Oto fragmenty zamieszczonej dzisiaj na stronie MEN informacji o kolejnym projekcie w ramach  „Kompasu Jutra”:

 

 

Program „Pracownie Kompas Jutra” przewiduje 200 mln zł na wyposażenie i doposażenie szkolnych pracowni do prowadzenia zajęć przyrody oraz zajęć praktyczno-technicznych w szkołach podstawowych, szczególnie w mniej zamożnych gminach. Środki mają trafić do organów prowadzących szkoły podstawowe oraz publiczne placówki doskonalenia nauczycieli, aby przygotować nowoczesne pracownie do wdrażania nowych zajęć przyrody i zajęć praktyczno-technicznych zgodnie z Reformą 26. Kompas Jutra. […]

 

Program ma wesprzeć organy prowadzące szkoły podstawowe oraz publiczne placówki doskonalenia nauczycieli w tworzeniu nowoczesnych pracowni przyrody i zajęć praktyczno‑technicznych. Wsparcie będzie kierowane przede wszystkim do szkół podstawowych działających w gminach o najniższym indywidualnym wskaźniku zamożności, ze szczególnym uwzględnieniem uczniów klas IV-VI. Dotacja z budżetu państwa może pokryć do 80% kosztów zadania, przy co najmniej 20% wkładzie własnym organu prowadzącego.

 

Od 1 września 2026 r. sukcesywnie w klasach IV-VI szkoły podstawowej wprowadzane będą zajęcia przyrody w wymiarze 3 godzin tygodniowo w każdej klasie oraz nowe zajęcia praktyczno‑techniczne w zwiększonym wymiarze 2 godzin tygodniowo, zamiast dotychczasowej techniki. Program ma zapewnić szkołom zaplecze dydaktyczne niezbędne do pełnej realizacji nowej podstawy programowej w zakresie zajęć przyrody i zajęć praktyczno‑technicznych oraz prowadzenia eksperymentów, obserwacji, badań i zajęć praktycznych.

 

Programie wskazano przykładowe listy wyposażenia, które można kupić ze środków „Pracowni Kompas Jutra”. Szkoły będą mogły doposażyć pracownie m.in. w mikroskopy z zestawem preparatów, globusy, mapy fizyczne i polityczne Polski oraz świata, małe stacje pogody, zestawy skał i minerałów, a także pomoce do doświadczeń, takie jak pipety, termometry, wagi, zestawy soczewek i magnesów. Przewidziano też wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa i organizacji pracy – apteczki ścienne, myjki do oczu, fartuchy i okulary ochronne dla uczniów i nauczycieli oraz wózki i pojemniki ułatwiające przechowywanie sprzętu.

 

Program obejmuje także publiczne placówki doskonalenia nauczycieli (PDN), które odgrywają kluczową rolę we wdrażaniu Reformy 26. Kompas Jutra. Wsparcie finansowe przewidziane dla PDN może być przeznaczone na zakup sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych do prowadzenia zajęć przyrody lub zajęć praktyczno‑technicznych z myślą o szkoleniu nauczycieli szkół podstawowych. Chodzi o wyposażenie pracowni w PDN w taki sposób, aby nauczyciele mogli, w warunkach zbliżonych do szkolnych, praktycznie ćwiczyć prowadzenie zajęć zgodnie z nową podstawą programową: realizować eksperymenty, doświadczenia, zajęcia konstrukcyjne i projektowe, zanim wdrożą je w swoich szkołach.[…]

 

 

Cały tekst „200 mln zł na nowe pracownie w szkołach”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

x           x           x

 

A tak ten rozłożony na 4 roczne raty program przedstawiono na „Portalu dla Edukacji” (fragmenty tekstu i link do pełnej wersji):

 

 

Szkoły będą uczyć przyszywania guzików i wbijania gwoździ. MEN da pieniądze na pracownie

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej przekaże 200 mln zł na wyposażenie pracowni przyrodniczych i pracowni do zajęć praktyczno-technicznych w szkołach podstawowych. Uczniowie mają się w nich uczyć umiejętności potrzebnych do codziennego życia, takich jak przyszycie guzika, wyprasowanie koszuli czy przybicie gwoździa.

 

Przyroda ma być przedmiotem, w którym w większym stopniu stawiamy na doświadczenie, a na zajęciach praktyczno-technicznych na działania praktyczne codziennego życia – powiedziała wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer.

 

Mniej zamożne gminy dostaną 200 mln zł na wyposażenie pracowni w szkołach. Kwota dotacji wyniesie od 10 do 30 tys. zł. Wymagany będzie wkład własny w wysokości 20 proc. Szkoły i placówki będą mogły indywidualnie dobierać sprzęty, narzędzia i pomoce dydaktyczne zgodnie z ich realnymi potrzebami dydaktycznymi.

 

200 mln zł ma trafić w latach 2026-2029 na wsparcie mniej zamożnych gmin na wyposażenie pracowni przyrodniczych i pracowni do zajęć praktyczno-technicznych w szkołach podstawowych.

 

Szczegóły przygotowywanego nowego programu rządowego Pracownie Kompas Jutra przedstawiły wiceministry edukacji Katarzyna Lubnauer i Paulina Piechna-Więckiewicz. – Chcemy, żeby edukacja była dużo bardziej praktyczna, żeby nie tylko była teoria, ale również zastosowanie tej teorii, żeby uczniowie uczyli się wykorzystywać wiedzę powiedziała Katarzyna Lubnauer na konferencji prasowej w Warszawie.

 

Poinformowała, że MEN zwróciło się do ekspertów, którzy przygotowali podstawy programowe do przyrody i do zajęć praktyczno-technicznych oraz do autorów podręczników, by przygotowali im listę sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych, które powinny znaleźć się we wzorcowych pracowniach, aby można było w nich wykonywać doświadczenia edukacyjne i działania, które służą realizacji podstawy programowej. […]

 

Piechna-Więckiewicz poinformowała, że łączna kwota pieniędzy z budżetu państwa przeznaczonych na realizację programu w latach 2026-2029 wynosi 200 mln zł, po 50 mln zł w każdym roku. W pierwszym roku tego programu, oprócz szkół podstawowych publicznych i niepublicznych oraz szkół prowadzonych przez ministra sprawiedliwości i ministra kultury i dziedzictwa narodowego, o środki ubiegać będą mogły się także placówki doskonalenia nauczycieli.

 

Program przewiduje, że szkoły i placówki będą mogły indywidualnie dobierać sprzęty, narzędzia i pomoce dydaktyczne zgodnie z ich realnymi potrzebami dydaktycznymi, przy czym szkoły podstawowe będą musiały oprzeć się na diagnozie potrzeb przeprowadzonej przez nauczycieli prowadzących zajęcia przyrody i zajęcia praktyczno-techniczne. […]

 

W projekcie zaproponowano m.in. wykaz sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych, które będą mogły być kupione w ramach programu do prowadzenia zajęć z przyrody (103 pozycje) i zajęć praktyczno-technicznych odpowiednio w pracowni przyrodniczej i pracowni praktyczno-technicznej (61 pozycji).

 

Wśród sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych do pracowni przyrodniczej są m.in. model czaszki człowieka, mikroskopy, w tym cyfrowy mikroskop USB, probówki, pipety, zlewki, próbki kamieni szlachetnych, termometry, wagi, w tym waga jubilerska, deszczomierz, globusy, mapy fizyczne i polityczne, drony edukacyjne.

 

Z kolei na liście sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych do pracowni praktyczno-technicznej są m.in. stoły warsztatowe, kątownik stolarski, przymiar stalowy, nożyce do blachy, szczypce, pilniki, wkrętaki, imadła, piły, wiertarki, wkrętarki, młot, pistolet do klejenia na gorąco, stacja lutownicza i pirograf lub wypalarka do drewna, a także maszyny do szycia, miary krawieckie, igły, zszywacze tapicerskie, żelazko, deska do prasowania oraz oprogramowanie komputerowe służące np. do planowania i zarządzania projektami, tworzenia wizualizacji, wykresów, schematów oraz programowania graficznego. […]

 

 

Cały tekst „Szkoły będą uczyć przyszywania guzików i wbijania gwoździ. MEN da pieniądze na pracownie”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 



Dziś proponuję lekturę tekstu Danuty Sterny, w którym proponuje nauczycielom przeprowadzenie wśród ich uczniów ankiety na temat „Jak mamy was uczyć?”:

 

Pytania do uczniów – jak mamy Was nauczać?

 

Rys. Danuta Sterna

 

Wielu nauczycielom wydaje się, że uczniowie nie potrafią odpowiedzieć na tak zadane pytanie, bo nie mają dostatecznej wiedzy na temat uczenia się i nie mogą mieć głębokiej refleksji na ten temat. Otóż mylimy się, uczniowie wiedzą, a przynajmniej wyczuwają, co im pomaga, a co przeszkadza w uczeniu się. Dotyczy to uczniów w każdym wieku, przy czym pytanie trzeba zadać odpowiednio do wieku uczniów.

 

Dwa pytania, które można zadać uczniom, to:

 

1.Co z tego, co robi nauczyciel, pomaga Ci się uczyć?

 

2.Co mógłby robić inaczej?

 

Lub:

 

1.Kiedy w tym roku najlepiej uczyłeś się podczas lekcji? Jakie to było zadanie do wykonania?

 

2.Kiedy na zajęciach uczysz się najlepiej?

 

3.Gdybyś miał dać nauczycielowi tylko jedną radę, jak sprawić, by prowadzone przez niego zajęcia i praca były dla Ciebie i Twoich rówieśników interesujące i efektywne, co by to było?

 

Pytania można  zadać w anonimowej ankiecie. Wyniki opracować i przedstawić uczniom i społeczności szkolnej.

 

Wspólne omówienie ankiet może być dla uczniów i nauczyciela odkrywcze i pomocne. Dzięki nim nauczyciel może wprowadzić w nauczanie użyteczne zmiany lub wytłumaczyć uczniom, dlaczego nie są one możliwe do zastosowania.

 

Uczniowie dzięki wynikom, mogą zauważyć, co innym uczniom przeszkadza i podjąć decyzję o zmianie zachowania. Często uczniowie wskazują w ankiecie, że przeszkadza im hałas w klasie, i uczniowie czyniący ten hałas mogą zmienić swoje postepowanie. Najważniejsze, że te wskazówki pochodzą od uczniów i nie są narzucone przez nauczyciela.

 

Ankietę może przeprowadzić każdy z nauczycieli w swojej klasie i skorzystać z niej indywidulanie, ale jeszcze lepiej jest jeśli będzie to akcja ogólnoszkolna.

 

Jeśli w szkole każdy z nauczycieli przeprowadzi taka ankietę, to można połączyć wyniki i zacząć zmieniać metody nauczania w całej szkole.

 

Analiza wszystkich ankiet może przebiegać w ten sposób:

 

Krok 1: Szukanie wzorców i najczęstszych odpowiedzi, posegregowanie ich w grupy. Mogą to być zarówno pozytywy, jak i wskazówki do zmiany.

 

Krok 2: Wyznaczenie około czterech tematów, które są najczęściej wskazywane. Zespól analizujący można podzielić na cztery podzespoły, które jeszcze raz przejrzą ankiety pod katem przydzielonego im tematu. Dzięki temu mogą bardziej szczegółowo określić wzorzec i dokładniej określić wskazówki.

 

Krok 3: Dzielenie się w całym zespole wykonaną praca nad tematami i zaproponowanie zmian w nauczaniu lub poparcie dla już stosowanych praktyk.

 

Wnioski końcowe to:

 

– Mocne strony nauczania w naszej szkole – dobre praktyki

 

– Potrzeby zmian wskazane przez uczniów – ustalenia działań wspierających wprowadzenie zmian

 

Ponieważ wnioski są wyciągnięte na podstawie praktyk wszystkich nauczycieli, to mogą zobowiązać wszystkich nauczycieli do wprowadzenia zmian.

 

Czas końca roku szkolnego jest bardzo dobrym momentem na przeprowadzenie ankiet i wyciągnięcie wniosków. Uczniowie mają już oceny na koniec roku szkolnego i ich odpowiedzi w ankiecie nie będą podlegać naciskom oceniania.

 

Ankiety można również przeprowadzić na początku roku szkolnego, z tym, że wtedy doświadczenie szkolne jest dalsze.

 

Najlepiej, gdy wyniki pracy zespołu analizującego ankiety będzie przedstawiony uczniom i rodzicom, wtedy można liczyć na wsparcie ich we wprowadzeniu zmian.

 

Prowadzenie takiej analizy jest bardzo korzystne dla uczniów (widzą, że ich zdanie jest brane pod uwagę) i nauczycieli, gdyż wpływa na tworzenie w szkole jednego współpracującego zespołu. Jest to bardzo dobry sposób na rozpoczęcie ogólnoszkolnej dyskusji na temat nauczania.

 

Taka praktyka szkolna pomaga realizować drugą strategię oceniania kształtującego: Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą. Według metabadań Johna Hattiego jest to jeden z najbardziej korzystnych czynników wpływających na polepszenie wyników nauczania.

 

Inspiracja  artykułem  Karin Hess

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 

 

P.s.

 

Na blogu „OK. NAUCZANIE” możecie przeczytać także inne teksty Danuty Sterny. Oto trzy ostatni zamieszczone tam tytuły:

 

> Chatboty niebezpieczne  –  TUTAJ

 

> Poprawianie prac przez uczniów  –  TUTAJ

 

> 5 strategii, które pomogą uczniom zakończyć rok ze spokojem i pożytecznymi wskazówkami w sprawie działania w stresie.  –  TUTAJ



Dzisiaj portal „Strefa Edukacji” zamieścił tekst, informujący o konferencji prasowej „Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły”, która odbyła się dziś przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej. Oto ten tekst z drobnymi skrótami:

 

 

Ponad 90 organizacji przeciw reformie MEN. Zapowiadają protest w Warszawie

 

Przedstawiciele Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS), krytycznie odnoszącej się do zapowiadanej reformy edukacji „Reforma 26 – Kompas Jutra”, zarzucają Ministerstwu Edukacji Narodowej lekceważenie głosu środowisk społecznych i pozorowanie konsultacji społecznych. O swoich zastrzeżeniach mówili we wtorek podczas konferencji prasowej w Warszawie.

 

Chcemy wyrazić swój głęboki sprzeciw i niezadowolenie z powodu wdrażania reformy pani minister Nowackiej, która w zasadzie, jak my to mówimy, jest deformą, czyli niszczeniem polskiego systemu edukacji na rzecz eksperymentowania na żywym organizmie, jakim są polskie szkoły, dzieci i nauczyciele – powiedział wiceprezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi Sławomir Skiba.

 

Prezes Stowarzyszenia Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności” Agnieszka Pawlik-Regulska poinformowała, że KROPS wysyła do Ministerstwa Edukacji Narodowej eksperckie analizy, stanowiska i opinie.– I co obserwujemy? Obserwujemy, że pani minister Nowacka jest głucha na głos społeczny, który jej się nie podoba – powiedziała. – Nie zgadzamy się na lekceważenie głosu społecznego, na pozorowane konsultacje – dodała.

 

Podkreśliła, że protestuje przeciwko reformie jako mama i jako nauczycielka polskiego. – Nie zgadzam się, żeby moje dziecko i żeby moi uczniowie byli wychowywani nie na patriotów miłujących polską ojczyznę, ale na jakichś obywateli Unii Europejskiej. Nie zgadzam się na to, żeby hymn polski był zrównywany w programie nauczania – a tak jest w tej reformie to zaprezentowane – z hymnem Unii Europejskiej i z hymnami innych krajów – wyliczała. – Nie ma na to naszej zgody, żeby język polski stawał się tylko narzędziem komunikacji i był gorzej traktowany niż język kaszubski w podstawach programowych, by był odzierany z roli kulturotwórczej – dodała.

 

Marek Puzio z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris skrytykował też procedowany w Sejmie rządowy projekt nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, który m.in. wprowadza centralnie ustalony katalog praw i obowiązków ucznia oraz instytucję Rzecznika Praw Uczniowskich. Skrytykował też przedmiot edukacja zdrowotna. […]

 

Uczestnicy konferencji zapowiedzieli, że sprzeciw wobec planowanych zmian w edukacji Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły wyrazi podczas manifestacji pod hasłem „Dobra szkoła – silna Polska!”, która odbędzie się 14 czerwca przed pomnikiem Mikołaja Kopernika w Warszawie.[…]

 

 

Cały tekst „Ponad 90 organizacji przeciw reformie MEN. Zapowiadają protest w Warszawie”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 



W nawiązaniu do zamieszczonego wczoraj tekstu z bloga Jarosława Pytlaka „Zderzenie perspektyw”,  którym m. in. napisał takie zdanie: Chciałbym jednak uzyskać choć cień zrozumienia dla poglądu, że zrównywanie pozycji nauczyciela i ucznia jest w istocie szkodą czynioną jednemu i drugiemu”, dzisiaj udostępniam fragmenty tekstu (plus link do pełnej wersji) „Nauczyciele nie chcą Rzecznika Praw Uczniowskich. Aktywista: ‘Przestrzeganie prawa to nie upodlenie nauczyciela’”, zamieszczonego wczoraj wGazecie Wyborczej”:

 

 

Wkrótce Sejm przyjmie ustawę o Rzeczniku Praw Uczniowskich. Nauczyciele widzą w niej wyraz nieufności wobec nich i liczą na weto prezydenta. – Nie mówię, że nauczyciele są źli. Zły jest system, a system się naprawia systemowymi rozwiązaniami mówi aktywista, który działa na rzecz praw uczniowskich.

Karolina Słowik: – Środowiska nauczycielskie i dyrektorskie uważają, że powołanie Rzecznika Praw Uczniowskich będzie głębokim aktem nieufności wobec szkoły, wobec nauczycieli. Jak ty na to odpowiadasz?

 

Kacper Nowicki: – Że bardzo bym chciał świata, w którym nauczyciele mają w tej sprawie rację. Ale niestety, w polskiej szkole nie ma grama wzajemnego zaufania pomiędzy poszczególnymi grupami. Bo poszczególne grupy łamią wzajemnie swoje prawa.

 

Polemizuję często i głośno z nauczycielami i odpowiadam, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie przeciwstawia obywateli państwu, a Rzecznik Praw Pacjenta nie przeciwstawia pacjentów szpitalom. Mają im pomagać.

 

Co ciekawe, ta argumentacja pojawia się za każdym razem, kiedy państwo próbuje wprowadzić nową instytucję broniącą praw jakiejś konkretnej grupy. I ta obrona zawsze wypływa ze strony grupy, która miałaby być przez tę instytucję kontrolowana.

– Mówisz, że w polskiej szkole nie ma grama zaufania między nauczycielami, rodzicami i uczniami. Dlaczego tak jest?

Nauczyciele czują, że rodzice bardzo często traktują ich protekcjonalnie czy bez należytego szacunku. I to jest prawda. Uczniowie czują, że są traktowani przez cały aparat szkolny jak przedmioty, a nie podmioty systemu edukacji. To też jest prawda.

 

Z kolei nauczyciele czują, że są coraz bardziej kontrolowani przez państwo, kuratoria oświaty. Nie są też należycie wynagradzani. I to też jest prawda. Tylko że wnioskiem nie powinno być to, żeby nic w tej szkole nie zmieniać. A skoro nauczyciele mają swoje instytucje, które ich wspierają, to inne grupy też powinny je mieć.

-Nauczyciele od dłuższego czasu zgłaszają, że ich autorytet jest podkopywany. A tę ustawę odbierają jako  komunikat: „Jesteście źli. Musimy bronić uczniów przed wami”. Uważasz, że to uzdrowi balans między tymi trzema grupami w szkole?

Ale my absolutnie nie mówimy, że nauczyciele są źli. Wręcz przeciwnie. Uważam, że ogromna większość to są wspaniali ludzie. Niestety jednak, w każdej grupie zawodowej pojawiają się osoby, które łamią prawo. Rozmawiam z nauczycielami, którzy wspierają młodzież u siebie w szkole, którzy prowadzą samorządy uczniowskie, którzy traktują uczniów jak partnerów, i widzę, że oni nie mają problemu z tą instytucją rzecznika. 

 

Problem mają organizacje związkowe, które, co ciekawe, wszystkie wzięły udział w konsultacjach społecznych. I ich uwagi w dużej mierze zostały uwzględnione. Poza postulatem, by wywalić tę całą ustawę w kosmos. Powtórzę: nie mówię, że nauczyciele są źli. Zły jest system, a system się naprawia systemowymi rozwiązaniami weryfikującymi to, czy prawo jest wdrażane w życie.

Twoja fundacja zajmuje się właśnie takim rzecznictwem.

Tak, jesteśmy największą organizacją w kraju. Świadczymy pomoc interwencyjną w Polsce zarówno mailowo, jak i telefonicznie. Pomogliśmy już kilku tysiącom osób. Pomagamy też poprawiać statuty szkół, bo statut praktycznie każdej szkoły w Polsce jest niezgodny z powszechnie obowiązującym prawem na jakimś poziomie. Współpracujemy i ze szkołami, i z kuratorami, i z gminami, żeby je naprawić.

– A w jaki sposób łamią prawa ucznia? Jakie są najczęstsze przypadki?

Oprócz nielegalnych opłat to również naruszanie prawa do ekspresji uczniów. Bo szkoła może regulować ubiór, ale nie wygląd. I to jest bardzo ważne rozróżnienie.

– Czyli nauczyciele nie mogą czepiać się makijażu.

Kolorowych włosów, paznokci. To brzmi banalnie. Ale za Czarnka szkoły zrywały dzieciakom tęczowe przypinki w Tęczowe Piątki. I to są sprawy, w których my interweniujemy. 

 

I trzecia, bardzo duża rzecz to system oceniania, czyli nakładanie na uczniów obowiązków, które nie istnieją w prawie oświatowym. Na przykład ocenianie próbnych matur, których nie wolno oceniać, bo są wyłącznie elementem sprawdzającym dla ucznia. Albo wpisywanie jedynek za brak podręcznika czy brak zeszytu. To też jest nielegalne, bo oceny można otrzymywać za postępy w nauce, a nie brak pomocy dydaktycznej.

– I Rzecznik Praw Uczniowskich ma zajmować się tymi sprawami i pomagać uczniom na bieżąco.

Uczniom i rodzicom. Jest masa rodziców w Polsce, którzy nie wiedzą do końca, jak działa szkoła, i nie ma ich za co winić. Bo kiedy twoje dziecko idzie do szkoły, to nie masz obowiązku studiować prawa oświatowego. 

 

Bardzo często zwracają się do nas zaniepokojeni rodzice, którzy mówią, że w szkole się coś dzieje, a oni nie są w stanie dostać od szkoły konkretnej informacji w tej sprawie i szukają tego u nas. Albo zdarza się przemoc rówieśnicza, a szkoła z tym nic nie robi. To są sytuacje, w których my wkraczamy. Prawie połowa interwencji, które podejmujemy, to interwencje od rodziców.

[…]

– Ta ustawa to nie tylko Rzecznik Praw Uczniowskich. Co udało się wam wywalczyć?

Jestem bardzo szczęśliwy, że w końcu będziemy mieli równowagę pomiędzy prawami a obowiązkami, bo ta ustawa mówi o tym. […] Ta ustawa uporządkuje najważniejsze kwestie, np. skataloguje prawa i obowiązki ucznia, powie dokładnie, jak nauczyciel może karać ucznia, i wiele sporów będzie w oczywisty sposób rozwiązywanych. W oparciu o prawo. A nie o kłótnie i widzimisię poszczególnych grup. […]

 

 

 

Cały tekst „Nauczyciele nie chcą Rzecznika Praw Uczniowskich. Aktywista: ‘Przestrzeganie prawa to nie upodlenie nauczyciela’”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 



Oto obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu o mało nagłaśnianych egzaminach, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:

 

 

Jeden błąd i po wszystkim. Tych egzaminów uczniowie boją się bardziej niż matury

 

[…]

 

O maturze mówi się dużo. Tematy z języka polskiego lub języków obcych trafiają do mediów niemal natychmiast po zakończeniu egzaminu, uczniowie komentują arkusze poszczególnych egzaminów w internecie, a początek majowej sesji co roku staje się jednym z ważniejszych tematów edukacyjnych.

 

Egzamin zawodowy nie ma takiej sławy. Rzadziej wywołuje społeczne emocje i rzadziej jest traktowany jak wydarzenie, które symbolicznie zamyka pewien etap edukacji. A przecież dla wielu uczniów techników, szkół branżowych i policealnych to jeden z najważniejszych egzaminów w całej ścieżce kształcenia.

 

Nie zestawiamy matury i egzaminu zawodowego w prostym pojedynku o to, który jest ważniejszy. Mają różne cele i sprawdzają inne kompetencje. Matura potwierdza wykształcenie średnie i otwiera drogę na studia. Egzamin zawodowy potwierdza kwalifikacje w konkretnym zawodzie.

Tu nie wystarczy teoria i 30 procent

 

Egzamin zawodowy zdaje się z konkretnej kwalifikacji wyodrębnionej w danym zawodzie. Nie jest to egzamin z ogólnego przedmiotu szkolnego, ale z zakresu umiejętności wymaganych w danym zawodzie lub zawodach szkolnictwa branżowego. Po zdaniu jednej kwalifikacji zdający otrzymuje certyfikat kwalifikacji zawodowej, a po zdaniu wszystkich kwalifikacji w danym zawodzie i spełnieniu wymagań dotyczących wykształcenia może uzyskać dyplom zawodowy.

 

Kiedyś (w tzw. Formule 2012) niektóre zawody wymagały zdania aż 3 oddzielnych kwalifikacji. Obecnie (Formuła 2019 i 2024) odchudzono programy do maksymalnie 2 kwalifikacji na jeden zawód.

 

Mimo to, zdawalność niektórych z nich na poziomie krajowym potrafi drastycznie spaść. Oto zawody uważane za najtrudniejsze pod względem bazy wiedzy i wymagań:

 

>Technik Mechatronik/Technik Automatyk: trzeba być jednocześnie elektrykiem, mechanikiem i programistą. Łączenie tych trzech światów w zadaniach praktycznych wymaga od uczniów wysokich kompetencji.

 

>Technik Ochrony Fizycznej Osób i Mienia: Choć brzmi niepozornie, statystyki Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych (OKE) pokazują dla tego zawodu smutne wyniki – w niektórych sesjach zdawalność części praktycznej potrafiła spaść poniżej 40%.

 

>Technik Budownictwa/Technik Elektryk: Tutaj najtrudniejsze są rygorystyczne procedury w zadaniach praktycznych. Jeden błąd w obliczeniach konstrukcyjnych lub montażu instalacji i całe zadanie zostaje wyzerowane.

 

Przypomnijmy, że egzamin zawodowy składa się z części pisemnej i praktycznej. Część pisemna to test składający się z 40 pytań jednokrotnego wyboru. Aby ją zdać, trzeba uzyskać co najmniej 50 proc. punktów. Część praktyczna polega na wykonaniu zadania egzaminacyjnego na stanowisku pracy. Jej efektem może być wyrób, usługa albo dokumentacja.

 

To właśnie część praktyczna pokazuje różnicę między teorią a umiejętnością zastosowania jej w realnym zadaniu. Zdający musi uzyskać z niej co najmniej 75 proc. punktów, aby zdać. Dla porównania, w przypadku obowiązkowych egzaminów maturalnych na poziomie podstawowym próg zdawalności wynosi 30 proc., a na poziomie rozszerzonym – progu zdawalności w ogóle nie ma.

 

[..]

 

Egzamin zawodowy nie zastępuje matury i nie pełni tej samej funkcji. Nie powinien być jednak traktowany jak egzamin drugiej kategorii. Wymaga przygotowania teoretycznego, znajomości branżowych procedur, precyzji i praktycznego działania pod presją czasu.

 

Technik informatyk, technik logistyk, technik ekonomista, kucharz, fryzjer, elektryk, mechanik pojazdów samochodowych czy asystentka stomatologiczna zdają egzaminy z konkretnych kwalifikacji, które mają przełożenie na realną pracę. Z usług specjalistów w tych dziedzinach korzystamy wielokrotnie w życiu.

 

O maturze mówi cała Polska, bo jest rytuałem przejścia i symbolem zakończenia szkoły średniej. Egzamin zawodowy odbywa się bez kamer, wpisów na mediach społecznościowych i komentarzy, ale dla wielu uczniów ma bardzo konkretną wagę. Potwierdza, że młody człowiek nie tylko przeszedł przez szkołę, ale zdobył kwalifikację, z którą może wejść na rynek pracy.

 

 

Cały tekst „Jeden błąd i po wszystkim. Tych egzaminów uczniowie boją się bardziej niż matury”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

Więcej informacji o egzaminach zawodowych znajdziecie na stronie „COSINUS”  –  TUTAJ

 



W sobotę wieczorem Jarosław Pytlak zamieścił na blogu „Wokół Szkoły” bardzo aktualny tekst, w którym doświadczony nauczyciel-dyrektor komentuje książkę młodego autora, którego filmiki na TikToku i YouTubie biją rekordy popularności. Naprawdę warto to przeczytać – dlatego zamieszczam bez skrótów:

 

 

Zderzenie perspektyw

 

Przy okazji publicznej dyskusji na temat wprowadzenia instytucji rzeczników praw uczniowskich, w której stanąłem po stronie krytyków tego pomysłu, przypomniała mi się pewna historia sprzed niespełna dwóch lat. Pierwotnie potraktowałem ją jako inspirację do napisania kolejnego artykułu, potem jednak odłożyłem ten pomysł do szuflady, by doczekał odpowiedniego kontekstu. Myślę, że właśnie nadszedł czas, by do niego powrócić.

 

A było to tak

 

W 2024 roku pojawiła się na rynku książka  Lesława Dzika  pt.  Szkolne life hacki. Kolejna pozycja napisana z perspektywy ucznia, adresowana do uczniów, bazująca na internetowej popularności autora, który jeszcze niedawno sam chodził do szkoły. Mając fatalną opinię o wydanym nieco wcześniej poradniku „Prawo Marcina”, autorstwa również bardzo popularnego w sieci tiktokera, Marcina Kruszewskiego, przyjąłem tę nowość z daleko idącą nieufnością. Pomyślałem – ot, kolejny młody człowiek, który próbuje zdyskontować marketingowo coraz powszechniejszą niechęć uczniów do szkoły, mieszając fakty z własnymi ocenami, podlewając to sosem prawniczej argumentacji, po części słusznej, czasem jednak dyskusyjnej lub po prostu bałamutnej.

 

x           x           x

 

Tu dygresja. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że „Prawo Marcina”  świetnie trafiło w zapotrzebowanie społeczne i polityczne, czego dowodem był wysoki nakład, tłumy na spotkaniach autorskich, oraz późniejsze splendory, jakie spłynęły na jego twórcę, włącznie z Medalem Komisji Edukacji Narodowej, który przyznała mu ministra Nowacka. W mojej ocenie jednak ta książka zawierała także twierdzenia fałszywe, których upowszechnienie wprowadziło sporo zamieszania w szkołach. Podjąłem starania, by spotkać się z autorem i publicznie porozmawiać o moich wątpliwościach, uzyskałem nawet jego wstępną zgodę, jednak ostatecznie nie znalazł on w swoim napiętym kalendarzu czasu na taką dyskusję. Nie urodziłem się wczoraj i doskonale rozumiem, że po prostu nie dostrzegł żadnego interesu w takim spotkaniu, ale to tylko ugruntowało moją niechęć.

 

x          x          x

 

Krótko po pojawieniu się książki Lesława Dzika dostałem propozycję spotkania na żywo, „oko w oko” z autorem, w programie „Dzień dobry TVN”. Zgodziłem się, a w ramach przygotowań kupiłem „Szkolne life hacki”. I tu przeżyłem zdziwienie, bowiem w środku znalazłem coś zupełnie innego niż w „Prawie Marcina”. Najkrócej – w większości przydatne i sensowne porady życiowe dla młodych ludzi, pod którymi spokojnie mógłbym się podpisać. Owszem, również trochę niezbyt przyjemnych wycieczek pod adresem szkoły i nauczycieli, ale nie jako lejtmotyw całego dzieła, ale tło, które w życiu ucznia takie po prostu także bywa.

 

Poszedłem do studia mocno zbudowany tą lekturą. W poczekalni przedstawiłem się mojemu rozmówcy, który zrazu wyglądał na lekko spłoszonego, jednak po chwili okazał się sympatycznym partnerem w kuluarowej rozmowie. Tak miłej, że aż redaktorka prowadząca podeszła, by upewnić się, czy aby za bardzo się nie bratamy. Cóż, w założeniu programu mieliśmy się zetrzeć, a nie prawić sobie dusery…

 

Formuła telewizji śniadaniowej nie zakłada ambitnej debaty. Program był zresztą ewidentnie przygotowany w celu zareklamowania młodego autora i jego książki. Tym niemniej mam poczucie, że spotkanie było w jakiś sposób pouczające dla nas obu. Żegnając się z rozmówcą zapytałem, czy miałby coś przeciw, gdybym wykorzystał na blogu fragment jego książki, by pokazać, jak bardzo różni się uczniowskie spojrzenie na konfliktową sytuację w szkole od spojrzenia nauczyciela. I że to różnica w zasadzie nieunikniona, bowiem jest niezbywalnym prawem młodych testować granice społecznego przyzwolenia, a obowiązkiem nauczycieli – reagować na ekscesy i przywracać porządek, co czasem może być bolesne. Dostałem wolną rękę, z czego dzisiaj właśnie korzystam.

 

Oto fragment książki, który od razu zwrócił moją uwagę:

 

Czytaj dalej »



 

 O losowym sposobie wyłaniania posłów na Sejm Dzieci i Młodzieży

 

To o czym będzie ten esej jest efektem pewnej koincydencji czasowej. Pierwszym było zamieszczenie w miniony wtorek, 19 maja, tekstu z bloga CEO „Młodzieżowe Rady Dzielnic – wolontariat, który daje wiele możliwościw którym tę formą młodzieżowego wolontariatu zaprezentowano jako kolejny stopień samorządu uczniowskiego, przygotowujący uczniów-aktywistów samorządów szkolnych do ich ewentualnej przyszłej aktywności w samorządach społeczności lokalnych. A drugą była data 1 czerwca, kiedy od 1994 roku w sali plenarnej Sejmu RP odbywały się obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży (SDiM). Ale tylko do objęcia rządów przez „Koalicję 15 października”. Bo to od 2024 roku została zmieniona nie tylko dotychczasowa data tych obrad, ale i sposób w jakim wyłaniani byli uczestnicy tej sesji.

 

Jakoś do tej pory nie wyraziłem swojej opinii o tych zmianach, więc może właśnie dzisiaj,  mając w pamięci tekst z bloga CEO, wreszcie to z siebie wyrzucę.

 

Bo koncepcja Sejmu Dzieci i Młodzieży od początku redagowania OE była mi bliska – aczkolwiek nie wszystkie sesje były przeze mnie odnotowywane, zwłaszcza te z okresu rządów PiS. [Patrz – ANEKS]

 

Pora więc abym w końcu ustosunkował się do owej zmienionej procedury wyłaniania konkretnych uczniów szkół podstawowych i średnich na posłów SDiM. Bo przed 2024 rokiem było inaczej.

 

Do 2009 roku przyznanie mandatu odbywało się na podstawie konkursu literackiego. Kandydaci pisali pracę na jeden z tematów, wyznaczonych przez Zespół Organizacyjny. Prace spływały do Kuratoriów Oświaty, a tam wyznaczona przez niego komisja  oceniała te prace i najlepszym autorom przyznawała mandaty poselskie. Następnie prace oceniał Zespół Organizacyjny. Z każdego tematu wybierał około 20 najlepszych prac – ich autorzy dodatkowo na kilkanaście dni przed obradami Sejmu DiM zasiadali w Komisji Sejmowej. Każda Komisja wybierała spośród siebie trzech równych sobie marszałków Sejmu DiM oraz opracowywała projekt uchwał sejmowych.

 

Od roku 2010 kandydaci i kandydatki pracowali w zespołach dwuosobowych. Aby móc otrzymać mandaty poselskie, zespół musiał wykonać związane z tematyką sesji działanie społeczne (w 2010 roku – szkolna debata o samorządności uczniowskiej, 2011 rok – promowanie działań wolontariackich w społeczności lokalnej), a relacja z wykonanych działań zamieszczana była na ogólnodostępnym sejmowym serwisie. Mandaty poselskie otrzymywały te zespoły, których relacje z działań lokalnych zostały najwyżej ocenione  – zgodnie z liczbą mandatów przypadających na województwo.

 

Więcej o historii SDiM  –  TUTAJ 

 

Jak jest – od XXX Sesji SDiM  – z tym wyborem?  Nie cofając się do roku 2024 opiszę aktualną sytuację:

 

Oto w jakiej formule odbywa się procedura, według której można będzie zostać posłanką/posłem na XXXII sesję Sejmu Dzieci i Młodzieży w tym roku.

 

Zaczęło się od wylosowania szkół. W tym roku, po raz pierwszy, rozszerzono  o grupę wiekową uczących się w szkołach ponadpodstawowych. Właśnie wyczytałem, że takie losowanie  już się odbyło – w miniony wtorek 19 maja. Przeprowadzono je według wcześniej opublikowanych reguł – patrz  TUTAJ

 

Niestety – jedyna informacja jaką o tym losowaniu zamieszczono nie zawiera żadnych konkretów, a zwłaszcza nie ma tam podanych wylosowanych szkół  –  zobacz  –  TUTAJ

 

A więc – „na los szczęścia, Baltazarze”.  Tyle, że tam chodziło o osła….

 

No właśnie: nie zostaną posłankami i posłami najbardziej aktywni i kreatywni uczniowie, którzy wcześniej udowodnili swoje kompetencje w konkretnych projektach, a po prostu – wybór będzie dokonany „na chybił – trafił”!

 

Wniosek: zadecyduje szczęście w tej loterii (najpierw losowanie szkół, a później losowanie uczniów!), a nie konkretne działanie i dorobek w dotychczasowym reprezentowaniu swojej społeczności w samorządzie szkolnym oraz w działalności na rzecz innych…

 

Zaczynam się obawiać, czy to nie jest aby przygotowanie do zmiany w Konstytucji i wprowadzenia, w miejsce wyborów posłów do Sejmu RP w kosztownej procedurze wyborów powszechnych, procedurą losowana z grona wszystkich pełnoletnich obywateli?

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

A  N  E  K  S

 

1.06.1017   Jak „Młode Wilczki” trenowały uprawianie sejmowej polityki   [XXIII Sesja ]

 

1.06.2018    Dysydenci SDiM i ich sojusznicy obradowali dziś w Audytorium Maximum UW [odwolana XXIV Sesja]

 

1.06.2019   XXV sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży. Jeszcze bez szczegółów o przebiegu posiedzenia

 

1.06.2024   Felieton nr 522. O Sejmie Dzieci i Młodzieży, którego wczoraj nie było.

 

14.06.2024   W XXX sesji SDiM uczestniczyć będą uczniowie z wylosowanych podstawówek

 

                        Nie zamieściłem o tej Sesji informacji. Jak było – zobaczcie relację ze strony MEN: 

                                 30 .09.2024  XXX sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży

                                     Relacja  filmowa  ze strony Sejmu –  TUTAJ

 

28.09.2025  Nie o przeciwdziałaniu przemocy, a o edukacji obywatelskiej rozmawiano na XXXI SDiM



Na dzisiaj proponuję zapoznanie się z dość obszernym tekstem Tomasza Pintala – pasjonata matematyki, w którym nie tylko zawarł swoją krytyczną opinię o sposobach nauczania tej królowej nauk w polskich szkołach, ale do którego dołączył  kompleksowy przewodnik po programie nauczania matematyki. Wszystko z jego fb-profilu, gdzie zostało to zamieszczone w środę 20 maja:

 

 

To musi być chyba iluzja, złudzenie czy też błędne postrzeganie, nieprawidłowa interpretacja! Kiedyś mówiliśmy, że bez pracy nie ma kołaczy, a z próżnego to Salomon również nie naleje! Potem było sławne „no pain – no gain”, czyli nie ma bólu, nie ma postępu, a teraz to już wszystko stanęło na głowie, więc może już najwyższy czas, aby co nieco odkręcić?

 

Od kilku lat kompletnie nie mogę zrozumieć w jaki sposób ludzie postrzegają edukację matematyczną w kontekście własnej nauki oraz realizacji swoich oczekiwań, celów czy też pragnień w tym zakresie.

 

W zależności od tego kiedy się pojawią, pytając mnie czy mogę im pomóc oraz wyjawiając to jak dużo się uczą bądź uczyli w ostatnich latach matematyki, zauważam iż duża część społeczeństwa nie ma pojęcia o tym jak działa edukacja matematyczna, czym jest nauka, o co chodzi w nawykach jak też co się dzieje z matematyką szczególnie w szkole średniej i jak to wpływa na ucznia oraz jego wyniki, osiągnięcia czy też po prostu oceny szkolne.

 

Temat jest naprawdę gruby i jednocześnie wielowątkowy, więc pewnie można by jakąś pracę doktorską napisać. Niemniej ja tu tylko sprzątam, więc będę chciał przedstawić jedynie zarys tego, czym się ostatnio zajmowałem i na ile to może ja błędnie interpretuję matematyczną rzeczywistości w kontekście edukacyjnym. Kto wie? Zobaczmy zatem.

 

Od jakiegoś czasu coraz lepiej ma się mit związany z tym, że jak w szkole nauczyciel zaprezentował dany temat z matematyki, to idealnie byłoby absolutnie nic nie robić w tym zakresie, żeby nie zepsuć tej magicznej, szkolnej transmisji treści matematycznych.

 

Serio, serio! Wielu rodziców łącznie ze swoimi dziećmi, nie widzi sensu nauki matematyki, nie mają ochoty wykonać pracy w tym kierunku, która by przyniosła określone efekty, a jak już podejmują działania, to niestety przeszacowują swoje możliwości hipersonicznego wchłaniania wiedzy oraz ultrabanalnego jej zrozumienia. Ja tego naprawdę nie rozumiem, bo nie spina mi się to na jakimkolwiek poziomie poza oszustwem, czarną magią oraz wiarą w coś co całkowicie zaprzecza temu co setki razy potwierdza nauka jak też niemal wszystkie badania naukowe dotyczące uczenia się.

 

W celu lepszego zrozumienia tego czego nie jestem w stanie zrozumieć bez zmiany stanu świadomości, poprosiłem mojego pomocnika Claude Sonneta, żeby mi stworzył naprawdę nieco bardziej konkretne opracowanie, tak abym mógł zobaczyć wiele kwestii w szerszej perspektywie. No i naprawdę się postarał, bo wyszło blisko 100 stron, ale tyloma was nie zasypię – spokojnie!

 

Z uwagi na to, że zależy mi na tym, abyście nie cierpieli w momencie, gdy będziecie się zapoznawać z tym co ugotowałem tym razem (jutro będą pyszne gofry jak się ktoś pytał!), więc wybrałem tylko to co będzie miało jakikolwiek większy sens dla Was, czyli moich odbiorców kochani.

 

Wybrane zagadnienia dotyczące programu nauczania matematyki w szkole średniej (ponadpodstawowej)

 

Spróbuję teraz opisać to w telegraficznym skrócie, bo podzielę się z wami 33 slajdami (obrazkami), więc będziecie mogli znacząco poszerzyć sobie to, co za chwilę zarysuję.

 

Zaproponowałem trzy modele organizacji zajęć matematycznych w ramach nauki szkolnej w szkole średniej. Pierwszy model jest taką uboższą wersją tego, co jest realizowane w technikum, drugi w miarę jak najbardziej wiernym jego odbiciem, zaś trzeci to ten już bardziej ambitny.

 

 

Gdyby się pokusić o nazwy dla nich to byłyby one następujące:

 

1.Model 01 – absolutne minimum

 

2.Model 02 – standard najczęściej występujący

 

3.Model 03 – program rozszerzony

 

Ów przewodnik, który mocno odchudziłem na potrzeby oszczędzania zasobów odbiorcy, zawiera jedynie wybrane zagadnienia, a są nimi: streszczenie ze wstępem, część druga oraz część trzecia. Inaczej mówiąc, pominąłem część pierwszą czyli program nauczania, bo tutaj bym was zajechał już po kilkunastu slajdach.

 

Czytaj dalej »



Magdalena Ignaciuk w swoim tekście zamieszczonym na portalu „Strefa Edukacji” informuje o zapytaniu poselskim skierowanym do MEN  w „gorącym temacie”, jakim jest rekrutacja do szkół średnich:

 

 

Jednolity harmonogram rekrutacji do szkół średnich w całym kraju? MEN zabrało głos

 

[…]

 

Do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęło [zapytanie – W.K.] poselskie dotyczące zróżnicowanych harmonogramów rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Zwrócono w nim uwagę, że problem szczególnie dotyka uczniów z regionów położonych na styku województw, m.in. Pomorza Środkowego, gdzie kandydaci często aplikują do szkół w kilku województwach jednocześnie.

 

W zapytaniu podkreślono, że największe rozbieżności dotyczą oddziałów mundurowych, w których obowiązują dodatkowe testy sprawnościowe i predyspozycji. Terminy składania wniosków oraz przeprowadzania testów różnią się nawet o kilka tygodni między województwami. – Różnice w harmonogramach mają również negatywne skutki dla szkół, ponieważ prowadzą do nierównych warunków rekrutacji. Szkoły funkcjonujące w regionach, w których rekrutacja odbywa się później, znajdują się w mniej korzystnej sytuacji – część uczniów wcześniej potwierdza wolę nauki w szkołach w innych województwach.

 

Posłowie wskazali również, że obecny system może powodować przepływ uczniów między województwami nie z powodu preferencji edukacyjnych, lecz z uwagi na różnice w harmonogramach. – Wprowadzenie jednolitego, ogólnopolskiego harmonogramu rekrutacji do szkół ponadpodstawowych znacząco uporządkowałoby proces naboru, zapewniło uczniom równe warunki dostępu do edukacji oraz zwiększyło przejrzystość całej procedury rekrutacyjnejczytamy w piśmie wystosowanym przez posłów.

 

W związku z tym zapytano MEN, czy resort planuje wprowadzenie jednolitego, ogólnopolskiego harmonogramu rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.

Katarzyna Lubnauer w odpowiedzi wyjaśniła, że zgodnie z obowiązującymi przepisami terminy rekrutacji do szkół ponadpodstawowych ustalają kuratorzy oświaty, którzy muszą uwzględniać m.in. ustawowe terminy odwołań, zakończenie roku szkolnego oraz publikację wyników egzaminu ósmoklasisty. Część kompetencji należy również do dyrektorów szkół, którzy samodzielnie wyznaczają terminy sprawdzianów uzdolnień, prób sprawnościowych czy rozmów kwalifikacyjnych.

 

Kurator oświaty ma ograniczone kompetencje do swobodnego ustalania terminów przeprowadzenia poszczególnych czynności, ponieważ ma obowiązek dostosowania terminu przeprowadzania postępowania rekrutacyjnego i postępowania uzupełniającego, w tym terminy składania dokumentów, do ustawowych terminów wskazuje Lubnauer.

 

Resort podkreślił także, że różne terminy rekrutacji mają sprzyjać kandydatom, ponieważ pozwalają im ubiegać się o miejsce w kilku szkołach jednocześnie. MEN zaznaczyło, że uczeń może wycofać dokumenty z jednej szkoły i przenieść je do innej nawet po wcześniejszym potwierdzeniu woli przyjęcia. – Obowiązujące rozwiązania prawne mają na celu zapewnienie kandydatom możliwie szerokiego dostępu do oferty edukacyjnej szkół ponadpodstawowych, w tym szkół prowadzących oddziały wymagające dodatkowych sprawdzianów uzdolnień lub prób sprawności fizycznej. Zróżnicowanie terminów poszczególnych etapów rekrutacji wynika z ustawowego modelu organizacji systemu oświaty, opartego na kompetencjach kuratorów oświaty oraz dyrektorów szkół, a także z konieczności dostosowania harmonogramów do lokalnych uwarunkowań organizacyjnych.

 

Jednocześnie ministerstwo poinformowało, że obecnie nie prowadzi prac nad wprowadzeniem jednolitego, ogólnopolskiego harmonogramu rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl



Postanowiłem zareklamować najnowszą inicjatywę dr Marzeny Żylińskiej, skierowaną do nauczycieli, którzy chcą zmieniać swoje szkoły nie czekając na rządowe ustawy. Informację z Jej fb-profilu uzupełniłem o datę, program i sposób zgłoszenia się na to wydarzenie:

 

 

Co ma pozytywny wpływ na relacje nauczyciela z uczniami i ich rodzicami, a co relacje niszczy? Czego lepiej unikać i na co uważać? Co mówić, oddając uczniowi słabo napisaną pracę, żeby nie stracił motywacji do nauki? Jak pisać uwagi, żeby mieć w rodzicach sprzymierzeńców? Może wybierzecie się do Torunia?

 

 

Filmik z zaproszeniem na konferencje  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska?locale=pl_PL

 

x           x           x

 

 

Warsztaty metodyczne dla nauczycieli

 

Kompetencje relacyjne w zawodzie nauczyciela

 

Sobota, 13 czerwca 2026, g. 10:00 – 17:30

 

Zespół Szkół Muzycznych im. Karola Szymanowskiego w Toruniu

 

Szosa Chełmińska 224/226,

 

87-100 Toruń

 

   Zgłoszenie  –  TUTAJ