
Poniżej prezentuję najważniejsze wydarzenia jakie na fali informacji o groźnych incydentach w szkołach wydarzyły się w Polsce dzisiaj:
Ataki w szkołach i seria zatrzymań. Nowe informacje z rządu
– Skontrolowano 15 tys. placówek, policjanci wchodzili do szkół (…). W akcję zaangażowanych jest 24 tys. mundurowych – przekazał podczas konferencji szef MSWiA Marcin Kierwiński. To reakcja na serię ataków w szkołach, do których doszło w ostatnich dniach.
>Policja przeprowadziła kontrole w 15 tysiącach szkół i zaangażowanych było w to 24 tysiące funkcjonariuszy.
>Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało o zatrzymaniu 19 osób w związku z ostatnimi atakami w szkołach.
>Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzą monitoring sytuacji w internecie.
>W województwie mazowieckim zamknięto 49 szkół po ostatnich wydarzeniach związanych z atakami.
>Podczas interwencji policja zatrzymywała nastolatków posiadających niebezpieczne przedmioty.
>Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
[…]
Po atakach szef MSWiA zaapelował do rodziców o sięganie po informacje wyłącznie ze sprawdzonych źródeł. – Skontrolowano 15 tys. placówek, policjanci wchodzili do szkół. W akcję zaangażowanych jest 24 tys. mundurowych – przekazał. Akcja służb będzie kontynuowana. Minister poinformował, że zatrzymano w sumie 19 osób. – Nie chcę tworzyć wrażenia (…), że zagrożenie minęło, ale w tej sprawie musimy się kierować, powiedziałbym, daleko idącą odpowiedzialnością – powiedział Kierwiński. […]
Według Barbary Nowackiej piątkowe kontrole w szkołach spotkały się z dobrym przyjęciem. – Poprosiłam kuratorów, aby przeprowadzili spotkania z dyrektorami szkół – przekazała. Jak podkreśliła, taka rozmowa odbyła się już na Mazowszu. To w tym regionie odnotowano największą liczbę ataków i potencjalnych groźnych incydentów. Planujemy zmiany ustawowe, które wzmogą bezpieczeństwo w szkołach – zapewniła minister edukacji narodowej. W tym celu trwają konsultacje z kuratorami. […]
Po godz. 13 podczas konferencji prasowej mazowiecka kurator oświaty Wioletta Krzyżanowska przekazała, że w województwie zamkniętych w piątek jest 49 szkół. Także w piątek odbyło się spotkanie kurator z dyrektorami szkół. Brało w nim udział blisko 5,5 tysiąca osób. […]
Cały tekst „Ataki w szkołach i seria zatrzymań. Nowe informacje z rządu” – TUTAJ
Źródło: wwwwydarzenia.interia.pl/kraj/
x x x
Wydarzyło się dzisiaj w Łodzi. Przeczytaj fragmenty tekstu ze strony dziennika „FAKT”:
Nastolatki zmyśliły atak nożownika w Łodzi. W innej szkole dzieci wniosły noże. „To jest karalne”
W Łodzi doszło w piątek do dwóch niepokojących zdarzeń związanych z młodzieżą i szkołami. Przy ul. Pomorskiej nieznany mężczyzna miał zaatakować 13— i 15-latkę, powodując rany na ich policzkach. Okazało się, że dziewczynki skłamały o zdarzeniu. W innej części miasta policjanci interweniowali w szkole, gdzie w plecakach dwojga 13-latków znaleziono noże.
Pierwsze zdarzenie miało mieć miejsce rano w rejonie sklepu, do którego nastolatki rzekomo weszły przed zajęciami w szkole. Policjanci szukali sprawcy i chcieli wyjaśnić dokładny przebieg ataku. Po czasie okazało się, że informacja jest nieprawdziwa, a nastolatki zmyśliły atak. W drugim przypadku — 13-letnie dzieci miało w plecakach noże, które wniosło na teren szkoły.
Jak przekazała łódzka policja, do 13— i 15-latki miał podejść nieznany im mężczyzna. — Do dwóch dziewczynek w wieku 13 i 15 lat podszedł nieznany mężczyzna w okolicach sklepu, gdzie robiły zakupy, zanim udały się do placówki edukacyjnej — podaje podkom. Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Najpierw miał z nimi rozmawiać, a później zaatakować dziewczynki. — Mężczyzna rozmawiał z nimi, a następnie zaatakował je nieznanym dotychczas narzędziem, czym spowodował rany na policzkach u dziewczynek — przekazała podkom. Kamila Sowińska.
Z dostępnych informacji wynikało, że nastolatki odniosły powierzchowne obrażenia. Ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Sprawcy nie udało się zatrzymać bezpośrednio po zdarzeniu. Policjanci prowadzili działania mające doprowadzić do ustalenia jego tożsamości i zatrzymania.
W piątek, 9 października, o godz. 12:51 łódzka policja przekazała, że informacje o rzekomym ataku nożownika przy ul. Pomorskiej w Łodzi były zmyślone. „Intensywne działania policjantów doprowadziły do ustalenia, że dziewczynki same przyznały, iż wymyśliły przedstawioną historię” – przekazała łódzka policja za pośrednictwem X. […]
Do drugiego incydentu doszło w innej placówce oświatowej na terenie Łodzi. Pedagog szkolny otrzymał od uczniów informację, że dwoje nastolatków może mieć przy sobie niebezpieczne przedmioty. Na miejsce wezwano policję.
Funkcjonariusze ustalili, że 13-letnia dziewczynka i 13-letni chłopiec mieli w plecakach noże o długości około 10 cm. Nastolatkowie zostali zatrzymani, a policjanci rozpoczęli czynności wyjaśniające. – Prowadzone są czynności z ich udziałem — przekazała podkom. Kamila Sowińska. Na tym etapie policja nie podała, czy dzieci planowały użycie noży ani z jakiego powodu przyniosły je do szkoły. Nie ma obecnie informacji, by oba zdarzenia były ze sobą powiązane. […]
Cały tekst „Nastolatki zmyśliły atak nożownika w Łodzi. W innej szkole dzieci wniosły noże. ‘To jest karalne’ ” – TUTAJ
Źródło: www.fakt.pl
Wczoraj na portalu „WP wiadomości” zamieszczono zapis rozmowy z psychologiem sądowym i profilerem dr Maciejem Szaszkiewiczem na temat dramatycznych wydarzeń, do których doszło w tym tygodniu w szkolach na Mazowszu. Oto jego obszerne fragmenty:
„Ataków w szkołach będzie więcej”. Ekspert nie ma wątpliwości
W ostatnich dwóch dniach w dwóch szkołach doszło do ataków na uczniów i pracowników. Jedna osoba nie żyje. Kilkanaście jest rannych. Psycholog sądowy i profiler dr Maciej Szaszkiewicz jest przekonany o tym, że to nie są jednostkowe historie. – Będą się nasilały. Część to może być naśladownictwo – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
Magda Mieśnik, Wirtualna Polska: W środę doszło do ataku w szkole w Ostrołęce, dzień później w podstawówce pod Wyszkowem na Mazowszu. Czy takie ataki przychodzą falami, przez naśladownictwo?
Dr Maciej Szaszkiewicz, psycholog sądowy i profiler: – Sytuacja ogólna, na świecie, w naszym kraju jest taka, że ataków będzie coraz więcej. Obserwujemy coraz mocniejszą radykalizację społeczeństwa, która postępuje. Pewną rolę, choć raczej niewielką, może odgrywać chęć naśladownictwa. Ktoś zobaczy, że inna osoba się na taki atak odważyła i też się na to zdecyduje. Ale nie uważam, żeby to było masowe. Dana osoba decyduje się na taki krok raczej dlatego, że coś się zadziało w jej życiu i już nie widzi innego wyjścia. Drugi powód to zaburzenia psychotyczne. Ktoś ma urojenia. Wierzy, że diabeł każe mu zabijać. To jest objaw choroby. Kolejny wątek, którego wykluczyć nie możemy – dobrze wiemy, że Rosjanie bardzo sprawnie penetrują społeczność internetową, gdzie aktywna jest młodzież. Specjalizują się w podsycaniu negatywnych emocji, poprzez manipulację mogą nakłaniać do takich ataków.
M.M. – Dlaczego dzieci, nastolatkowie decydują się na takie ataki?
M.Sz. – Jak jest dużo broni, to będzie dużo ataków. Widać to szczególnie w Stanach Zjednoczonych. U nas nie ma tak łatwego dostępu do broni palnej, dlatego sprawcy sięgają po noże czy inne niebezpieczne przedmioty, które łatwo zdobyć. W każdej kuchni jest nóż. Tak naprawdę odpowiedź może nam dać dopiero analiza życia sprawcy. Jakie relacje były w jego domu, jak został wychowany, jakie miał dzieciństwo. Skutek, czyli atak, jest wynikiem tego, co działo się wcześniej. To we wczesnym dzieciństwie, do piątego roku życia, kształtuje się osobowość, postawa życiowa. Dlatego niezwykle ważne jest to, jak rodzice traktują siebie nawzajem i swoje dzieci. Bo one to obserwują i to ma potem na nie ogromny wpływ. Jeśli wychowały się w przemocowym domu, to potem taki zapewne też stworzą. Będą powielać wzorce z dzieciństwa. […]
M.M. – Dlaczego do tych ataków dochodzi w szkołach?
M.Sz. -Szkoła jest ich codziennym środowiskiem. Spędzają tam bardzo dużo czasu. Tam mają relacje z innymi uczniami, tam są akceptowani lub wykluczani z grona rówieśników, co jest niezwykle bolesne dla dziecka. Niestety często nauczyciele nie są w stanie tego zauważyć, ponieważ jest ich zwyczajnie zbyt mało.
M.M. – Czy atmosfera w polityce, mediach społecznościowych sprawi, że takich ataków będzie więcej?
M.Sz. – Zdecydowanie. Wystarczy włączyć na chwilę telewizję i od razu są doniesienia o tym, ile osób zginęło w ataku na Ukrainę czy w jakimś zamachu. Życie ludzkie wydaje się być coraz mniej warte. Mamy natężenie informacji o śmierci, a za mało się skupiamy na pojedynczych przypadkach. Nie przeżywamy już śmierci poszczególnych osób. Dla ludzi to już przestało być ciekawe. Ta pogarda dla ludzkiego życia udziela się osobom podatnym na takie rzeczy. […]
M.M. -Jakie zmiany w zachowaniu nastolatka powinny zaalarmować?
M.Sz. – Rodzice muszą znać otoczenie dziecka – z kim się spotyka, co z nimi robi, jakich słów używa, czy zaczyna sięgać po alkohol i narkotyki, czy z domu znikają pieniądze, ile czasu spędza w internecie, jakie gry lubi, czy zamyka się na długo w pokoju.
M.M. – Jak odróżnić nastoletni bunt od sygnałów alarmowych?
M.Sz, – To bardzo trudne, bo normalnym etapem dojrzewania są zachowania buntownicze. Ale nie należy lekceważyć takich zachowań. Jeśli jest ich coraz więcej, nasilają się, to trzeba się im bardzo dobrze przyjrzeć. Spróbujmy ustalić, z czego wynikają. A jeśli nie potrafimy, to zawsze można sięgnąć po pomoc specjalistów. Dziecko, nastolatek, musi jednak zawsze wiedzieć, że rodzice go nie zostawią, nie skreślą. Musi czuć, że ma w nich wsparcie. Z drugiej strony, jeśli u nastolatka nie ma w ogóle zachowań buntowniczych, to znaczy, że też jest coś nie w porządku i należy się temu przyjrzeć.
M.M. – Co robić, by wśród uczniów, rodziców nie narastała atmosfera strachu, poczucia zagrożenia?
M.Sz. – Atmosfera strachu będzie narastać, jeśli nic nie będziemy z tym robić. Dzieci nie mogą żyć w poczuciu, że siedzą jak kury w kurniku; w każdej chwili może wpaść łasica i kogoś zabrać. Każdy taki przypadek powinien zostać omówiony z uczniami, by pomóc im zrozumieć, dlaczego tak się stało. Na początku można zapytać dzieci, dlaczego ich zdaniem dana osoba zaatakowała. Delikatnie naprowadzać je na to, co w życiu tej osoby doprowadziło ją do takiego czynu. Dlaczego myśl o ataku była silniejsza od świadomości jego konsekwencji? Czy ktoś wcześniej coś zauważył? Dzieci same dojdą do tego, jak w przyszłości należy się zachować.
M.M. -Jak się zachować w szkole, gdy do klasy wchodzi osoba z nożem czy innym niebezpiecznym narzędziem?
M.Sz. – Dzieci muszą być przygotowane na to, jak się chronić. Obowiązkowo powinny wiedzieć, gdzie można uruchomić alarm w szkole, gdzie się schować, którędy uciekać, które drzwi mają zamki. Taką wiedzę powinni im przekazać przede wszystkim nauczyciele, którzy sami do takich ataków powinni być jak najlepiej przygotowani. Czasem się zastanawiam, czy nie powinni mieć jakichś środków do obrony, ale to mogłoby jedynie doprowadzić do eskalacji agresji.
Cały tekst „’Ataków w szkołach będzie więcej’. Ekspert nie ma wątpliwości” – TUTAJ
Źródło: www.wiadomosci.wp.pl
Oto dwie, zamieszczone na fejsbuku OSKKO, informacje:
6 października
Zakończyliśmy drugi dzień Kongresu, podczas którego z uczestnikami, i to dwukrotnie, spotkała się Wiceminister Edukacji Narodowej Katarzyna Lubnauer.
A ponad te zamieszczone powyżej, można jeszcze obejrzeć w ramach tego posta jeszcze 203 inne zdjęcia z wydarzeń tego drugiego dnia XX Kongresu – TUTAJ
x x x
8 października
Dobiegł końca jubileuszowy (dwudziesty) i rekordowy (1300 uczestników) Kongres Zarządzania Oświatą. Trzy dni wypełnione zajęciami merytorycznymi, ale co równie ważne – niezliczonymi spotkaniami w kuluarach dawnych znajomych (niektóre przyjaźnie trwają od czasów pierwszego Kongresu) oraz zawierających nowe znajomości osób zajmujących się zarządzaniem oświatą z całej Polski. Dziękujemy Wam za ten intensywny, piękny czas
… i do zobaczenia w Krakowie na XXIII Konferencji OSKKO w dniach 26-28 lutego, zapisy już w drugiej połowie listopada.
Dziękujemy wspaniałej załodze Bachleda Hotel Kasprowy za jak zawsze doskonałą organizację i współtworzenie naszego Kongresu.
Oto dwa wybrane z zamieszczonych tam 63 zdjęć:
Źródło: www.facebook.com/OSKKOedupl/
Komunikat ze strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów n.t. dzisiejszego spotkania Premiera z ministrami:
Szybka reakcja rządu na przemoc w szkołach. Więcej patroli Policji i ochrona młodzieży
przed nielegalnymi treściami w internecie
„Zadaniem rządu jest zrobić wszystko, żeby zatrzymać lub ograniczyć ryzyko wynikające z fali przemocy w szkołach” – powiedział Premier Donald Tusk podczas narady z ministrami, zwołanej w związku z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami w placówkach edukacyjnych. Na polecenie szefa rządu Policja zwiększy liczbę patroli w rejonie szkół, a także kontrole wewnątrz placówek, aby wzmocnić bezpieczeństwo uczniów i pracowników.
W każdej szkole powinna być również łatwo dostępna informacja o numerze alarmowym 112 oraz telefonie wsparcia dla dzieci i młodzieży – 116 111. Rząd od dawna działał na rzecz skutecznego ograniczania dostępu do nielegalnych treści w internecie, w tym związanych z przemocą czy nawoływaniem do nienawiści. Takie rozwiązania przewidywała ustawa wdrażająca unijny akt o usługach cyfrowych (DSA), jednak została ona zawetowana przez Prezydenta. Dlatego obecnie konieczne jest jak najszybsze przyjęcie rozwiązań, które pozwolą państwu reagować na zagrożenia i chronić dzieci, uczniów oraz nauczycieli. Jeszcze dziś Sejm zajmie się przepisami umożliwiającymi szybsze blokowanie nielegalnych treści w internecie. […]
W Sierpcu dzięki działaniom policjantów udało się zapobiec nieszczęściu, ale niestety Ostrołęka i Wyszków stały się symbolami dramatu i znakami ostrzegawczymi. Do tej pory Polska była państwem bardzo bezpiecznym, jeśli chodzi o tego typu akty terroru w szkołach – zaznaczył Donald Tusk. Ostatnie wydarzenia wymagają zdecydowanej reakcji państwa. Bez odpowiednich działań podobne sytuacje mogą się powtarzać. Obawiamy się ponurego fenomenu naśladownictwa. Wpływ na to ma fala przemocy w internecie, ale też różnego rodzaju chellenge oraz niezwykła aktywność niektórych mediów w promowaniu przemocy – wyjaśnił Premier.
Szef rządu zdecydował o zwiększeniu liczby patroli Policji w rejonie wszystkich szkół w Polsce oraz wzmożeniu kontroli wewnątrz placówek, aby wzmocnić bezpieczeństwo uczniów i pracowników. Ewentualni naśladowcy muszą widzieć, że Policja jest w zasięgu ręki. Nie zapobiegniemy wszystkim złym intencjom, ale świadomość, że policjanci w każdej chwili mogą pojawić się w placówce, powinna skutecznie odstraszać potencjalnych sprawców – tłumaczył Prezes Rady Ministrów.
Ważne jest także, aby w każdej szkole łatwo dostępna była informacja o numerze alarmowym 112 oraz telefonie wsparcia dla dzieci i młodzieży – 116 111. Mamy powody sądzić, że agresorzy – w tym dzisiejszy zabójca – to także ofiary przemocy psychicznej. Czasami są to przypadki przemocy w domu, czasami w szkole. Informacja o dostępnej pomocy psychologa pod numerem 116 111 jest bardzo istotna – zaznaczył Donald Tusk. W 2024 r. rząd przywrócił finansowanie telefonu wsparcia 116 111. Premier zapowiedział, że w razie potrzeby środki na poprawę funkcjonowania tej linii zostaną zwiększone.
Negatywne treści publikowane w sieci szczególnie silnie oddziałują na osoby młode. Dlatego rząd od dawna działał na rzecz skutecznego ograniczania dostępu do nielegalnych materiałów, w tym związanych z przemocą oraz nawołujących do nienawiści. Takie rozwiązania przewidywała ustawa wdrażająca unijny akt o usługach cyfrowych (DSA), jednak została ona zawetowana przez Prezydenta. – Mieliśmy ambitną ustawę, która przeszła przez Sejm i Senat. To były twarde przepisy, które miały chronić przede wszystkim dzieci i młodzież przed agresją i próbami wykorzystywania w internecie. One zostały zablokowane, przez co my dziś nie możemy usuwać takich materiałów – wyjaśnił Premier.
Chodziło o treści opisane w Kodeksie karnym, takie jak materiały przedstawiające przemoc, groźby i nękanie w mediach społecznościowych, treści związane z handlem ludźmi, zachęcanie do samobójstw czy samoookaleczenia. – Chcieliśmy to wszystko blokować jako państwo. Nie możemy tego zrobić, bo mieliśmy weto w imię wolności słowa – przypomniał szef rządu. Dlatego obecnie konieczne jest jak najszybsze przyjęcie rozwiązań, które pozwolą państwu szybko reagować na zagrożenia i chronić dzieci, uczniów oraz nauczycieli. Jeszcze dziś Sejm zajmie się przepisami umożliwiającymi szybkie blokowanie nielegalnych treści w internecie.
Źródło: www.redakcja.www.gov.pl/web/premier/
Oto aktualne materiały informacyjne zaczerpnięte z portalu ONET:
Seria ataków w szkołach. Premier zwołał pilne spotkanie ministrów
[…] O decyzji Donalda Tuska poinformował na portalu X rzecznik rządu Adam Szłapka. „W związku z aktami przemocy w szkołach premier Donald Tusk wezwał dziś na godz. 13.00 w trybie pilnym ministrów: Spraw Wewnętrznych i Administracji, Cyfryzacji, Edukacji Narodowej i Zdrowia, a także koordynatora służb specjalnych oraz komendanta głównego Policji” — napisał.
Narada jest reakcją rządu na ostatnie ataki, do których doszło w kilku szkołach w Polsce. W środę na terenie Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek ranił nożem dziewięć osób, a w jego plecaku znaleziono materiały wybuchowe. Nastolatek został zatrzymany. […k]
Źródło: www.wiadomosci.onet.pl/kraj/
x x x
Pilna narada po atakach w szkole. Donald Tusk zabrał głos
– Poprosiłem ministra spraw wewnętrznych i mojego szefa kancelarii, żeby bez żadnej zwłoki roztoczyć pełną opiekę nad rodziną zabitej pracownicy szkoły — poinformował premier Donald Tusk podczas specjalnej narady. Jak wskazał szef rządu, kobieta osierociła dwójkę dzieci. Przekazał również „najwyższe słowa uznania dla dyrektora i nauczycielki”.
– Nie zawahali się zaryzykować swojego życia, żeby nie doszło do większej tragedii. To jest sytuacja absolutnie wyjątkowa. Będziemy o nich pamiętać – dodał. – Zadaniem rządu — moim oraz pań i panów ministrów – jest zrobienie wszystkiego, co w mocy państwa, aby zatrzymać lub przynajmniej ograniczyć ryzyka wynikające z fali przemocy jaka ma dzisiaj miejsce – mówił Tusk. […]
– Obawiamy się ponurego fenomenu naśladownictwa, wpływ na to ma bardzo krytyczna sytuacja w internecie, ta fala przemocy, różnego rodzaju challenge, gaming, aktywność różnych mediów promujących freakfighty. Kult przemocy stał się wszechobecny – wskazał szef polskiego rządu. – Mamy do czynienia z nieletnim zabójcą, który miał kask z kamerką. Jego intencją było filmowanie tej akcji z nożem – poinformował. […]
W tym tygodniu doszło do dwóch poważnych aktów przemocy w szkołach i jednej sytuacji stwarzającej zagrożenie. W środę w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób — 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. Ranni trafili do szpitali w Łomży i Ostrołęce. Sprawcę, który jest uczniem tej szkoły, zatrzymała policja po kilkudziesięciu minutach od ataku w pobliżu plaży miejskiej — około 400-500 metrów od szkoły. […]
W czwartek w Leszczydole-Nowinach doszło do ataku w szkole podstawowej. Napastnikiem był 15-letni były uczeń placówki. Ostrym narzędziem ranił trzy osoby, w tym woźną i dyrektora placówki, który ujął napastnika.
Przed godziną 11.00 policja mazowiecka poinformowała, że mimo reanimacji 37-latka zmarła. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz przekazała PAP, że sprawą 15-latka, który dokonał ataku ostrym narzędziem w szkole w Leszczydole-Nowinach w powiecie wyszkowskim, zajmie się wydział rodzinny i nieletnich Sądu Rejonowego w Wyszkowie.
W środę w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, że planuje w środę, 7 października, „zrobić coś złego w szkole”. Policja podała, że podczas przeszukania zabezpieczyła saszetkę należącą do 17-latka, w której znajdowały się dwa noże. Śledczy zabezpieczyli też jego telefon komórkowy, w którym natrafiono na wyszukiwania informacji o planowanym ataku.
Źródło: www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/
x x x
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Śmiertelny atak w szkole koło Wyszkowa. „Pojawiły się informacje o rzekomym challenge’u” – TUTAJ
Kryminolog o czarnej serii w szkołach. „Brutalna, nieludzka agresja”. Ekspert wskazuje możliwe przyczyny – TUTAJ
Dzisiaj zdecydowałem zamieścić post z baaardzo dawno nie udostępnianego „Belfer Bloga” Dariusza Chętkowskiego – od dawna znanego mi osobiście nauczyciela j. polskiego w XXI Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Prusa w Łodzi. A powodem tej decyzji jest podjętym tam, wkrótce bardzo aktualny, temat:
Za tydzień 14 października nauczyciele dostaną okolicznościowe nagrody. Chcieliby wszyscy, ale dostaną jedynie nieliczni. Prawo oświatowe nie przewiduje dodatkowego wynagrodzenia dla każdego z powodu Dnia Edukacji Narodowej. A szkoda.
Tym, co nie dostaną nic, niełatwo będzie przetrwać ten dzień. Pomógłby gest dyrektora szkoły, np. zaproszenie wszystkich pracowników na obiad. Tak jest od lat w moim liceum. Szef szykuje niespodziankę w postaci suto zastawionego stołu. Spodziewamy się niezłej wyżerki. Mam nadzieję, że podobne zwyczaje są w wielu szkołach.
Pomaga też gest koleżanek i kolegów, którzy otrzymali nagrody pieniężne. W ten sposób pokazaliby, że cenią współpracowników. Nienagrodzeni nie mają wybitnych sukcesów, ale na pewno wspierali pracę najlepszych. Gola wprawdzie nie strzelili, ale może zaliczyli asystę? Takich rzeczy raczej nie trzeba tłumaczyć, chociaż co roku trafia się jakiś osobnik, który uważa, że nagroda należała się tylko jemu, więc nie zamierza się nią dzielić. I co z takim egoistą zrobić?
Źródło: www.blog.polityka.pl/chetkowski/
Pierwsza informacja o dzisiejszej gali na Zamku Królewskim ukazała się nie na stronie „Głosu Nauczycielskiego”, nie Ministerstwa Edukacji, lecz na portalu „Strefa Edukacji” Oto jej fragmenty i link do pełnej wersji:
Nauczyciel Roku 2026 wybrany. Znamy też laureata konkursu Nauczyciel Jutr@
Znamy laureatów tegorocznych konkursów Nauczyciel Roku 2026 i Nauczyciel Jutr@. Finałowa gala odbyła się 7 października w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie. O główny tytuł Nauczyciela Roku rywalizowało 13 finalistów, a w konkursie Nauczyciel Jutr@ – pięcioro nauczycieli. Podczas uroczystości przyznano także tytuły Przyjaciela Szkoły oraz Inicjatywy Edukacyjnej Roku.
Tytuł Nauczyciela Roku 2026 otrzymał Tomasz Ordza, nauczyciel biologii, chemii i edukacji zdrowotnej w Szkole Podstawowej im. Kazimierza Nowaka w Dąbrówce.
W swoim wystąpieniu laureat podkreślał, że punktem wyjścia w pracy nauczyciela powinno być uczniowskie zaciekawienie. Jego zdaniem warto wychodzić z młodymi ludźmi poza szkolną ławkę, obserwować, doświadczać i rozmawiać, bo właśnie z takich sytuacji rodzą się pomysły na projekty. – Uczniowskie zaciekawienie jest niezwykle istotne. I życzyłbym sobie, żeby każdy dorosły, nie tylko nauczyciel, ale przede wszystkim rodzic, to zaciekawienie u swoich dzieci zauważał. Bo podać dziecku ekran jest łatwo. Ale trzeba z nim naprawdę popracować, żeby to zaciekawienie zbudować – mówił Tomasz Ordza po odebraniu tytułu.
Jako przykład podał realizowany w jego szkole projekt „Randka z płazami”, którego pomysł narodził się podczas obserwacji migracji płazów w pobliżu szkoły. Z czasem przedsięwzięcie objęło współpracę z partnerami z kilku krajów europejskich. Ordza opowiadał również o ogrodzie hydroponicznym, w którym uczniowie przez cały rok uprawiają warzywa, a następnie wykorzystują je podczas zajęć z biologii i edukacji zdrowotnej. Odniósł się także do obecności nowych technologii w szkole. – Sama technologia nie może być celem. To może być droga, narzędzie przydatne. Ale przede wszystkim najważniejsze jest to, co po drodze i to, co chcemy z tymi uczniami wspólnie osiągnąć – podkreślał laureat.
O najważniejszy tytuł w konkursie organizowanym przez tygodnik „Głos Nauczycielski” ubiegało się w tym roku 13 nauczycieli z różnych części Polski. Wśród finalistów znaleźli się nauczyciele matematyki, języków, przedmiotów zawodowych, biologii, chemii, fizyki, wychowania fizycznego i edukacji zdrowotnej.
Do finału konkursu zakwalifikowali się:
– Wojciech Augustyniak z LXII Liceum Ogólnokształcącego Mistrzostwa Sportowego im. gen. broni Władysława Andersa w Warszawie,
– Agnieszka Bassa ze Szkoły Podstawowej nr 397 im. Bohaterów Olszynki Grochowskiej w Warszawie,
– Mirosław Brozis z I Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Krzywoustego w Słupsku,
– Katarzyna Guzior z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Libuszy,
– Daniel Kiełpiński z Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 2 w Katowicach,
– Włodzimierz Lapis ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej oraz X LO w Poznaniu,
– Katarzyna Malinowska-Rezk ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 2 dla Niesłyszących i Słabosłyszących w Wejherowie,
– Tomasz Ordza ze Szkoły Podstawowej im. Kazimierza Nowaka w Dąbrówce,
– Magdalena Pytka-Leśniak z Państwowych Szkół Budownictwa im. prof. Mariana Osińskiego w Gdańsku,
– Justyna Sadowska z Publicznej Szkoły Podstawowej im. kard. Stefana Wyszyńskiego w Wierzchowinach i Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II w Woli Goryńskiej,
– Michał Siwkowski z Zespołu Placówek Edukacyjnych w Olsztynie,
– Anna Smaga-Trojanowska z I Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Orkana w Limanowej,
– Grzegorz Szczechla z II Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie.
[…]
Tytuł Nauczyciela Jutr@ 2026 otrzymał Grzegorz Szczechla, nauczyciel biologii i wychowawca w II Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie.
W uzasadnieniu podkreślano, że w pracy z młodzieżą stawia na dialog, zaufanie i poczucie sprawczości uczniów. Łączy nauczanie biologii z własnymi doświadczeniami sportowymi, angażuje młodzież w działania społeczne, a także rozmawia z uczniami o higienie cyfrowej, mediach społecznościowych i odpowiedzialnym korzystaniu z technologii.
Jednym z jego przedsięwzięć był „Wyścig ze Słońcem”. Szczechla przejechał rowerem około 620 km z Wisły do Gdańska w ciągu 15 godzin. Celem akcji było zebranie pieniędzy na fundusz stypendialny dla uczniów. Wspólnie z młodzieżą udało się zgromadzić ponad 140 tys. zł.
Do finału Nauczyciela Jutr@ zakwalifikowano pięcioro nauczycieli: Krzysztofa Jasińskiego z Sopotu, Jarosława Piecha z Ciechanowa, Mateusza Ryszczyńskiego z Poznania, Grzegorza Szczechlę z Cieszyna oraz Annę Szczepaniak z Dzierżoniowa. […]
Cały tekst „Nauczyciel Roku 2026 wybrany. Znamy też laureata konkursu Nauczyciel Jutr@” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
x x x
A to zamieszczona później informacje na stronie MEN:
Nauczyciel Roku 2026
Tomasz Ordza, nauczyciel biologii, chemii i edukacji zdrowotnej w Szkole Podstawowej im. Kazimierza Nowaka w Dąbrówce – Nauczycielem Roku 2026. Zwycięzca odebrał nagrodę z rąk Minister Edukacji Barbary Nowackiej.
Więcej – TUTAJ
W minioną niedzielę, na fejsbukowym profilu Leszka Olpińskiego* – dyrektora Niepublicznego Liceum Sztuk Plastycznych „Cosinus” w Poznaniu, ale aktywnego także w roli Personal Coach oraz jako trener kompetencji społecznych, taki oto tekst, który poniżej zamieszczam bez skrótów:
„Zastanawiałem się przy okazji, czy tak nie mogłaby wyglądać nasza edukacja: że spotykamy ludzi z pasją, z którymi wspólnie coś robimy. Zamiast tego miałem poczucie, że szkoła działa tak, jak gdyby ostatecznym celem ucznia miał być dobry wynik w teleturnieju Jeden z dziesięciu.”
Takie zdania przeczytałem niedawno i także z tego powodu chciałbym podzielić się refleksją.
Na początku dwie uwagi porządkujące. Nie jestem i nigdy nie byłem teoretykiem systemu edukacji. Nie mam ambicji pozostawienia po sobie spuścizny dotyczącej nowych, alternatywnych form edukacji. Raczej krytycznie obserwuję własne doświadczenia i do nich się odnoszę. Robię to ze świadomością, że każde doświadczenie jest jednostkowe, bo każda lekcja to spotkanie konkretnych osób w konkretnej sytuacji, jest z natury niepowtarzalna.
Po drugie, rozumiem edukację jako system, całość, w której zmiana w jednym miejscu powoduje konsekwencje w innych, nie zawsze spodziewanych i oczekiwanych miejscach. Co więcej, jest to system dotyczący młodych ludzi w kluczowym czasie ich życia, w czasie przekraczania dzieciństwa i wchodzenia w dorosłość. Dla uczniów nie ma czasu na czekanie na zmiany, ale nie może być też czasu i miejsca na podejmowanie działań niepewnych, których skutki mogą być bardzo negatywne. Warto też przypomnieć, że efekty wprowadzanych dziś zmian zobaczymy dopiero za kilkanaście lat.
Zastanowiły mnie niedawno informacje o postulacie wprowadzenia egzaminu przed wejściem do zawodu nauczyciela. I widzę w tym jakąś próbę naprawienia jednego z fragmentów rzeczywistych problemów edukacji. Tylko…
W moim doświadczeniu zawodowym spotkałem wielu nauczycieli, choć niezbyt wielu na początku drogi zawodowej. Widzę, jak bardzo niemierzalne jest określenie, czy dany nauczyciel jest dobry. Nie chodzi wyłącznie o wiedzę merytoryczną czy pedagogiczną, o pasję nauczania, znajomość metodyki, umiejętność dostosowania pracy do grupy ani nawet o osobowość. Liczy się realny splot tych czynników oraz dopasowanie do uczniów, z którymi się pracuje. Dlatego nie wierzę, by egzamin był wystarczającym progiem wejścia, dającym gwarancję, że w szkołach będą dobrzy nauczyciele.
A jednocześnie trzeba w tym miejscu zastanowić się nad całym systemem przygotowania do zawodu. Nie wspominam o sprawie oczywistej, że bez zaoferowania odpowiednio wysokich zarobków nie będzie realnie kogo egzaminować lub egzamin stanie się progiem fikcyjnym.
Tu pojawia się moje najważniejsze pytanie: kogo w szkole potrzebujemy? Czy potrzebujemy specjalistów w dziedzinach nauki, osób z ponadprzeciętną wiedzą przedmiotową, czy raczej nauczycieli z wiedzą i umiejętnościami nauczania? A może czegoś pomiędzy lub połączenia tych cech? A jeśli odpowiemy na takie pytanie, to konsekwencją będzie przyjęcie modelu kształcenia i modelu egzaminu.
Z mojego doświadczenia wynika, że ważniejsze jest przygotowanie do bycia nauczycielem. Tym bardziej, im więcej w szkołach uczniów ze specjalnymi potrzebami. Nie oznacza to, że każdy nauczyciel może uczyć każdego przedmiotu. Jednak dobry nauczyciel potrafi łączyć wiedzę z umiejętnością dostosowania jej poziomu do odbiorców. Jak mówią czasem uczniowie: potrafi „wytłumaczyć”. Taki nauczyciel potrafi czerpać nie tylko z wiedzy akademickiej, ale też z doświadczenia życia, potrafi dostosowywać swoje metody do potrzeb grupy, zadba raczej o rozwój uczniów niż o przekazanie odpowiedniej porcji informacji.
W tym miejscu pojawia się ponownie zdanie, od którego rozpocząłem. Diagnoza stanu edukacji w Polsce, zawarta w drugiej jego części, wydaje się niestety trafna. Zdecydowanie za wiele w niej podawania faktów do zapamiętania, a zbyt mało uwagi poświęconej wspieraniu rozwoju i rozumienia. Zbyt dużo nacisku na wyniki egzaminów, rankingi i rywalizację.
Sprzyja temu system egzaminów zewnętrznych: wprowadzony jako narzędzie diagnostyczne, w praktyce przebudował szkoły w instytucje przygotowujące przede wszystkim do egzaminów. Zmiana dokonuje się nawet na poziomie przepisów tworzących podstawę programową oraz języka, którym opisujemy jej miejsce w szkole. Choć podstawa programowa budowana jest w języku celów, w praktyce mówimy nie o ich osiąganiu, lecz o „realizacji podstawy”. W ten sposób centrum uwagi przesuwa się z rozumienia na treści, warunki i sposoby. Podstawa tak właśnie stała się nie tym, czym być powinna. Wymagamy nie tyle osiągania celów i rozwoju młodego człowieka, ile przyswojenia określonego zasobu informacji. Nie zmieni tego wprowadzenie punktowo, jako warunku realizacji podstawy, zdania o doświadczeniu czy tygodnia projektowego.
Pracuję w szkole artystycznej i może dlatego widzę inne możliwości. Edukacja nie może być sprowadzona do uczenia przedmiotów, do zamkniętych kontenerów. Może dlatego w przestrzeniach edukacyjnych pojawił się model STEM. Może dlatego pojawiła się potrzeba jego rozszerzenia o sztukę – STEAM. Choć wciąż to tylko fragment. Widzę potrzebę włączenia do tego modelu także filozofii, historii, społeczeństwa i komunikacji. A i to pod warunkiem, że zrozumiemy, że literatura jest dziedziną sztuki i dlatego nie powinna być pomijana.
Nie chodzi o to, by wszystko „ogarniał” jeden nauczyciel, ale o integrację nauczania, o pracę zespołową, o traktowanie edukacji jako działania podmiotowego.
Chodzi o to, byśmy uczyli uczniów, a nie przedmiotów.
Co więc powinniśmy zrobić? Przede wszystkim postarać się wyjąć edukację z bieżącej polityki. Może ustanowić Komisję Edukacji, złożoną z fachowców, działaczy edukacyjnych, przedstawicieli grup politycznych, przedstawicieli nauczycielskiego samorządu. Ustanowioną jako ciało niezależne, choć reprezentujące interes obywateli. Dać jej czas i przestrzeń do pracy.
Efektów nie zobaczymy od razu, lecz raczej za kilkanaście albo kilkadziesiąt lat.
Szkoda, że trudno dziś spodziewać się takiego działania. Od zdecydowanie zbyt długiego czasu edukacja pozostaje istotnym elementem politycznej układanki, zamiast być wspólnym dziełem dla każdego.
Źródło: www.facebook.com/leszek.olpinski/
* 18 paź 2025 r. zamieściłem Jego tekst w materiale zatytułowanym „Diagnoza systemu oświaty autorstwa nauczyciela, rozczarowanego pracą w szkole”. [W.K.]
Ogólnopolski Kongres Zarządzania Oświatą w Zakopanem
Przez najbliższe dni nasze miasto będzie stolicą dyskusji o przyszłości polskiej edukacji!
Wydarzenie organizowane przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty.
W tegorocznej edycji bierze udział aż 1300 uczestników z całej Polski – dyrektorów szkół i przedszkoli, nauczycieli, przedstawicieli kuratoriów oświaty oraz samorządów.
Miasto Zakopane jest partnerem wydarzenia, a część kongresowych spotkań i paneli odbędzie się w miejskich przestrzeniach – Urzędzie Miasta Zakopane oraz Zakopiańskim Centrum Edukacji im. Heleny Modrzejewskiej.
Przed uczestnikami trzy dni rozmów o najważniejszych wyzwaniach stojących przed polską oświatą, zmianach w systemie edukacji, zarządzaniu placówkami oraz współpracy szkół i przedszkoli z samorządami.
Cieszymy się, że właśnie Zakopane jest miejscem tej ogólnopolskiej debaty i możemy gościć przedstawicieli środowiska oświatowego z całego kraju.
x x x
Za nami pierwszy dzień obrad XX Kongresu Zarządzania Oświatą w Zakopanem. 1300 uczestników, gości i partnerów spotkało się po raz kolejny w Bachleda Hotel Kasprowy, gdzie przez kolejne trzy dni będzie uczestniczyć w kilkudziesięciu wykładach, warsztatach, dyskusjach i wizytach.**
Dzień uświetnił piękny koncert Katarzyny Głowik-Jamróz.*
Oto kilka wybranych zdjęć z pierwszego dnia Kongresu:
Wiele, wiele więcej możecie zobaczyć na fejsbukowym profilu OSKKO
Źródło: www.facebook.com/OSKKOedupl
* Katarzyna Głowik-Jamróz – pedagożka, nauczycielka oraz działaczka społeczna, dyrektorka Przedszkola nr 56 „Niezapominajka” we Wrocławiu. Jest współorganizatorką cyklicznych ogólnopolskich projektów i koncertów charytatywnych, takich jak „Aniołkowe Granie”. Poza pracą pedagogiczną realizuje się również wokalnie, wykonując m.in. utwory z kręgu poezji śpiewanej. [W.K.]
**Oto najbardziej aktualny harmonogram XX Kongresu Zarządzania – TUTAJ
Dzisiaj krótki i treściwy post z bloga „Profesorskie Gadanie”. I choć prof. Stanisław Czachorowski kieruje go do uczniów szkół średnich, to jestem przekonany, że i nauczyciele tych szkół powinni go przeczytać. Bo to oni mogą wspierać swoich uczniów z klas maturalnych w dokonywaniu tych decyzji, a także stwarzać im przestrzeń, w której studiowania mogą się uczyć już w ich szkole:
Od kiedy zaczyna się studiowanie?
Pytanie pozornie łatwe, lecz nie ma chyba wyraźnej granicy początku. To proces i kontinuum. Opowiem to na własnym przykładzie. Mamy za sobą uroczyste inauguracje czyli początek nowego roku akademickiego. A od kiedy się studiuje? Ja zacząłem studiować w listopadzie. A było to tak.
Pod koniec czwartej klasy w liceum wypełnialiśmy jakieś dokumenty i deklarowaliśmy, czy i gdzie chcemy studiować. Jak chciałem biologię i chciałem gdzieś na Warmii i Mazurach, bo chciałem z Mazowsza powrócić na swoją rodzinną ziemię, do korzeni. Już nie tylko na wakacje, ale na dłużej. Nie chciałem na uczelnię rolniczą (jakieś przedmioty przyrodnicze okołobiologiczne), chciałem na biologię. W tym regionie były tylko dwie uczelnie, obie w Olsztynie. Wybór padł na Wyższa Szkołę Pedagogiczną w Olsztynie, kierunek biologia nauczycielska. Czyli to biologia ukierunkowała mnie na kształcenie pedagogiczne. Niejako przy okazji. To wtedy był początek mojego studiowania? Chyba nie.
Potem zdałem maturę, wynik był pozytywny i to otwierało mi drogę na studia. Z przedmiotów do wybory celowo wybrałem biologię i chemię. Czy już wtedy zacząłem studiować, z maturą, uprawniająca do podjęcia studiów? Chyba jeszcze nie. Proces trwał, ale dla mnie nie była to jeszcze wartość graniczna.
W lipcu przyjechałem na egzaminy wstępne. Wtedy po raz pierwszy zakwaterowany zostałem w akademiku, kwintesencji życia studenckiego. Tak, w akademiku czuję się wspólnotę akademicką. Niepowtarzalny klimat. W stresach i niepewności zdałem egzaminy wstępne. Potem dostałem urzędowe pismo, o przyjęciu mnie na biologię na WSP w Olsztynie. Dokument potwierdzający początek studiowania. Ale tego momentu także nie uważam za mój początek.
Po raz drugi do Olsztyna przyjechałem we wrześniu, by się zakwaterować w akademiku i na krótką adaptację. Wtedy poznałem kolegów z akademikowego pokoju. I spotkałem starsze roczniki. Rozpoczęło się niezwykłe życie w akademiku. W pewnym sensie można by byłoby uznać za początek studiowania. Przynajmniej w sensie społecznym. Ale to nie był jeszcze mój początek.
1 października odbyła się uroczysta inauguracja, na auli w budynku przy ul. Żołnierskiej. Tak jak każdy student dostałem papierowy indeks. Złożyłem też ustnie i pisemnie ślubowanie. Miałem już wszystkie atrybuty studenta: miejsce w akademicku i indeks. Rozpoczęły się pierwsze zajęcia, chodzenie w białym fartuchu. Ale to nie był jeszcze mój początek studiowania. tak to przynajmniej widzę retrospektywnie. Kupiłem pierwsze podręczniki do nauki.
Były spotkania, rozmowy, nie tylko te na zajęciach. Opiekunem roku był Krzysztof Kukliński. I to on powiedział nam, że jest taki docent Biesiadka, który będzie organizował wyjścia terenowe i że on pokaże nam dziwne roztocza w mchu. Dobry wstęp i zaciekawienie. Właściwe doradztwo studentom pierwszego roku. Do dzisiaj jestem za to wdzięczny. Potem pojawiło się małe, lakoniczne ogłoszenie na tablicy ogłoszeń, że zainteresowanych studentów zaprasza ów docent na pierwsze wyjście w poszukiwaniu tajemnic życia. To był listopad, pogoda marna, chyba zaczął już padać śnieg. Na spotkanie przyszło nas dwóch, ja i Andrzej Grudzień. I tak zaczęło się moje prawdziwe studiowanie. Nie było ocen, nie było zajęć w planie zajęć, było bezpośrednie spotkanie z naukowcem i bliski kontakt. teraz nazwalibyśmy to dobrymi relacjami akademickimi. Pierwsze spotkanie trwało krótko, wyszliśmy jedynie do ogrodu dydaktycznego przy uczelni. Było zimno, wiec i wyjście terenowe było krótkie. Cos jeszcze potem obserwowaliśmy pod binokularem. Ale to właśnie wtedy poczułem, że studiuję. Potem z tego wyrosło koło naukowe i własne badania naukowe. Podkreślę, bez ocen, zaliczeń, bez sylabusów, bez programu. Ale z ciekawością i odkrywaniem. niby tylko dodatek do programowych zajęć ale dla mnie była to kwintesencja. I takiego studiowania życzę wszystkim studentom.
Zacząć można w każdym momencie, czy to w październiku, listopadzie, wrześniu czy lipcu. To Ty decydujesz czy, kiedy i jak studiujesz. A uczelnia to dobre środowisko do takiego studiowania.
Źródło: www.profesorskiegadanie.blogspot.com

























