala nam – w sposób bezwyjątkowy lub z określonym prawdopodobieństwem statystycznym – wnioskować, że wystąpiło diagnozowane przez nas zjawisko (Z) ]

 

W tej chwili nie potrafiłbym zapisać w statucie wskaźników, pozwalających na stopniowanie – n.p. odpowiedzialności ucznia za jego rozwój, pozwalające na zaklasyfikowanie u nego poziomu tej cechy do którejś z ocen: wzorowej, b. dobrej, dobrej, poprawnej lub nagannej.

 

Myślę, że jeszcze większym problemem byłoby znalezienie wskaźników, pozwalających na ocenienie stopnia „przestrzegania norm społecznych”. Zwłaszcza, kiedy uświadomiłbym Radzie, że „normy społeczne to ogół nakazów, zakazów i oczekiwanych sposobów zachowania, które obowiązują w danej grupie lub społeczeństwie.”

 

A przecież nie są to jedyne nowe elementy, które ma wprowadzić to nieogłoszone do dzisiaj w Dz. U. rozporządzenie MEN…

 

I już jedynie wspomnę, że od dawna wśród pedagogów, nie tylko tych z tytułami profesorów, ale także tych z wieloletnim doświadczeniem, powstał postulat o całkowitej likwidacji uczniowskiej oceny zachowania….  [Na przykład:  TUTAJ TUTAJ]

 

 

x            x           x

 

 

Nie potrafiłem pozostawić bez komentarza mojej piątkowej informacji o zamieszczeniu na stronie MEN „Podsumowania olimpiad przedmiotowych i interdyscyplinarnych w roku szkolnym 2025/2026”. I nie mam tu na myśli złośliwostki już tam „sprzedanej” w tytule: Najważniejsze, że gale finałowe zaszczycało kierownictwo MEN”.

 

Zauważyłem, że ostatnio ministerstwo lubi nagłaśniać sukcesy polskich uczniów – nie tylko na olimpiadach międzynarodowych. Bo ostatnio postanowili także zebrać „do kupy” informacje o laureatach wszystkich olimpiad krajowych – tych dla uczniów szkół średnich, ale i tych dla uczniów szkół podstawowych. Jeśli tego zestawienia jeszcze nie widzieliście – zachęcam do zapoznania się z nim – link podam w zakończeniu eseju.

 

A będzie co czytać, bo jest to zestawienie informacji o laureatach 21 olimpiad ze szkół średnich, 6 Olimpiad Juniorów, a także 2 olimpiad o bardzo regionalnym zasięgu (Olimpiada Prawosławnej Wiedzy Religijnej i Olimpiada Języka Białoruskiego) i jednej, bardzo „specjalistycznej” – Olimpiadzie Teologii Katolickiej.

 

Ja – w ramach pogłębionej faktami refleksji – zająłem się zaprezentowaniem zestawienia informacji o tym w jakich miastach działają szkoły średnie, z których rekrutowali się zwycięzcy i laureaci zorganizowanych dla nich olimpiad:

 

Stolica Warszawa  –   17 osób

 

Miasta – siedziby stolic województw *  –  31 osób (w tym dwa licea przy tamtejszych Politechnikach)

 

Inne miejscowości   –  21 osób

 

 

Jedna laureatka była uczennicą warszawskiego „I Liceum w Chmurze” – II miejsce w Olimpiadzie Filozoficznej)

 

*Uszczegółowię tę informację, podając które to miasta:

                                                       

Kraków  –   6 osób

 

Wrocław  –  5 osób

 

Toruń  –  5 osób

 

Poznań  –  4 osoby

 

Łódź  –  3 osoby

 

Katowice  –  2 osoby

 

Szczecin  1  osoba

 

Gdańsk  1  osoba

 

Rzeszów  –  2 osoby

 

 

Jakie z tej statystyki nasuwają się spostrzeżenia i wnioski?

 

Że polski system szkolny nadal nie stwarza warunków do wyrównywania młodym ludziom startu w dorosłość, bez względu na miejsce w którym się urodzili. Nie wymieniłem w kategorii „Inne miejscowości” ich nazw, ale jedynym małym miastem są tam Białobrzegi – 6,6 tys. mieszkańców.(I miejsce w Olimpiadzie Biologicznej).

 

A na zakończenie taka moja generalna refleksja:

 

Sukcesy odnoszone w olimpiadach są przede wszystkim zasługą pracujących tam nauczycieli, i pracowitości tych uczniów, którzy – nie zapominajmy i o tym – prawdopodobnie otrzymali od swoich rodziców geny, które stały się fundamentem ich zdolności i zainteresowań, ale przede wszystkim rodziców, którzy potrafili stworzyć w rodzinie odpowiedni klimat do motywowania swoich córek i synów oraz  wspierania ich w rozwoju.

 

Jedyną zasługą MEN jest to, że ogłasza konkursy ofert na ich finansowanie i organizowanie, a także koordynuje ich kalendarz, bo organizatorami owych olimpiad są szkoły wyższe, instytuty naukowo-badawcze, stowarzyszenia naukowe i naukowo-techniczne oraz fundacje prowadzące działalność oświatową lub naukową.

 

No, i że kierownictwo ministerstwa znajduje czas, aby zaszczycić swoją obecnością gale ogłaszania ich wyników i wręcza zwycięzcom i laureatom nagrody i dyplomy….

                                                   

 

Link do tekstu „Podsumowanie olimpiad przedmiotowych i interdyscyplinarnych w roku szkolnym 2025/2026”,

który należy wkleić do wyszukiwarki:

 

 

file:///C:/Users/Sprzetowo/Downloads/Podsumowanie_olimpiad_2025-2026-6.pdf

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Oto najnowsza informacja ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej – w ramach podsumowanie dorobku minionego roku szkolnego:

 

 

Zakończyły się tegoroczne edycje olimpiad przedmiotowych i interdyscyplinarnych dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych, organizowanych pod nadzorem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W roku szkolnym 2025/2026 odbyły się łącznie 32 olimpiady, w których udział wzięły tysiące uczennic i uczniów z całej Polski.

 

W galach finałowych udział wzięli przedstawiciele Ministerstwa Edukacji Narodowej, w tym Minister Edukacji Barbara Nowacka, sekretarze i podsekretarze stanu, dyrektorzy departamentów oraz kuratorzy oświaty.

 

Gratulujemy wszystkim laureatom, finalistom i uczestnikom olimpiad, a także ich nauczycielom oraz opiekunom. Osiągnięte wyniki są efektem systematycznej pracy, pasji i zaangażowania. Wszystkim życzymy dalszych sukcesów naukowych.

 

[…]

 

W załączniku lista uczniów i uczennic, którzy uzyskali najlepsze wyniki w olimpiadach, wraz z nazwami szkół, do których uczęszczają*

 

Przekopiuj  do wyszukiwarki: 

 

  file:///C:/Users/Sprzetowo/Downloads/Podsumowanie_olimpiad_2025-2026-3.pdf

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

P.s.

To nawet w MEN uważają, że do szkół uczniowie chodzą, a nie uczą się tam….



Za nami „większa połowa” wakacji…  Z tej okazji postanowiłem zaprezentować Wam jak to „letnie rozluźnienie” wpłynęło na aktywność informacyjną odpowiedzialnych za redagowanie oficjalnej strony MEN:

 

 

 

Źródło:  www.gov.pl/web/edukacja

 

 

Zwróćcie uwagę , ze najważniejszą informacją – dwukrotnie podaną – była ta o sukcesie polskich uczniów … na Międzynarodowych  Olimpiadach – matematycznej i biologicznej…. –  [WK]

 



Ci którzy znają mnie od dawna wiedzą, że temat samorządów młodzieży jest mi bliski  nie tylko od dni, kiedy przeczytałem   książkę Aleksandra Kamińskiego „Samorząd młodzieży jako metoda wychowawcza”

 

Dlatego nie mogę nie udostępnić, choć fragmentów, tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego na portalu „Strefa Edukacji” 31 lipca, z którego dowiadujemy się, że IBN opublikował poradnik „Sprawczość w szkole”:

 

 

 

Szkoła ma oddać uczniom część władzy. To ryzyko, które trzeba ponieść

 

Zbiórka ciast, poczta walentynkowa, szkolna dyskoteka i dekorowanie sali na uroczystość – samorządy uczniowskie często mają dużo zajęć, ale niewielki wpływ na życie szkoły. Autorzy poradnika IBE ostrzegają, że samorząd sterowany przez dyrektora lub opiekuna nie tylko nie uczy demokracji, lecz także może osłabiać zaufanie uczniów do instytucji i przekonanie, że ich głos ma znaczenie. […]

 

Sprawczość jest jednym z ważnych pojęć wprowadzanych do szkoły wraz z reformą Kompas Jutra. W poradniku „Sprawczość w szkole” Instytut Badań Edukacyjnych wyjaśnia, że oznacza ona podejmowanie autonomicznych działań, które mają pozytywny wpływ na siebie i otoczenie, oraz branie za nie odpowiedzialności. Samorząd uczniowski wydaje się więc naturalnym miejscem do jej rozwijania. Pod warunkiem, że uczniowie rzeczywiście mogą w nim o czymś decydować. […]

 

W praktyce samorząd bywa utożsamiany z jego przewodniczącym, zastępcą i kilkorgiem najbardziej aktywnych uczniów. Pozostali raz w roku biorą udział w wyborach, a później nie mają już większego kontaktu z działalnością swoich przedstawicieli.

 

Autorzy poradnika proponują, aby dyrektorzy i rady pedagogiczne sprawdzili, czy każdy uczeń może głosować i kandydować – niezależnie od średniej ocen, oceny zachowania oraz opinii nauczycieli. Pytają również, czy uczniowie znają regulamin samorządu, wiedzą, czym zajmują się jego władze, mogą poznać programy kandydatów i… samodzielnie wybrać opiekuna.

 

Samo przeprowadzenie wyborów nie wystarczy bowiem do stworzenia demokratycznego samorządu. Uczniowie muszą jeszcze wiedzieć, kogo i po co wybierają, mieć możliwość zgłaszania własnych pomysłów oraz rozliczania swoich przedstawicieli z ich realizacji.[…]

 

Zdaniem autorów samorząd powinien zajmować się problemami wynikającymi z codziennych doświadczeń młodych ludzi. Może konsultować organizację przestrzeni szkolnej, ofertę zajęć dodatkowych, zakup książek do biblioteki czy jedzenie podawane w stołówce. Uczniowie mogą również wypowiadać się na temat statutu, zasad oceniania, szkolnych uroczystości i sposobów rozwiązywania konfliktów.Nie każda decyzja musi oczywiście należeć do uczniów.

 

Autorzy poradnika rozróżniają informowanie, konsultowanie i współdecydowanie. Już rzetelna konsultacja może dawać poczucie wpływu, ale tylko wtedy, gdy głos młodych ludzi zostanie poważnie potraktowany. Jeżeli ich propozycja nie może zostać przyjęta, szkoła powinna wyjaśnić dlaczego. Ankieta, której wyników nikt nie analizuje, uczy przede wszystkim tego, że pytanie uczniów o zdanie jest formalnością.Autorzy zastrzegają przy tym, że pozorna samorządność zwykle nie wynika ze złej woli nauczycieli czy dyrekcji. Częściej jest skutkiem szkolnych przyzwyczajeń, utrwalonych tradycji, obawy przed oddaniem części kontroli albo braku pomysłu na inne rozwiązanie. […]

 

Prawdziwa samorządność wymaga też zgody na niedoskonałość. Uczniowie mogą początkowo pozostać bierni, podjąć nietrafioną decyzję albo zorganizować wydarzenie gorzej, niż zrobiliby to dorośli. Właśnie wtedy uczą się planowania, przewidywania konsekwencji, poprawiania błędów i odpowiedzialności za wspólną przestrzeń.

 

Autorzy poradnika zachęcają wręcz, aby w większym stopniu oddawać młodzieży prowadzenie wydarzeń, akademii i szkolnych kanałów informacyjnych – nawet kosztem obniżenia ich „jakości”. […]

 

 

Cały tekst „Szkoła ma oddać uczniom część władzy. To ryzyko, które trzeba ponieść”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

Plik z tekstem powyższej publikacji –  TUTAJ