Na sobotnią lekturę proponuję – po raz pierwszy po wakacjach –  tekst prof. Bogusława Śliwerskiego z jego bloga „Pedagog”, teraz w nowej wersji – już bez dat zamieszczania postów:

 

 

                                                              Wynik egzaminu nie jest miarą całej szkoły

 

 

Najsilniejszym instrumentem centralizacji polskiej szkoły nie musi być ani ministerialne rozporządzenie, ani kontrola kuratorium. Jest nim egzamin zewnętrzny.

 

Egzamin ósmoklasisty obejmuje zadania, wymagania i procedury określane centralnie, a CKE publikuje informatory przedmiotowe oraz harmonogramy. Podobnie egzamin maturalny funkcjonuje według centralnie przygotowanych formuł, informatorów i komunikatów.

 

Nie chodzi o to, że egzaminy są niepotrzebne. Problem polega na ich ustrojowej sile.

 

Egzamin wpływa na aspiracje uczniów, zachowania rodziców, strategie dyrektorów, pracę nauczycieli, rynek korepetycji, wybór szkół i medialne rankingi. To, co jest mierzone, zaczyna być uznawane za ważne. To, czego egzamin nie mierzy, stopniowo przesuwa się na margines.

 

W ten sposób CKE staje się swoistym ukrytym ministerstwem programu.

 

Formalnie nauczyciel realizuje podstawę programową. Praktycznie jednak w klasach egzaminacyjnych coraz częściej pracuje pod presją formatu zadań, kryteriów oceniania, czasu rozwiązywania arkusza i przewidywanego wyniku.

 

Egzamin, który miał diagnozować efekty kształcenia, zaczyna organizować sam proces kształcenia. Szkoła uczy tego, co da się sprawdzić w standaryzowanym arkuszu. Uczeń poznaje strategie rozwiązywania zadań. Nauczyciel analizuje wymagania egzaminacyjne.

 

Rodzice porównują wyniki własnego dziecka z innymi. Kuratoria oświaty oceniają przedszkola i szkoły a media tworzą rankingi.

 

Dyrektor, który chciałby poświęcić więcej czasu projektom społecznym, debatom, pracy terenowej, edukacji artystycznej, współpracy międzyprzedmiotowej albo pogłębionemu czytaniu, wie, że nikt nie uwzględni tych działań w zestawieniu wyników dzieci, uczniów.

 

To właśnie w tym miejscu ujawnia się sprzeczność polityki państwa. Z jednej strony MEN zapowiada rozwijanie kompetencji społecznych, projektowych i interdyscyplinarnych. Z drugiej strony władza utrzymuje system, w którym o pozycji ucznia i reputacji szkoły w znacznym stopniu decydują indywidualne, standaryzowane egzaminy przedmiotowe.

 

Nie można jednocześnie promować pedagogiki współpracy i budować kultury szkolnej wokół indywidualnej rywalizacji egzaminacyjnej. Wynik egzaminacyjny może dostarczać ważnych informacji. Nie powinien jednak być traktowany jako syntetyczna miara jakości szkoły.

Rezultat ucznia zależy nie tylko od pracy nauczycieli, ale także od kapitału kulturowego rodziny, sytuacji materialnej, miejsca zamieszkania, dostępu do korepetycji, stanu zdrowia, wcześniejszych doświadczeń edukacyjnych i motywacji.

 

Szkoły funkcjonują w bardzo różnych środowiskach. Porównywanie ich na podstawie surowych wyników może prowadzić do nagradzania placówek, które pracują z uczniami już uprzywilejowanymi, oraz do stygmatyzowania szkół wykonujących niezwykle trudną pracę w środowiskach defaworyzowanych.

 

Egzaminy nie mierzą również wielu wartościowych efektów edukacji: odpowiedzialności, solidarności, zdolności współpracy, odwagi cywilnej, wyobraźni, troski o innych, kultury dialogu, dojrzałości moralnej czy zdolności rozwiązywania konfliktów.

 

Można osiągać wysokie wyniki egzaminacyjne, nie tworząc dobrej szkoły.

 

Można też tworzyć dobrą szkołę, której najważniejszych osiągnięć nie widać w tabelach CKE. Polityka oparta na wskaźnikach łatwo myli to, co mierzalne, z tym, co wartościowe.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com/

 

x           x           x

 

 

Jako że powyższy tekst nie był długi – przy okazji – proponuję jeszcze  wcześniej zamieszczony post, zatytułowany „Kontrowersje związane z egzaminem maturalnym”  –  TUTAJ

 

 



Raport powstał z inicjatywy Centrum Edukacji Obywatelskiej w partnerstwie z Fundacją International Rescue Committee Polska (IRC).

 

 

W polskich szkołach jest już prawie 150 000 młodych ludzi, którzy znaleźli u nas schronienie przed wojną. W co czwartej klasie uczy się przynajmniej jedno dziecko z Ukrainy. Nasz system edukacji może odpowiedzieć na potrzeby emocjonalne, społeczne oraz edukacyjne wszystkich uczniów – zarówno polskich, jak i ukraińskich. W tym celu należy stworzyć warunki sprzyjające integracji edukacyjnej.

 

Od lutego 2022 prowadzimy działania ułatwiające szkołom pracę z nowymi uczniami. Opieramy je na wiedzy zgromadzonej w stale pogłębianych badaniach. Raport „Uczniowie uchodźczy w polskich szkołach”, który właśnie udostępniamy, to efekt unikatowych w skali kraju badań. Dzięki nim uzyskaliśmy głęboki wgląd w sytuację szkół i przybliżyliśmy się do odpowiedzi na pytanie, jak radzą sobie one z potrzebami polskich i ukraińskich uczniów.

 

Raport podsumowuje drugą falę badań, które zleciliśmy. Były one prowadzone przez polsko-ukraiński zespół badaczek i badaczy w ośmiu placówkach różnego typu na terenie całej Polski. Celem projektu było rozpoznanie potrzeb i napięć w społecznościach szkolnych goszczących uczniów i uczennice z Ukrainy – na potrzeby zaprojektowania długofalowego wsparcia dla szkół. Badania miały charakter etnograficzny i objęły w sumie ponad 160 wywiadów, obserwacje i badania wizualne.

 

„Powrót do normalności” jest pożądany, ale potrzebne są rozwiązania systemowe i rozwijanie kompetencji nauczycieli

 

Prawie półtora roku po przybyciu pierwszych uchodźców z Ukrainy w narracjach dyrektorów i nauczycieli dominuje hasło „powrotu do normalności”. Co się pod nim kryje? Obie grupy nabyły przez rok doświadczenia i wypracowały różne schematy postępowania, które zakładają traktowanie uczniów z Ukrainy tak samo, jak polskich. Część nauczycieli dostrzega specyficzne potrzeby uczniów ukraińskich i stara się indywidualizować pracę z nimi, ale nie jest to systemowe podejście.

 

W szkołach obserwujemy nacisk na asymilację (w skrajnych przypadkach sięgający nawet prób zakazania używania języka ukraińskiego w rozmowach między uczniami uchodźczymi), co skutkuje nieuwzględnianiem potrzeb edukacyjnych uczniów ukraińskich oraz wypadaniem z systemu osób niezintegrowanych. Brakuje rozwiązań systemowych wspierających integrację uczniów. Widać też potrzeby lepszego przygotowania nauczycieli do pracy w środowisku międzykulturowym oraz podniesienia umiejętności zarządzania szkołą goszczącą uczniów uchodźczych przez dyrektorów.

 

Uczniowie polscy i ukraińscy funkcjonują w osobnych społecznościach

 

W szkołach obecne jest też podejście separacyjne wyrażające się w tworzeniu klas „cudzoziemskich” lub sadzaniu uczniów ukraińskich razem. Jest ono poważną barierą dla integracji. Najlepsze efekty przynosi tworzenie klas mieszanych z małą liczbą uczniów cudzoziemskich. Jednak takie rozwiązanie w części szkół staje się coraz mniej realne ze względu na dużą liczbę uczniów ukraińskich przyjętych do placówki. W efekcie w szkołach funkcjonują obok siebie równolegle dwie społeczności – ukraińska i polska – z bardzo małą przestrzenią na integrację lub wręcz bez niej.

Świadome i planowe działanie na rzecz integracji uczniów zdarza się rzadko, przez co w szkołach pojawiają się konflikty na tle narodowościowym

 

Możliwości integracji pojawiają się w poprawnie zarządzanych klasach mieszanych lub dzięki organizacji specjalnych wydarzeń, wolontariatu, zajęć pozalekcyjnych czy wyjazdów. Jednak w większości przypadków działań wspierających integrację nie ma lub są one powierzchowne i prowadzone intuicyjnie. Nie są też traktowane jako istotny element zarządzania szkołą czy klasą. Pojawiają się za to konflikty na tle narodowościowym, a nauczyciele nie dysponują kompetencjami by je rozwiązywać. Bez wprowadzenia systemowych i kompleksowych działań integracyjnych w szkołach istnieje duże ryzyko dalszej polaryzacji szkolnych społeczności, eskalacji konfliktów i obniżenia jakości edukacji.

 

W raporcie zwracamy również uwagę na to, że:

 

-formuła oddziałów przygotowawczych nie sprawdza się i prowadzi do izolacji uczniów ukraińskich

 

-nauka języka polskiego jako obcego wymaga standaryzacji

 

-nauka w dwóch systemach edukacyjnych utrudnia integrację

 

-praca z wielokulturową klasą jest dla nauczycieli wyzwaniem

 

-systemy oceniania przestają pełnić swoje kluczowe funkcje

 

-potrzeby emocjonalne uczniów mimo upływu czasu pozostają te same

 

-pojawiły się nowe potrzeby emocjonalne polskich uczniów

 

-wsparcie psychologiczno-pedagogiczne nadal jest wyzwaniem

 

-kontakty rodziców uczniów ukraińskich ze szkołą nie są częste

 

-asystentki międzykulturowe pełnią liczne role, kluczowe z punktu widzenia dobrostanu i integracji uczniów uchodźczych

 

-największe wyzwania z punktu widzenia zarzadzania szkołami goszczącymi uczniów uchodźczych to brak stabilnych i systemowych rozwiązań

 

Dla zapewnienia skutecznej integracji edukacyjnej uczniów cudzoziemskich w polskich szkołach kluczowe są następujące kierunki interwencji:

 

-standaryzacja polityk i działań integracyjnych w zakresie edukacji

 

-stworzenie systemu wspierającego rozwój kompetencji nauczycieli i dyrektorów w zakresie pracy w środowisku zróżnicowanym kulturowo

 

-wprowadzenie systemu pozwalającego na monitorowanie efektywności nauczania

 

-upowszechnienie rozwiązań przeciwdziałających reprodukowaniu wykluczenia

 

[…]

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl

 

 

 

 

Uczniowie-cudzoziemcy w polskich szkołach – nowy raport CEO i IRC  –  TUTAJ

 

 

 

 



Dzięki Bożenie Będzińskiej-Wosik – dyrektorce S.P. nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi, dowiedziałem się o bezpłatnym  „Kusie na odporność”, organizowanym wspólnie przez  Fundację Szkoła z Klasą  i  Polsko-Amerykańską Fundację Wolności:

 

 

Sierpniowa rada pedagogiczna wyznacza kierunek na cały rok szkolny. To dobry moment, by obok wielu spraw organizacyjnych znaleźć przestrzeń na rozmowę o dobrostanie i odporności psychicznej uczniów i uczennic. Pomóż nam dotrzeć do kolejnych szkół i przekaż informację o rekrutacji do nowej edycji programu Kurs na Odporność!

 

Dlaczego warto wziąć udział w Kursie na Odporność?

 

Program jest bezpłatny.

 

Nie jest jednorazowym szkoleniem, tylko całorocznym wsparciem dla nauczycieli z przypisaną moderatorką, która zna realia szkoły.

 

Obowiązki związane z programem nie spadają na jedną osobę, bo pracuje nad nim cały zespół.

Kurs na Odporność to bezpłatny program dla szkół podstawowych i ponadpodstawowych.

 

Przez cały rok szkolny pracujecie nad odpornością psychiczną uczniów, ze wsparciem moderatorki programu, z gotowymi materiałami i z możliwością udziału w cyklicznych szkoleniach stacjonarnych i online dla nauczycielek i nauczycieli.

 

Zgłoszenie do programu składa dyrekcja w imieniu szkolnego zespołu. Nabór trwa do 8 września  –  TUTAJ

 

„Kurs na Odporność” to wspólne przedsięwzięcie Fundacji Szkoła z Klasą i Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Program został objęty honorowym patronatem Ministra Edukacji Narodowe

 

 

Źródło: www.facebook.com/bozena.bedzinskawosik/



Nie chciałem tą informacją psuć klimatu uroczystości rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Ale dzisia, z trzydniowym opóźnieniem,  nie mogę nie odnotować na OE protestu nauczycieli zrzeszonych w ZNP przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.  Oto fragmenty informacji ze strony ZNP:

 

Manifestacja ZNP „Politycy do tablicy!”

 

 

Były czerwone kartki dla rządu i polityków, transparenty z hasłami „Politycy do tablicy. Dotrzymacie słowa!” oraz „Premierze, obiecałeś!”, gwizdki i flagi. Tak wyglądała Ogólnopolska Manifestacja Nauczycieli i Pracowników Oświaty ZNP odbywająca się 31 sierpnia 2026 roku przed Kancelarią Premiera.

 

Delegacja protestujących zaniosła do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów apel do premiera Donalda Tuska    

 

(Petycja do Premiera TUTAJ).

 

[…]

 

Jesteśmy tutaj, przed Kancelarią Premiera, bo mamy dość szkoły, która działa dzięki naszemu poświęceniu, zamiast dzięki odpowiedzialności państwa. Jesteśmy tutaj, bo edukacja to nie koszt! Edukacja to inwestycja w przyszłość Polski! Bez dobrej szkoły nie ma dobrze wykształconych młodych ludzi. Nie ma nowoczesnej gospodarki. Nie ma silnego społeczeństwa. Nie ma też bezpiecznego państwa. A bez nauczycieli nie ma dobrej szkoły! Dlatego dzisiaj wywołujemy polityków do tablicy! Tych, którzy złożyli nauczycielkom i nauczycielom bardzo konkretne obietnicemówił prezes ZNP Sławomir Broniarz.

 

Politycy, obiecaliście: powiązanie wynagrodzeń nauczycieli z płacą przeciętną w gospodarce, realny wzrost wynagrodzeń nauczycieli, kadry naukowej oraz pracowników niepedagogicznych oświaty i nauki, podniesienie prestiżu zawodu nauczyciela, wydłużenie obowiązywania nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych, odbiurokratyzowanie systemu oświaty – mówił prowadzący pikietę Marek Ćwiek, prezes Okręgu Łódzkiego ZNP. Nie dotrzymaliście tych obietnic! […]

 

Domagamy się:

 

-Pilnego uchwalenia inicjatywy ZNP „Godne płace…”, która zakłada powiązanie płac nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce.

 

-15-proc. podwyżki wynagrodzeń w 2027 roku, a nie waloryzacji płac na poziomie 3 proc.

 

-Zwiększenia wysokości wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli mianowanych tak, by były one odczuwalnie wyższe niż wynagrodzenie nauczyciela początkującego.

 

-Zmian w pragmatyce zawodowej nauczycieli dotyczących m.in.: świadczeń kompensacyjnych, postępowań dyscyplinarnych, awansu zawodowego, rozliczania godzin nadliczbowych i pracy podczas wycieczek szkolnych.

 

-Odbudowania prestiżu zawodu nauczyciela.

 

[ Źródło: zwww.znp.edu.pl/manifestacja-znp-politycy-do-tablicy/ ]

 

 

x            x           x

 

 

A poniżej udostępniam fragmenty tekstu z portalu „Strefa Edukacji”:

 

 

Barbara Nowacka odpowiada protestującym nauczycielom

 

[…]

 

Do postulatów protestujących odniosła się w czwartek ministra edukacji Barbara Nowacka.

 

– Ministerstwo popiera to, o czym mówią nauczyciele, czyli że ich wynagrodzenia muszą po prostu bardzo systematycznie i systemowo wzrastać. Udało nam się od momentu, kiedy objęłam urząd ministra edukacji, zwiększyć wynagrodzenia nauczycieli o ponad 40 proc. To dopiero pokazuje, w jak złej sytuacji byli nauczyciele, że 40 proc. podwyżka nadal nie powoduje, że nauczyciel zarabia tak, jak wszyscy chyba uważamy, że zarabiać powinien powiedziała szefowa MEN.

 

Jak podkreśliła, wzrost wynagrodzeń nie powinien mieć charakteru jednorazowego, lecz opierać się na trwałych rozwiązaniach systemowych. Ministra edukacji zapewniła, że obywatelski projekt znajdujący się obecnie w Sejmie nadal jest elementem zobowiązań koalicji rządzącej. – Głosowałam za tym ja, głosował za tym minister Domański, głosował za tym premier Tusk, by przygotować dobry projekt, który pozwoli na odpowiedni wzrost płac nauczycielizaznaczyła.

 

Pytana o termin realizacji obietnic, Barbara Nowacka zwróciła uwagę na ograniczenia budżetowe i trwające konsultacje między resortami. – Myślimy też w kategoriach budżetowych; więc rok 2027 to proponowane: waloryzacja plus, czyli 3 proc. podwyżka przy założeniu inflacji około 2,5 proc. plus zmiana w progach podatkowych, co właśnie jest też korzystne dla połowy nauczycielek i nauczycieli. Perspektywą oczywiście jest rok 2027. Trwają rozmowy z Ministerstwem Finansów co zrobić, żeby budżet był bezpieczny, ale i polska młodzież i nauczyciele byli bezpieczni – powiedziała Nowacka. […]

 

 

Cały tekst „Barbara Nowacka odpowiada protestującym nauczycielom”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 



Aby ciągle nie przypominać jakie to nowe przepisy i obowiązki mają przed sobą w nowym roku szkolnym nauczyciele, postanowiłem już w pierwszym tygodniu zaprezentować tekst Danuty Sterny, o bardzo optymistycznym tytule i ubogacającej treści:

 

 

Radość z uczenia się

 

Rys. Danuta Sterna

 

Szkoła postrzegana jest przez większość uczniów jako obowiązek, a nie możliwość doznawania radości z uczenia się. Polscy uczniowie w większości nie są zadowoleni z tego, że muszą uczęszczać do szkoły. Ci, którzy są zadowoleni, podkreślają korzyść w postaci spotkania w szkole znajomych. Nie widzą korzyści i tym bardziej radości w uczeniu się i poznawaniu czegoś nowego.

 

Radość jest jednym z podstawowych warunków sensownej nauki. Radość z nauki rodzi się poprzez łączenie wyzwań z ciekawością, celem, poczuciem przynależności i świętowaniem. Dzięki niej uczniowie czują się bezpiecznie, podejmując ryzyko, mają okazję do nawiązywania kontaktów z innymi i otrzymują wsparcie niezbędne do osiągania odpowiednio wysokich oczekiwań. To trudne zadanie dla nauczyciela, aby projektować lekcje, uwzględniając radość uczniów. W tym artykule przedstawiam, co może wpływać na radość uczniów: budowanie więzi, kultywowanie ciekawości i autonomii, poczucie kompetencji, radosne środowisko nauki, poczucie sensu i celu oraz świętowanie.

 

1.Budowanie więzi

 

Relacje w klasie i społeczności szkolnej, w których uczniowie czują się częścią wspólnoty, sprzyjają doznawaniu radości. Aby budować więzi w całej społeczności szkolnej, warto organizować wydarzenia obejmujące całą społeczność, takie, w których uczniowie pragną uczestniczyć. Ważne jest pozyskiwanie opinii uczniów w różnych sprawach szkolnych i świadomość, że uczniowie mają wpływ na to, co dzieje się w szkole.

 

Tak samo w klasie szkolnej pożądany jest wpływ uczniów na zasady i oczekiwania. Nie oznacza to oddania zarządzania szkołą w ręce uczniów, ale wysłuchanie ich głosu i, w miarę możliwości, wzięcie wskazówek pod uwagę. Podstawą bezpieczeństwa jest wzajemny szacunek uczniów i nauczyciela oraz uczniów względem siebie.

 

Ważne są również zwyczaje klasowe, które są wspólnie zaplanowane. Takie rutyny powodują, że uczniowie czują się w szkole bezpieczni.

 

Na radość uczenia się wpływa organizowanie współpracy i dyskusji uczniów. Praca w zespołach nad wyzwaniem, projektem, a nawet grą sprzyja poczuciu zadowolenia. Ponadto możliwości łączenia nauki z osobistymi doświadczeniami, kulturą, zainteresowaniami i tożsamością pomagają pielęgnować poczucie przynależności i radość.

 

Na poczucie więzi zwraca uwagę teoria autodeterminacji, która wskazuje na potrzebę przynależności jako niezbędną w procesie uczenia się.

-Współpraca zamiast rywalizacji

-Docenienie zamiast oceniania

-Zaufanie zamiast kontroli

-Szacunek zamiast krytyki

 

2.Kultywowanie ciekawości

 

Radosna klasa to miejsce, w którym uczniowie są zachęcani do zadawania pytań, badania, dokonywania odkryć i, gdy to możliwe, podejmowania decyzji dotyczących swojej nauki.

 

Nauczanie powinno promować zadawanie przez uczniów pytań i zachęcać uczniów do odkrywania informacji. Zamiast udzielania gotowych odpowiedzi warto zachęcać uczniów do własnych poszukiwań, przy równoczesnej akceptacji popełniania błędu.

 

Łączy się to również z proponowanym przez teorię autodeterminacji poczuciem autonomii. Uczeń powinien mieć świadomość, że się uczy, a nie – że jest nauczany. Samodzielność i samosterowność ucznia są bardzo potrzebne w uczeniu się. Mówi o tym piąta strategia oceniania kształtującego: „Wspomaganie uczniów, by stali się autorami procesu swojego uczenia się”.

 

Warto dawać uczniom możliwość podejmowania decyzji. Nawet drobne decyzje zwiększają poczucie współodpowiedzialności i zaangażowania w naukę.

 

3.Poczucie kompetencji

 

Jeszcze jedna potrzeba, na którą wskazuje teoria autodeterminacji, to poczucie kompetencji. Uczeń powinien być przekonany o tym, że da radę. Jeśli stale otrzymuje złe oceny i jest narażony na krytykę, to traci poczucie kompetencji i nauka nie jest efektywna. Zamiast oceniać i krytykować, warto budować nauczanie na mocnych stronach ucznia, pokazywać mu jego już osiągnięte sukcesy i świętować razem z nim wszelkie jego sukcesy.

 

Podawanie uczniom informacji zwrotnej opartej na wcześniej skonstruowanych kryteriach sukcesu, z której uczeń przede wszystkim dowiaduje się, co zrobił dobrze, buduje poczucie kompetencji. Bardzo ważna jest umiejętność samooceny, dzięki której sam uczeń może ocenić, co zrobił dobrze, a nad czym musi jeszcze popracować. Przy czym ważny nie jest sam rezultat, ale sposób dochodzenia do niego, z czym znowu związana jest możliwość popełniania błędu.

 

4.Radosne środowisko nauki

 

Składa się na nie nie tylko wspólne urządzenie estetycznej i użytecznej sali lekcyjnej, ale także włączenie w proces nauczania przerw na odpoczynek, naukę na świeżym powietrzu i ruch.

 

Nie można pominąć również humoru, który wprowadza radość i zabawę. Trzeba tylko rozróżnić humor od sarkazmu, bo ten drugi może być bardzo raniący.

 

Muzyka również wpływa na klimat w klasie, wprowadza przyjazną, radosną i zintegrowaną atmosferę.

 

5.Poczucie sensu i celu

 

Bez poczucia celu i sensu tego, czego się uczymy, nie możemy odczuwać radości. Uczniowie odczuwają radość, gdy rozumieją, dlaczego ich nauka ma znaczenie i gdy postrzegają siebie jako osoby wnoszące swój wkład. Szukanie zastosowania dla poznawanej wiedzy, angażowanie uczniów w projekty, kultywowanie wdzięczności, wzajemna pomoc, prezentowanie własnych osiągnięć – to niektóre ze sposobów nadania sensu programu szkolnego w oczach uczniów.

 

Bardzo ważne, choć też trudne, jest podchodzenie interdyscyplinarne do nauki szkolnej. Tu pomaga współpraca nauczycieli różnych przedmiotów, planowanie wspólnych projektów i lekcji.

 

6.Świętowanie

 

Świętować można wiele spraw w szkole. Nie musi to być nic wyjątkowego: osiągnięcie małego sukcesu, opanowanie części materiału, zakończenie projektu, skuteczna wzajemna pomoc – wszystko nadaje się do świętowania.

 

Planując lekcję lub zastanawiając się nad przebiegiem zajęć w klasie, warto wziąć pod uwagę poniższe pytania:

-Czy uczniowie będą mieli możliwość nawiązywania kontaktów między sobą?

-Czy będzie miejsce na zadawanie pytań?

-Czy temat zainteresuje uczniów?

-Czy uczniowie zrozumieją, dlaczego się tego uczą i dlaczego jest to ważne?

-Co już uczniowie na dany temat wiedzą i jak będzie to wykorzystane w czasie lekcji?

-Czy zaplanowany jest czas na uczniowską refleksję?

-Jak będziemy świętować?

-Jak sprawić, by wszyscy uczniowie wiedzieli, że są ważni?

 

Celem odpowiedzi na te pytania jest sprawdzenie, czy każda lekcja stwarza uczniom okazje do nawiązywania kontaktów, zastanawiania się, wnoszenia wkładu i doświadczania satysfakcji płynącej ze znaczącej nauki.

 

 

Inspiracja  artykułem  Kasey Short

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 



Oto fragmenty tekstu Barbary Wesołej, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”, wraz z linkiem do pełnej wersji:

 

 

Rusza gorący sezon na korepetycje. Za te lekcje zapłacisz najwięcej

 

[…]

 

Wraz z początkiem roku szkolnego rusza również sezon na korepetycje. Rodzice i uczniowie szukają dodatkowego wsparcia nie tylko przed egzaminami, ale także po to, by nadrobić zaległości, poradzić sobie z trudniejszym materiałem czy pracować we własnym tempie.

 

Zainteresowanie dodatkowymi lekcjami pozostaje wysokie. Frazy dotyczące kosztów korepetycji generują w Polsce około 4350 wyszukiwań miesięcznie. Najpopularniejsze zapytanie, „korepetycje z angielskiego cena”, notuje około 1300 wyszukiwań miesięcznie. To pokazuje, że wraz ze startem roku szkolnego wielu rodziców zastanawia się nie tylko nad wyborem formy nauki, ale również nad kosztami.

 

Według nowego Obserwatorium Cen Korepetycji, obejmującego analizę 9598 aktualnych ogłoszeń z platformy Twojekorepetycje.pl, mediana ceny korepetycji w Polsce wynosi 70 zł za godzinę. Tyle samo kosztują przeciętnie zajęcia stacjonarne i online. […]

Największą popularnością niezmiennie cieszą się przedmioty obowiązkowe na maturze. Matematyka odpowiada za około 25-33 proc. wszystkich zapytań i ogłoszeń. Podobny udział ma język angielski, choć jego popularność nieznacznie spada wraz z rozwojem narzędzi AI do nauki języków.

 

Trzecim najpopularniejszym przedmiotem jest język polski, który w 2026 r. zanotował największy wzrost zainteresowania, sięgający 22 proc. rok do roku. Rosnącą popularnością cieszą się także fizyka, chemia i biologia, szczególnie wśród uczniów planujących studia medyczne lub techniczne. Informatyka i programowanie odpowiadają za mniej niż 6 proc. rynku, ale należą do najdroższych przedmiotów. […]

 

Powody takiej hierarchii są proste. Matematyka, język polski i język angielski są obowiązkowymi przedmiotami zarówno na egzaminie ósmoklasisty, jak i na maturze. Ponadto matematyka i przedmioty ścisłe wymagają systematycznej pracy oraz indywidualnego tempa nauki, którego szkoła nie zawsze jest w stanie zapewnić. Chemia, biologia, fizyka oraz informatyka są natomiast kluczowe podczas rekrutacji na popularne kierunki studiów, takie jak medycyna czy politechniki.

 

AI coraz częściej pomaga w nauce

 

Jednocześnie na rynku edukacyjnym coraz mocniej zaznacza swoją obecność sztuczna inteligencja. Według raportu NASK „Nastolatki” już 70 proc. młodych ludzi korzysta z programów opartych na AI. Wśród użytkowników takich narzędzi 48 proc. wykorzystuje je do nauki, a 40 proc. do odrabiania prac domowych.

 

Uczniowie mają dziś do dyspozycji powszechnie dostępne rozwiązania, takie jak ChatGPT, Gemini czy Copilot, a także platformy edukacyjne wykorzystujące AI do personalizacji nauki. Ich popularność nie dziwi. Działają przez całą dobę, są łatwo dostępne i często kosztują mniej niż regularne zajęcia indywidualne.

 

Badania pokazują, że w niektórych obszarach sztuczna inteligencja może być równie skuteczna jak człowiek. Metaanaliza 41 badań obejmujących 4813 uczniów nie wykazała istotnej różnicy między informacją zwrotną generowaną przez AI a tą przygotowaną przez nauczyciela. Szczególnie dobre wyniki AI osiąga w matematyce, przedmiotach ścisłych oraz podczas przygotowań do testów.

 

Tu niezbędny jest człowiek

 

Choć sztuczna inteligencja świetnie sprawdza się przy rozwiązywaniu zadań czy wyjaśnianiu zagadnień, nie zastępuje całkowicie relacji z nauczycielem. Dobry korepetytor potrafi zauważyć niepewność ucznia, dostrzec luki wynikające z wcześniejszych tematów i odpowiednio dostosować sposób tłumaczenia materiału.

 

Przewaga człowieka-korepetytora jest szczególnie potrzebna podczas pracy nad wypracowaniami i esejami, przy budowaniu motywacji do nauki czy planowaniu długoterminowej strategii przygotowań do egzaminów. To również nauczyciel może skuteczniej wspierać ucznia emocjonalnie i pomagać mu utrzymać regularność pracy. […]

 

Najlepsze efekty daje połączenie AI i nauczyciela

 

Coraz więcej danych wskazuje, że najskuteczniejszym rozwiązaniem jest model hybrydowy. W takim podejściu sztuczna inteligencja pomaga diagnozować błędy, przygotowywać dodatkowe ćwiczenia i wyjaśniać zagadnienia, natomiast człowiek odpowiada za motywację, indywidualne prowadzenie ucznia i rozwijanie bardziej złożonych kompetencji.

 

Dla rodziców kluczowe pytanie nie powinno więc brzmieć: „AI czy korepetytor?”. Znacznie ważniejsze jest to, czy wybrane narzędzie rzeczywiście pomaga uczniowi się uczyć, a nie tylko szybciej odrabiać zadania. W nowym roku szkolnym tradycyjne korepetycje i sztuczna inteligencja coraz częściej stają się nie konkurentami, lecz partnerami we wspieraniu edukacji.

 

 

 

Cały tekst „Rusza gorący sezon na korepetycje. Za te lekcje zapłacisz najwięcej”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Jako wstęp do tego materiału postanowiłem wykorzystać początek tekstu z portalu „DEON”:

 

 

W dyskusji o szkole na Campusie Polska padło zdanie, że nauczyciele to „boomerzy”. Zgodziła się z nim wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer. Odpowiedzią na te słowa jest gorzki list jednego ze „zwykłych nauczycieli”.Dlaczego osobom odpowiedzialnym za polską edukację tak łatwo przychodzi obrażanie nauczycieli?” – pyta. […]

 

Źródło: www.deon.pl/wiadomosci/

 

 

Oto tekst tego nauczyciela, zamieszczony na Jego fb profilu „OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora”:

 

 

 

 

Szanowna Pani Wiceminister Katarzyna Lubnauer,

 

nazywam się Artur Szymanek.* Jestem zwykłym nauczycielem. Od 30 lat pracuję w szkole. Mam świadomość, że przy ogromie obowiązków, jakie spoczywają na osobie pełniącej funkcję wiceministra edukacji, nie zawsze ma Pani możliwość zapoznania się ze wszystkimi wiadomościami i tekstami kierowanymi do Pani. Dlatego pozwolę sobie przesłać ten list również w tradycyjnej formie. Być może kiedyś znajdzie Pani chwilę, aby się z nim zapoznać. Będę wdzięczny, jeśli tak się stanie.

 

Piszę do Pani jako zwykły nauczyciel. Nie jestem ekspertem IBE, profesorem czy przedstawicielem ORE. Po prostu jestem człowiekiem, który od 30 lat pracuje w szkole i przez ten czas spotkał na swojej drodze tysiące uczniów.

 

Przez te trzy dekady zmieniali się uczniowie, zmieniała się szkoła, zmieniały się technologie i sposoby komunikowania się. Zmieniałem również swoje metody pracy, ale zawsze z jednego powodu: żeby skuteczniej uczyć.

 

Bo nauczyciel nie jest od tego, żeby bez końca dostosowywać się do ucznia i każdej kolejnej edukacyjnej mody. Jest od tego, żeby skutecznie nauczyć. A do tego potrzebna jest wiedza, doświadczenie, umiejętność stawiania wymagań i przede wszystkim rozumienie tego, z kim się pracuje.

 

I chyba moje metody pracy nie są aż tak złe, skoro do tej pory miałem możliwość przygotowania i opieki nad ponad 140 laureatami i finalistami Wojewódzkich Konkursów Przedmiotowych oraz olimpiad przedmiotowych, maturzystów, którzy całkiem dobrze radzili sobie na egzaminie maturalnym i na studiach. Nie podaję tego jako powodu do szczególnej dumy ani jako argumentu, że nauczyciel z długim stażem zawsze ma rację. Podaję to jako prosty fakt pokazujący, że doświadczenie, wymagania i skuteczność nie muszą stać w sprzeczności z nowoczesnością.

 

Dlatego z dużym zdziwieniem obejrzałem Pani wystąpienie.

 

Szczególnie uderzyło mnie określenie nauczycieli mianem „boomerów” i sugerowanie, że nie nadążają za tym, jak uczą się współcześni uczniowie.

 

Pani Minister, naprawdę chciałbym zrozumieć, skąd bierze się takie przekonanie. Czy fakt, że ktoś od 30 lat pracuje w szkole, automatycznie oznacza, że jest zacofany? Czy nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem jest przez to mniej zdolny do zrozumienia współczesnego ucznia?

 

Czy naprawdę można jednym określeniem wrzucić do jednego worka setki tysięcy nauczycieli, którzy każdego dnia pracują z młodymi ludźmi?

 

Ja nie uważam się za gorszego nauczyciela tylko dlatego, że mam za sobą 30 lat pracy. Wręcz przeciwnie. Te 30 lat dało mi doświadczenie, którego nie można zdobyć na żadnym kursie, konferencji czy szkoleniu. Pracowałem z kolejnymi pokoleniami uczniów i doskonale wiem, jak bardzo zmieniła się młodzież.

 

I właśnie dlatego wiem również, że rozumienie ucznia nie polega na tym, żeby za każdym razem podążać za nim. Nauczyciel ma być przewodnikiem, ma stawiać wymagania i przede wszystkim ma być skuteczny w tym, czego uczy.

 

Można oczywiście dyskutować o tym, jak powinna wyglądać współczesna szkoła. Można rozmawiać o metodach nauczania, o nowych technologiach, o zmianach zachodzących wśród kolejnych pokoleń uczniów. Sam przez 30 lat pracy wielokrotnie zmieniałem swoje metody, kiedy uznawałem, że dzięki temu mogę uczyć skuteczniej.

 

Ale taka dyskusja powinna opierać się na argumentach, doświadczeniu i rzeczywistych efektach pracy, a nie na przypisywaniu całej grupie zawodowej jednej cechy czy jednej etykiety.

 

Bo nauczyciele nie są jednorodną grupą. Są wśród nas ludzie o różnym doświadczeniu, różnych poglądach i różnych metodach pracy. Łączy nas jednak to, że każdego dnia jesteśmy w szkole i ponosimy odpowiedzialność za to, czego i jak uczymy.

 

Dlatego czym innym jest poważna rozmowa o polskiej szkole, a czym innym jest publiczne określanie nauczycieli mianem „boomerów” i sugerowanie, że z racji wieku czy doświadczenia nie rozumieją współczesnych uczniów.

 

Na takie uogólnienie zwyczajnie nie ma mojej zgody.

 

I właśnie dlatego mam do Pani Minister bardzo proste pytanie:

 

Dlaczego osobom odpowiedzialnym za polską edukację tak łatwo przychodzi obrażanie nauczycieli, a jednocześnie tak wiele mówi się o potrzebie odbudowania ich autorytetu?

 

Jak nauczyciel ma być autorytetem dla ucznia, jeżeli przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za edukację sami pozwalają sobie na publiczne sprowadzanie nauczycieli do określenia „boomerzy”?

 

Autorytetu nie buduje się deklaracjami. Nie można jednego dnia mówić nauczycielom, że są ważni, że trzeba odbudować ich prestiż i szacunek do ich zawodu, a drugiego dnia używać wobec nich określeń, które ten szacunek podważają.

 

I jest jeszcze jedna rzecz, która szczególnie mnie uderza.

 

Te słowa padają tuż przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego. Za kilka dni nauczyciele wrócą do swoich szkół, klas i pracowni. Będą uczyć, wychowywać, rozwiązywać problemy, mierzyć się z biurokracją i robić wszystko to, czego często nie widać z perspektywy ministerialnych gabinetów.

 

I właśnie teraz słyszą, że są „boomerami”, którzy nie nadążają za uczniami. Naprawdę trudno nie odebrać tego jako lekceważenia.

 

Nie oczekuję od Pani Minister bezkrytycznego zachwytu nad nauczycielami. Oczekuję natomiast czegoś znacznie prostszego: szacunku.

 

Możemy różnić się w ocenie kierunku zmian w edukacji. Możemy mieć różne poglądy na temat metod nauczania. Możemy prowadzić spory o to, czego i jak powinna uczyć szkoła.

 

Ale poważna debata o edukacji nie potrzebuje etykietowania nauczycieli. Potrzebuje argumentów, doświadczenia i szacunku dla ludzi, którzy tę szkołę każdego dnia tworzą.

 

Jestem zwykłym nauczycielem. Od 30 lat pracuję w szkole. I nie zamierzam udowadniać nikomu, że jestem „nowoczesny” tylko dlatego, że mam za sobą trzy dekady pracy. Wiem natomiast jedno: rozumiem swoich uczniów. Potrafię z nimi pracować. I potrafię ich skutecznie nauczyć.

 

Doświadczenie nie jest przeciwieństwem nowoczesności. A wiek nauczyciela nie jest miarą jego kompetencji.

 

Dlatego, Pani Minister, chciałbym zapytać już całkiem wprost:

 

Dlaczego tak łatwo przychodzi Pani i innym osobom odpowiedzialnym za edukację mówienie o autorytecie nauczyciela, a jednocześnie tak łatwo przychodzi Wam mówienie o nauczycielach w sposób, który ten autorytet podważa?

 

Jeżeli po przeczytaniu tego listu nadal uzna Pani, że nauczyciel z trzydziestoletnim doświadczeniem, który każdego dnia pracuje z młodzieżą i może pokazać konkretne efekty swojej pracy, jest po prostu „boomerem”, pozostaje mi przyjąć to do wiadomości.

 

Mam jednak nadzieję, że zanim przyklei Pani taką etykietę kolejnemu nauczycielowi, zastanowi się Pani przez chwilę, ile doświadczenia, wiedzy i pracy może się za takim człowiekiem kryć.

 

Z wyrazami szacunku

Artur Szymanek

nauczyciel od 30 lat

 

 

Źródło: www.facebook.com/

 

*Artur Szymanek, nauczyciel biologii w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym im. Melchiora Wańkowicza w Katowicach, twórca profilu OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora, Więcej o nim  –   TUTAJ

 



Ten materiał zamieszczam 1 września – w dniu inauguracji roku szkolnego 2026/2027 nieprzypadkowo, a wręcz „po znajomości”. Bo pragnę w tej formie zaznaczyć, że właśnie dzisiaj „Moja Budowlanka” rozpoczęła kolejny etap swej , już ponad 80-oletniej, historii, Nazywam  tę szkołę „Moją Budowlanką”, bo dwukrotnie moje drogi życiowe przecięły się z jej historią:

 

Po raz pierwszy – w latach 1957 – 1962, kiedy byłem uczniem Szkoły Rzemiosl Budowlanych, która dzialała w strukturach Technikum Budowlanego Nr 1

 

Po raz drugi – kiedy w latach 1993 – 2005 byłem jej dyrektorem. Wtedy dzialała pod nazwą Zespół Szkół Budowlanych Nr. 2, a o 2002r. – Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 15..

 

A tym nowym rozdziałem jej historii będzie okres, w którym jej historię będą pisali jej nauczyciele i uczniowie pod kierownictwem nowej Pani Dyrektor – Eweliny Żak-Wieczorek, która właśnie dzisiaj, po wygranym konkursie, zastąpiła poprzedniczkę – Elżbietę Kuskowską, po  jej ponad dwudziestoletnich rządach.

 

Jako że z ważnych przyczyn nie mogłem uczestniczyć w dzisiejszej inauguracji nowego roku szkolnego, zaznaczę ten fakt  zamieszczając na OE mini zjęcia, zaczerpnięte z fanpage Zespołu Szkół Budowlano-Technicznych – bo tak od kilku lat nazywa się teraz  „Moja Budowlanka”.

 

 

Uroczystość odbyła się na boisku, za tarasem przy budynku szkolnym

 

 

 

 

 

 

 

A to uczniowie  klas pierwszych

 

 

 

Dwie pierwsze klasy Technikum – w zawodach:

            > Technik budownictwa

           > Technik aranżacji wnętrz   i   Technik technologii drzewnej

 

 Jedna, łączona, klasa w Szkole Branżowej  w dwu zawodach:

          > Monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie

> Stolarz

 

Źródło zdjęć: www.facebook.com/zsbt.lodz/

 

 

 

 

Uczennicom i Uczniom, Nauczycielkom i Nauczycielom, i oczywiście Nowej Pani Dyrektor życzę, sukcesów na wszystkich polach działalności Zespołu Szkół Budowlano-Technicznych!

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 

 

 

 

 



 

[…]

 

List minister edukacji Barbary Nowackiej na rozpoczęcie roku szkolnego 2026/2027  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/



Oto news zamieszczony dzisiaj na stronie MEN:

 

 

 

1 września 2026 r. w życie wchodzą zmiany określone w rozporządzeniu w sprawie nadzoru pedagogicznego.

 

Przepisy rozporządzenia wprowadzają następujące zmiany:

 

1.uzupełnienie dotychczasowych dwóch form nadzoru pedagogicznego, tj. kontroli i wspomagania, o trzecią formę – monitorowanie. Monitorowanie umożliwi pozyskiwanie danych o funkcjonowaniu szkół i placówek, w tym o wypadkach i zdarzeniach nadzwyczajnych, co pozwoli sprawniej identyfikować i eliminować zagrożenia w prawidłowej realizacji zadań szkoły lub placówki. Wprowadzenie monitorowania jako formy nadzoru pedagogicznego spowoduje też zmniejszenie liczby kontroli planowych, obecnie często wykorzystywanych w celu zbadania jakiegoś problemu (na przykład w zakresie zatrudniania psychologów i pedagogów specjalnych);

 

2.umożliwienie podpisania protokołu kontroli przez kontrolującego i dyrektora szkoły lub placówki z użyciem podpisu elektronicznego. Spowoduje to brak konieczności osobistego stawiennictwa dyrektora szkoły w urzędzie organu sprawującego nadzór pedagogiczny w celu podpisania protokołu kontroli, co przyspieszy postępowanie kontrolne.

 

Przewidziano również niezbędny czas na dostosowanie do zmienionych przepisów planów nadzoru pedagogicznego opracowanych na rok szkolny 2026/2027. Dyrektorzy szkół i placówek oraz organy sprawujące nadzór pedagogiczny będą mieli czas na dostosowanie planów nadzoru do 30 września br.

 

Proponowane zmiany przyczynią się do usprawnienia czynności podejmowanych przez organy sprawujące nadzór pedagogiczny, a w konsekwencji umożliwią bardziej efektywny i skuteczny nadzór.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

Rozporządzenie Ministra Edukacji zmieniające rozporządzenie w sprawie nadzoru pedagogicznego   –  TUTAJ