
Oto informacja zamieszczona na stronie Sejmu, zilustrowana 69-oma zdjęciami:
„Jakimi sprawami żyje dzisiaj młodzież?” – XXXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży
Nieaktualne programy nauczania w szkołach to zdaniem uczestników Sejmu Dzieci i Młodzieży najważniejszy problem, z którym mierzą się młodzi ludzie. Uczniowie z całego kraju rozmawiali w poniedziałek, 19 października, w Sejmie o najistotniejszych dla młodzieży sprawach. W obradach wzięło udział 459 młodych posłów i posłanek ze 153 placówek edukacyjnych.
Sejm Dzieci i Młodzieży zebrał się po raz 32. Od 1994 r. inicjatywa ta gromadzi w Sejmie młodych ludzi, aby promować wśród nich ideę parlamentaryzmu. Uczestnicy, tak jak w poprzednich latach, zostali wylosowani spośród kandydatów zgłoszonych przez szkoły. W tym roku ponownie zaproszono uczniów szkół ponadpodstawowych.
Podobnie jak w ubiegłym roku, w sesji uczestniczyli przedstawiciele wybranych mniejszości narodowych i etnicznych z województwa podlaskiego: Białorusini, Tatarzy, Ukraińcy i Litwini. Do Sejmu przyjechała też delegacja młodzieżowych przedstawicieli Modelowego Parlamentu Słowacji.
Hasło tegorocznej sesji brzmiało: „Jakimi sprawami żyje dzisiaj młodzież?”. Organizatorzy oddali głos młodym ludziom, aby sami zdecydowali, który problem jest dla nich obecnie najważniejszy. Wśród zagadnień wybranych przez młodzież znalazły się: presja w szkole, równowaga między szkołą a życiem prywatnym, program nauczania, trudne wejście w dorosłość, relacje z innymi, czas wolny, uzależnienia, hejt oraz potrzeba wysłuchania. Najważniejsze z nich młodzi posłowie wybrali w głosowaniu.
Sesję otworzył marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. W swoim wystąpieniu mówił o potrzebie tolerancji. „Chciałem was prosić, aby dzisiejsze spotkanie było krzykiem o tolerancję. Było rozsądnym spojrzeniem na to, co się dzieje w internecie. Miejscem, gdzie zwrócimy uwagę na samotność wielu z osób, szczególnie młodego pokolenia. Na to, jak rodzinę, otoczenie zamieniają strony internetowe i różne platformy internetowe” – powiedział.
Gościem specjalnym sesji była Martyna Wojciechowska – dziennikarka, podróżniczka i prezeska fundacji Unaweza, która realizuje program „Młode głowy”, poświęcony zdrowiu psychicznemu dzieci i młodzieży. W Sejmie zachęcała młodych ludzi, aby byli odważni. „Odwaga nie polega na tym, że się nie boimy. Odwaga polega na tym, że próbujemy nawet wtedy, kiedy się boimy. Wchodząc do tej sali, czułam ogromny stres. I wiecie co? Jestem. I wy też jesteście. Każdy z nas jest wystarczający. Bądźcie dla siebie dobrzy. Pozwólcie sobie i innym na błędy. Przesuwajcie swój horyzont, bo możecie więcej, niż myślicie” – powiedziała.
Na początku posiedzenia młodzi posłowie wybrali marszałka Sejmu Dzieci i Młodzieży. Został nim Dominik Kosierb z Zespołu Szkół nr 1 im. gen. Władysława Sikorskiego w Stalowej Woli, którego kandydaturę poparło 224 uczestników obrad. Następnie uczniowie debatowali nad zagadnieniami zgłoszonymi do harmonogramu. Z mównicy sejmowej opowiadali o problemach młodego pokolenia, z którymi na co dzień muszą się mierzyć.
Obradom przysłuchiwały się m.in. minister edukacji narodowej Barbara Nowacka, Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak oraz przewodnicząca sejmowej Komisji do spraw Dzieci i Młodzieży posłanka Monika Rosa.
Na zakończenie obrad młodzi posłowie i posłanki wybrali jedno zagadnienie, które ich zdaniem jest najważniejsze dla młodego pokolenia. W głosowaniu zwyciężył temat: „Program nauczania – mam wrażenie, że to, czego i jak uczę się w szkole, nie przygotowuje mnie do dorosłego życia”. Za najważniejszy problem uznało go 326 uczestników.
Po zakończeniu sesji delegacja Sejmu Dzieci i Młodzieży przekazała końcową uchwałę marszałkowi Czarzastemu. Dokument trafi do najważniejszych instytucji w kraju zajmujących się sprawami młodych ludzi.
Źródło: www.sejm.gov.pl
x x x
Jakże inne sprawy tego wydarzenia stały się motywem przewodnim tego samego wydarzenia w informacji zamieszczonej pod tym samym tytułem – na oficjalnej stronie MEN. Przeczytajcie, klikając w zamieszczony poniżej link:
„Jakimi sprawami żyje dzisiaj młodzież?” – XXXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży – TUTAJ
x x x
I jeszcze migawka filmowa, zamieszczony na fanpage Sejmu Dzieci i Młodzieży:
Ten dzień należał do młodzieży! XXXII sesja Sejm Dzieci i Młodzieży za nami! – TUTAJ
Gdy tylko zobaczyłem dzisiaj rano na fejsbuku zobaczyłem ten materiał – natychmiast postanowiłem go zamieścić na OE. Bo to niezwykła, mądra, dawka wiedzy o tym co w szkole jest najważniejsze, wiedzy opartej na wieloletnim doświadczeniu osoby, która udziela tam wywiadu. A tą osobą jest prof.dr.hab. Edyta Gruszczyk-Kołczyńska. A ów wywiad powstał w Kołobrzegu, z okazji wizyty Pani Profesor na obchodach 20-lecia prywatnego Zespołu Placówek Oświatowych „Morska Kraina”.
Proszę obejrzeć i wysłuchać do końca to nagranie – TUTAJ
Źródło: www.youtube.com/watch?v=djFCNwcRKvs
Po 20 dniach doczekaliśmy się wczoraj nowego tekstu Jarosława Pytlaka. Wyjaśnił w nim związki między interesami przedwyborczymi polityków a ciągle beznadziejną sytuacją nauczycieli w kwestii podwyżki ich wynagrodzeń. I jakie z tego wnioski powinni wyciągnąć rodzice polskich uczniów, gdy będą musieli stanąć przed decyzją: iść czy nie iść na wybory, a jeśli pójdą (a powinni) – na kogo oddać głos:
Przedwyborcze technikalia dla nauczycieli (i rodziców!)
Jeden ze stałych czytelników bloga „Wokół szkoły”, zainteresowany edukacją jako rodzic, w rozmowie o zasięgu mojej publicystyki zwrócił uwagę, że spora jej część dotyczy oświatowych technikaliów, które niespecjalnie interesują odbiorców takich jak on. Chodziło konkretnie o zagadnienia związane z pracą i sytuacją zawodową nauczycieli, odległe od kwestii pedagogicznych.
Istotnie, owe „technikalia” mogą rodzicom wydawać się niezrozumiałe albo nieciekawe, zdecydowanie jednak powinny ich interesować. Z jednej prostej przyczyny – stanowią fundament, na którym stoi polska edukacja. Jeśli jest on zmurszały, a o tym właśnie ostatnio często piszę, to najpiękniejsze nawet koncepcje pedagogiczne stają się tylko zbiorem baśni z tysiąca i jednej nocy. Łatwo (i jakże miło) uwierzyć ich złotoustym głosicielom, a jeśli nie zmaterializują się w praktyce, nabrać mylnego przekonania, że to nauczyciele „nie dowieźli” świetnej przecież koncepcji. Tymczasem w naszej oświacie doskonale sprawdza się ludowa mądrość, że tak krawiec kraje, jak materii staje. Brak tej materii objawia się, między innymi, w postaci licznych bolączek zawodu nauczyciela.
Niskie wynagrodzenia frustrują i skłaniają do brania na siebie nadmiernych obciążeń, albo rozważania odejścia z zawodu. Zbyt liczne klasy, w połączeniu z rosnącą lawinowo liczbą uczniów wymagających indywidualnego wsparcia, uniemożliwiają poświęcenie każdemu wystarczająco dużo czasu. Brak materiałów niezbędnych do prowadzenia lekcji i funduszy na zajęcia rozwijające zainteresowania dodatkowo utrudniają indywidualizację nauczania. Ciągłe zmiany programowe i organizacyjne, wywołują wrażenie chaosu i odciągają uwagę od pracy z uczniami. Wzmocniona do trzeciej potęgi narzędziami elektronicznymi biurokracja pożera czas i utwierdza w przekonaniu, że liczy się tylko dokumentacja, a nie realne działania i ich efekty. Tak właśnie wygląda ów kruchy fundament, na którym coraz słabiej wygląda też reszta oświatowej budowli. Targają nią wichry ludzkich emocji, wynikające z niezaspokojonych oczekiwań społecznych oraz powszechnego braku zaufania. To ostatnie władze sumiennie utwierdzają kolejnymi posunięciami, typu ingerencji w czysto metodyczną kwestię prac domowych, albo wskazywaniem konieczności dodatkowej ochrony praw uczniów, bez realnej możliwości egzekwowania ich (i rodziców) obowiązków.
W efekcie mamy to, co mamy: wciąż rosnące niezadowolenie ze stanu narodowej edukacji praktycznie wszystkich jej interesariuszy. A że jest to ogromna rzesza ludzi, trudno się dziwić, że ministra Nowacka bywa wskazywana jako jedno z najsłabszych ogniw rządu. Niewiele to jednak zmienia, bowiem problem nie jest personalny, ale systemowy.
Jeśli ktoś miał jeszcze nadzieję na to, że dobry car Donald Tusk wpłynie na złych bojarów: Domańskiego, Nowacką, czy Lubnauer, i spowoduje radykalną poprawę warunków pracy nauczycieli, to po wystąpieniu premiera z okazji Dnia Edukacji Narodowej powinien ją ostatecznie porzucić. Usłyszeliśmy bowiem, że wydajemy na obronność aż 7% budżetu państwa, bo taka jest potrzeba chwili. Oczywiście nie oznacza to lekceważenie potrzeb edukacji, ale, no, jednak oznacza. Lepiej będzie w przyszłości, nie wcześniej niż za dwa lata. Proponuję nie zastanawiać się, dlaczego akurat za dwa, a nie trzy czy pięć, tylko przyjąć do wiadomości rzeczowy komunikat, że realnych podwyżek dla nauczycieli nie będzie.
Boleśnie szczera wypowiedź premiera Tuska wywołała standardowy zestaw reakcji w bańce nauczycielskiej – od wyrazów głębokiego zawodu działaniem obecnej koalicji, którą z nadzieją, trzy lata temu, poparła duża grupa wyborców-nauczycieli, po głosy wskazujące, że przecież i tak jest lepiej niż za Czarnka, i chyba nie o to chodzi, by do władzy powróciła prawica.
W tym miejscu pozwolę sobie na omówienie technikaliów wyborczych, ważnych z punktu widzenia nauczycieli. Może kogoś zdziwi, że nie nawiążę przy tym do polityki oświatowej obecnej koalicji, ale zwrócę uwagę na fakt, który przeżył w przestrzeni medialnej bodaj tylko jeden albo dwa dni, wywołując zresztą bardziej rozbawienie niż rzetelną analizę. Oto 3 października, podczas kongresu programowego zorganizowanego przez PiS pod hasłem „Gospodarka – nasz plan na uzdrowienie sytuacji w finansach publicznych”, Mariusz Andrzejewski, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i były wiceminister finansów, zaproponował dobrowolne zwiększenie pensum nauczycieli z 18 do 22 godzin tygodniowo w zamian za wzrost wynagrodzenia zasadniczego.
Mniejsza o zaproponowane kwoty, choć wielu komentatorów wyliczyło, że nie byłaby to podwyżka, a jedynie niepełne wyrównanie zwiększonej liczby obowiązkowych zajęć. To co najważniejsze, wskazał w tej samej wypowiedzi sam projektodawca – zmiana miałaby być bezkosztowa dla budżetu.
Sporo mówi się dzisiaj o perspektywie przyszłorocznych wyborów. Sam snułem dywagacje, że kierownictwo MEN czyni wszystko, by zniechęcić nauczycieli do głosowania na obecnie rządzących. Niestety, akcentująca bezkosztowość propozycja, dobiegająca z kręgów największej partii opozycyjnej, jednoznacznie świadczy, że na żadną przedwyborczą ofertę poprawy sytuacji ekonomicznej nauczyciele liczyć nie mogą. Nie ma tu sporu pomiędzy politykami. Możemy więc obrazić się na nich i po prostu pozostać w domach podczas wyborów, albo jednak zagłosować, kierując się przesłankami innymi niż swój własny interes ekonomiczny, nawet jeśli jest on – jak sam uważam – tożsamy z interesem narodowej edukacji. Niestety, tego ostatniego w butiku z obietnicami wyborczymi po prostu nie ma i raczej nie będzie.
Wybór należy do każdego z nas.
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/
O tym, że nie tylko uczniowie z wielkich miast mogą osiągać sukcesy
Wczoraj rano słuchałem „Radia 3 5 7”. W ramach porannej audycji redaktor rozmawiał z Witoldem Szabłowskim – dziennikarzem i reportażystą, laureatem, (w 2010 roku) Nagrody Dziennikarskiej Parlamentu Europejskiego za reportaż „Dziś przypłyną tu dwa trupy”. Od 2006 jest on związany z „Gazetą Wyborczą. Jednak obok tej dziennikarskiej aktywności jest on autorem 11 książek:
– To z miłości, siostro (2008) – debiutancka książka reporterska.
– Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji (2010) – wielokrotnie nagradzany zbiór reportaży o Turcji, nominowany m.in. do Nagrody Literackiej Nike.
– Nasz mały PRL. Pół roku w M-3 z trwałą, wąsami i maluchem (2012) – eksperyment reporterski napisany wspólnie z żoną, Izabelą Meyzą.
– Tańczące niedźwiedzie. Reportaże z transformacji (2014) – głośny reportaż o wolności i trudach transformacji ustrojowej w Europie Środkowo-Wschodniej, tłumaczony na wiele języków.
– Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia (2016) – przejmujący reportaż o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków podczas rzezi wołyński
– Merhaba. Reportaże z tomu Zabójca z miasta moreli i osobisty słownik turecko-polski (2018) – rozszerzone i uzupełnione o autorski słownik wydanie książki o Turcji.
– Jak nakarmić dyktatora (2019) – światowy bestseller (prawa sprzedane m.in. do Hollywood), w którym autor rozmawia z osobistymi kucharzami najkrwawszych dyktatorów XX wieku.
– Rosja od kuchni. Jak zbudować imperium nożem, chochlą i widelcem (2021) – reportaż ukazujący historię Rosji i Związku Radzieckiego przez pryzmat kulinariów i ludzi gotujących na dworze m.in. Stalina czy Putina.
– What’s Cooking in the Kremlin (2023) – anglojęzyczne rozwinięcie i międzynarodowe wydanie tematów związanych z kuchnią Kreml
– Opowieści z Wołynia (2023) – kolejna publikacja autora podejmująca trudną tematykę wydarzeń na Wołyniu.
– Kucharze dyktatorów (2025) – najnowsza książka kontynuująca i pogłębiająca uwielbiany przez czytelników wątek historii widzianej od kuchni.
I właśnie o tej ostatniej książce i o tym, że jako autor tej ostatniej dołączył do grona polskich pisarzy, których twórczość trafiła do Hollywood rozmawiano. Bo jego książka została zekranizowana i film dokumentalny miał swoją premierę 10 czerwca na festiwalu Tribeca w Nowym Jorku i że Robert De Niro, założyciel festiwalu, osobiście wspierał projekt. Jako że nie dysponuję nagraniem tego wywiadu, proponuję zapoznanie się z notatką o jego przebiegu [ TUTAJ ]
Proponuję także obejrzenie i wysłuchanie rozmowy, odbytej jeszcze przed premierą tego filmu, którą z Szabłowskim przeprowadziła w studiu 1 Programu Polskiego Radia Slawa Bieńczycka – TUTAJ.
Gdy wczoraj słuchałem jak Witold Szabłowski opowiada o swoich odczuciach, kiedy w małym pokoiku jednego z nowojorskich hoteli oczekiwał na światową premierę filmu „Jak nakarmić dyktatora” w reżyserii Andrew Neela na festiwalu ”Tribeca Film Festival” w Nowym Jorku, zwróciłem uwagę na takie jego wyznanie – cytuję z pamięci – „Kto by pomyślał, że do tego doszedł chłopak Ostrowi Mazowieckiej”.
I w tym momencie już wiedziałem o czym będzie dzisiejszy refleksyjny esej. Że nie tylko z wielkich metropolii wywodzą się ludzie, którzy stają się znani na świecie i osiągają sukcesy w tym co robią.
Najpierw ustaliłem, że Witold Szabłowski maturę robił w jedynym w Ostrowi Mazowieckiej Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika. I już wiem, że nie zapomniał „skąd wyszedł” i regularnie odwiedza swoje dawne liceum. W murach szkoły organizowane są spotkania z pisarzem, podczas których opowiada on licealistom o kulisach swojej pracy reportażysty, dalekich podróżach oraz politycznej roli jedzenia.
Ale nie tylko historia Witolda Szabłowskiego zwróciła moją uwagę na fakt, że życiowe sukcesy mogą odnosić nie tylko uczniowie z wielkich miast. Zauważyłem to już wcześniej podczas prezentowania na OE polskich laureatów olimpiad i konkursów międzynarodowych.
Oto przykłady tylko z 2026 roku:
37. Międzynarodowa Olimpiada Biologiczna. Brązowy medal zdobyi:
– Wiktor Górecki – Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej w Białobrzegach;
– Izabela Naumiuk – I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Prusa w Siedlcach.
10. Europejska Olimpiada Fizyczna. Srebrny medal zdobył:
– Adam Ben Saad, uczeń I Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Dwujęzycznymi im. M. Kopernika w Krośnie
32. Bałtycka Olimpiada Informatyczna. Srebrny medal zdobył:
– Jakub Woźniak, uczeń III klasy Liceum Ogólnokształcące TEB Edukacja w Świdnicy
A oto przykłady z lat poprzednich:
Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna
– Filip Baciak, uczeń I liceum Ogólnokształcącego w Chrzanowie zdobył: w 2022 r. srebrny medal, w 2023 – złoty.
Międzynarodowa Olimpiada Biologiczna
– Michał Kużmiński, uczeń I LO im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu zdobył:
srebrny medal w 2024 r. i złoty medal w 2025 r.
– Juliusz Szczeszek-Bistuła, uczeń Zespół Szkół im. Henryka Sienkiewicza w Pajęcznie
zdobył w roku 2025 srebrny medal.
Jaki z tego płynie wniosek?
Że na sukcesy uczniów, obok bezsprzecznych zdolności wrodzonych, olbrzymi wpływ na ich osiągnięcia ma szkoła, jako środowisko wspierające rozwój, ale przede wszystkim nauczyciele, ktorzy potrafią owe talenty rozpoznać, a następnie chcieć je – w indywidualnym trybie – rozwijać.
Włodzisław Kuzitowicz
Na dzisiejszą sobotę proponuję lekturę w trzech częściach. Tematem przewodnim jest „Kto powinien być ‘właścicielem’ szkoły”. Zaczynamy od stanowiska w tej sprawie, zaprezentowanego przez prof. Bogusława Śliwerskiego:
Państwo jako właściciel szkoły
Najgłębszy problem polskiej polityki oświatowej polega na tym, że każda kolejna władza traktuje system edukacyjny jak własny obszar zarządzania.
Ministerstwo nie zachowuje się wyłącznie jak instytucja gwarantująca obywatelom prawo do dobrej edukacji. Określa także cele, treści, priorytety, rytm zmian oraz granice dopuszczalnej samodzielności. Wolność pedagogiczna staje się wówczas przywilejem udzielanym przez państwo, który może zostać zwiększony albo ograniczony w drodze kolejnego rozporządzenia.
Zmieniają się ministrowie, ideologie i deklarowane wartości, ale nie zmienia się przekonanie, że centralna administracja ma prawo na nowo urządzać szkołę.
Jedna władza wpisuje do niej własny kanon historyczny. Druga redefiniuje edukację obywatelską. Kolejna zmienia listę lektur, przedmioty, liczbę godzin, wymagania i priorytety wychowawcze. Każda deklaruje przy tym, że działa w interesie dzieci.
W takim ustroju nauczyciel nie jest autonomicznym profesjonalistą, lecz wykonawcą politycznie definiowanego programu. Dyrektor nie jest przede wszystkim liderem wspólnoty szkolnej, lecz pośrednikiem między administracją, organem prowadzącym, nauczycielami i rodzicami. Uczniowie pozostają adresatami decyzji podejmowanych poza szkołą.
Państwo demokratyczne nie powinno być dysponentem edukacji. Powinno być jej gwarantem. Różnica jest zasadnicza. Państwo-dysponent rozstrzyga, jaka ma być szkoła.
Państwo-gwarant określa standardy bezpieczeństwa, dostępności, jakości i ochrony praw, ale pozostawia wspólnotom szkolnym przestrzeń do tworzenia własnego profilu pedagogicznego. Tak jest w Konstytucji III RP, ale nie w polityce oświatowej państwa.
Państwo-dysponent żąda zgodności. Państwo-gwarant oczekuje odpowiedzialności. Państwo-dysponent produkuje jednolitość. Państwo-gwarant chroni dzieci i młodzież zgodnie z oczekiwaniami rodziców, nie rezygnując z troski o dobro wspólne, którego granice powinny być uzgadniane lokalnie, w radach szkolnych, a nie w MEN.
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
x x x
Kontynuując temat, podjęty w tym krótkim poście przez prof. Śliwerskiego proponują poszerzyć punkt widzenia uczonego pedagoga o dziennikarskie spostrzeżenia tej samej rzeczywistości szkolnej lekturą fragmentów artykułu Kornela Wawrzyniaka, zamieszczonego 8 września ub. roku na stronie tygodnika „Przegląd”. Oczywiście w zakończeniu odsyłam do jego pełnej wersji:
Kto rządzi szkołą?
[…]
– Na pytanie, kto rządzi w polskich szkołach, trudno odpowiedzieć jednoznacznie, bo to zawsze zależy od poziomu, na który spojrzymy. Formalnie – rządzi prawo oświatowe i kolejne rozporządzenia ministra. To system decyduje, jakie egzaminy przeprowadzamy, jakie są podstawy programowe, jak wyglądają ramowe plany nauczania. A ponieważ każda kolejna partia polityczna chce się odznaczyć w systemie edukacji i zostawić po sobie ślad, szkoła staje się areną nieustannych eksperymentów i chaotycznych decyzji. Widać to dobrze w dyskusjach wokół prac domowych – ich całkowity zakaz brzmi efektownie, ale w praktyce jest dużo bardziej skomplikowany. Zadania mechaniczne czy odtwórcze faktycznie są zbędne, natomiast trudno sobie wyobrazić rozwój umiejętności matematycznych albo pisarskich bez ćwiczeń i powtarzania poza szkołą. Jak w życiu – żeby coś osiągnąć, trzeba się spocić. To dotyczy zarówno treningu na siłowni, jak i nauki – komentuje nauczycielka Aneta Korycińska, znana jako „Baba od polskiego”.
Szkołą nie rządzą jednak tylko politycy na szczeblu centralnym. Ci przede wszystkim robią bałagan. Im dalej od gabinetów znajdujących się w budynku przy alei Szucha, a bliżej szkolnych korytarzy – tym wyraźniej widać tego konsekwencje.
– Obecnie polską szkołą rządzi PRZYPADEK. Ma ona dwóch głównych władców – organ prowadzący (samorząd) i kuratorium podległe wojewodzie – często związanych z różnymi opcjami politycznymi. Nie tak miało być – kuratorium od „reformy” Handkego (wcześniej kuratorium było jedynym zwierzchnikiem szkoły i jej „sponsorem”) miało być wsparciem dla szkół. Nawet w tej „reformie” zniknęła z kuratoriów postać MERYTORYCZNEGO wizytatora przedmiotowego i do dziś nie wróciła, więc kuratoryjni urzędnicy kontrolują w placówkach wyłącznie perfekcyjność produkcji papierów. Od czasów ministry Łybackiej kuratoryjna biurokracja zyskuje stopniowo coraz większą władzę nad szkołami – wskazuje Małgorzata Żuber-Zielicz, była dyrektorka warszawskich liceów im. Mikołaja Kopernika oraz im. Stefana Batorego, w latach 2014-2018 przewodnicząca Komisji Edukacji i Rodziny w Radzie Warszawy. […]
Cały tekst „Kto rządzi szkołą” – TUTAJ
Źródło: www.tygodnikprzeglad.pl
x x x
Postanowiłem, jako trzecią część mojej dzisiejszej oferty, umożliwić przypomnienie sobie jak ten problem rozstrzyga Ustawa – Prawo oświatowe:
Rozdział 3
Zarządzanie szkołami i placówkami publicznymi
Art. 43.
Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania koordynuje i realizuje politykę oświatową państwa i współdziała w tym zakresie z wojewodami oraz z innymi organami i jednostkami organizacyjnymi właściwymi w sprawach funkcjonowania systemu oświaty. […]
Cały tekst Rozdziału 3. Ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe – TUTAJ
„Gazeta Wyborcza” zamieściła na swojej stronie internetowej informację o dzisiejszej odprawie u ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, w której uczestniczyli: wiceministra edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz i Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:
Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach
[…]
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński wziął w piątek (16 października) udział w odprawie z udziałem wiceministerki edukacji Pauliny Piechny-Więckiewicz i Komendanta Głównego Policji gen. insp. Marka Boronia.
Foto: www.gov.pl/web/mswia/
Według Kierwińskiego sytuacja w szkołach stabilizuje się, zarówno jeśli chodzi o emocje społeczne, jak i sytuację w sieci. – Powoli będziemy zmieniać charakter naszej obecności w szkołach (…). Siły i środki policji będą utrzymywane, aby zapewnić bezpieczeństwo (…). Natomiast powoli będziemy przechodzić na ogólnopolską akcję profilaktyczną i edukacyjną. Chodzi o szkolenia dotyczące kwestii bezpieczeństwa i rozmowy w szkołach przeprowadzone przez policjantów – przekazał szef MSWiA.
Zajęcia prowadzone przez policjantów mają obejmować: rozpoznanie i zgłaszanie zagrożeń, współpracę z policją, tematykę przemocy rówieśniczej, cyberprzemocy, dezinformacji, odpowiedzialności prawnej oraz zasad postępowania w sytuacji zagrożenia w szkołach.
Kierwiński podkreślił, że po tygodniu intensywnej pracy służb nie ma żadnych sygnałów, aby te wydarzenia były w jakiś sposób ze sobą powiązane i miały ze sobą coś wspólnego. – Nie ma żadnego potwierdzenia, jakoby istniałby jakiś ogólnopolski challenge, a już na pewno nie challenge inspirowany przez jakieś określone grupy zewnętrzne – zapewnił.
Wiceministerka edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz ogłosiła, że wkrótce opublikowane zostaną propozycje zmian w przepisach. Dodała, że w piątek do konsultacji zostanie skierowany zapowiadany projekt rozporządzenia w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy. Ma ono m.in. zobowiązać dyrektorów szkół, we współpracy ze służbami, do przeprowadzenia co najmniej dwa razy w roku „praktycznych ćwiczeń związanych z różnymi sytuacjami kryzysowymi”.
Z kolei w przyszłym tygodniu do wykazu prac legislacyjnych zostanie wpisany projekt nowelizacji Prawa oświatowego. Jego głównymi wątkami, przekazała wiceminister, będą m.in. „zwiększone uprawnienia dyrektorów szkół do sprawdzania rzeczy osobistych, zabezpieczania niebezpiecznych przedmiotów, jasne zasady reagowania na zagrożenia oraz jasne zasady współpracy”.[…]
Komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń przekazał, że od początku akcji policjanci dokonali ponad 187 tys. kontroli placówek oświatowych i zatrzymali 192 osób. Do tych działań skierowano łącznie od początku akcji ponad 102 tysiące policjantów. Zabezpieczono 155 niebezpiecznych przedmiotów.
Boroń dodał, że służby wszczęły 106 postępowań karnych. W większości dotyczyły one gróźb karalnych, publicznego nawoływania do popełniania przestępstw, fałszywych alarmów, zawiadamiania o zagrożeniach i narażenia na niebezpieczeństwo.
68 materiałów zostało przekazanych do sądów rodzinnych, służby odnotowały 56 przypadków zastosowania środków zapobiegawczych i opiekuńczych. Boroń podkreślił, że policja nadal będzie działać szkołach. – Oczywiście to się musi też zmienić – podkreślił. Policja ma teraz przede wszystkim prowadzić działania edukacyjne. Zaproponowany samorządom i dyrektorom szkół podstawowych i ponadpodstawowych zostanie program „Życie to nie gra, masz je tylko jedno„.
Cały tekst „Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
x x x
Informacja „z pierwszego źródła” o tej odprawie ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – oto jej pierwszy fragment i link do pełnej wersji:
Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach
Ponad 90 tys. policjantów skierowanych do ochrony szkół, 160 tys. przeprowadzonych kontroli oraz 192 zatrzymane osoby. Wszczęto 106 postępowań karnych. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, podczas wspólnej odprawy z kierownictwem Policji i Ministerstwem Edukacji Narodowej, podsumował zdecydowane działania służb w związku z ostatnimi zdarzeniami w szkołach. Szef MSWiA uspokaja, że fala przemocy została powstrzymana, a sytuacja znajduje się pod kontrolą. Apeluje również do rodziców i internautów o rozsądek oraz opanowanie emocji. […]
Cały tekst „Nie tylko kontrole i zatrzymania. Policja zapowiada nowy etap w szkołach” = TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/mswia/
Zaczęło się wszystko od krótkiego posta, zamieszczonego wczoraj na fejsbuku przez „Nie dla chaosu w szkole”:
Mamy 701 000 nauczycieli, przy czym niespełna 16% to mężczyźni. (Te proporcje kontrastują z listą nagrodzonych podczas konkursu Nauczyciel Roku i Nauczyciel Jutr@, gdzie panowie uczący w szkołach zdecydowanie dominowali na listach wyróżnionych.)
Płci męskiej są też polscy rekordziści pod względem wieku. Najstarszy ma 90 lat, najmłodszy 18. Obaj uczą gry na fortepianie.
W ciągu 14 lat średnia wieku wzrosła o pięć lat – średnia sięga w tej chwili 47 lat.
Bardzo mało mamy najmłodszych nauczycieli poniżej 30 urodzin – zaledwie 4%. W UE gorsze dane są tylko na Cyprze i w Portugalii.
Zaskakujące, zestawienie pokazuje, że obsadzonych etatów jest niewiele więcej niż nauczycieli (raptem 10 000). Nie zgadza się to z naszą intuicyjna wiedzą, że ludzi podwajających godziny „tablicowe” jest tak wielu
Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/
x x x
To zainspirowało mnie do poszukiwań „w sieci” obszerniejszych materiałów na ten temat, będących danymi źródłowo udokumentowanymi. Oto fragmenty dwu takich tekstów:
Obszerny tekst, zawierający także informacje statystyczne o zbiorowości osób zatrudnionych na stanowisku „nauczyciel”, zamieszczono 14 października na portalu „Serwis Samorządowy PAP”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
MEN: w Polsce jest 701,1 tys. nauczycieli, 84,2 proc. z nich to kobiety
W polskim systemie oświaty pracuje 701,1 tys. nauczycieli. Zdecydowana większość z nich – 84,2 proc. wszystkich polskich nauczycieli — to kobiety. Średnia wieku polskiej nauczycielki to 46,5 lat — wynika z danych udostępnionych PAP przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. […]
Nauczycielek jest 590 648, nauczycieli 110 472, co oznacza, że zawód nauczycielski należy do zawodów sfeminizowanych – 84,2 proc. pracujących w tym zawodzie to kobiety, blisko 15,8 proc. to mężczyźni.
Odsetek nauczycielek w przedszkolach wynosi 98 proc., w szkołach podstawowych – 86,3 proc., w liceach ogólnokształcących – 72,8 proc., a w technikach – 65,6 proc.
Średnia wieku polskiego nauczyciela to blisko 47 lat: kobiet – 46,5 lat, mężczyzn — blisko 48,6 lat. Porównując te dane z danymi z lat ubiegłych wynika, że średnia wieku nauczycieli systematycznie rośnie. W 2012 r. średni wiek polskiej nauczycielki wynosił 41,5 roku, a nauczyciela – 43 lata.
Obecnie najmłodszy polski nauczyciel ma 18 lat i uczy fortepianu w szkole muzycznej I stopnia. Najstarszy ma 90 lat i też uczy fortepianu w szkole muzycznej I stopnia. Zarówno najmłodszy polski nauczyciel, jak i najstarszy to mężczyźni. […]
W 2024 roku Polska była na trzecim miejscu od końca, jeśli chodzi o odsetek nauczycieli poniżej 30. roku — wynosił on 4 proc. Niższe odsetki odnotowano tylko w Portugalii – 3,3 proc. i na Cyprze – 3,1 proc. […]
Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronach kuratoriów oświaty, na 6 października 2026 r. opublikowanych było łącznie 3 860 ogłoszeń o wolnych miejscach pracy dla nauczycieli, które łącznie wykazują 2 488,28 wolnych etatów we wszystkich szkołach i placówkach.
Nieobsadzone etaty stanowią ok. 0,3 proc. łącznego zatrudnienia w systemie oświaty w bieżącym roku szkolnym. […]
Cały tekst ” MEN: w Polsce jest 701,1 tys. nauczycieli, 84,2 proc. z nich to kobiety” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl
x x x
Nauczyciele (w osobach i etatach)
Dostawca: Ministerstwo Edukacji Narodowej. Data aktualizacji: 16 lutego 2026, 14:19
Wszystkie te dane statystyczne dostępne są po kliknięciu TUTAJ
Dzięki temu, że systematycznie zaglądam na fapage Łódzkiego Kuratorium Oświaty mogę poinformować Szanowne Czytelniczki i Szanownych Czytelników OE, że od 13 października mamy w Łodzi kolejną osobę, której nadano Honorowy Tutul Profesora Oświaty. Jest nią Bożena Będzińska-Wosik – wieloletnia dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi,* zasłużona promotorka ruchu „Budzącej się Szkoły”, organizatorka wielu spotkań zwolenników tej idei, innowatorka procesu szkolnej edukacji w swojej szkole. Oto ten materiał
(Dyr. Bożena Będzińska-Wosik zaznaczona żółtą obwódką)
Dziś [12 października 2026r.] w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zorganizowano uroczyste obchody Dnia Edukacji Narodowej z udziałem Minister Edukacji Barbary Nowackiej i pozostałych członków Kierownictwa MEN.
Podczas wydarzenia tytuł Honorowego Profesora Oświaty odebrała m.in. dyrektor Szkoły Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi – Bożena Będzińska-Wosik. W uroczystości wziął udział Łódzki Kurator Oświaty Janusz Brzozowski.
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story
*Warto także zajrzeć na fejsbukową stronę tej szkoły – TUTAJ
Oto, zamieszczony „po znajomości” materiał, informujący o obchodach DEN w szkole, w której w latach 1958 – 1962 byłem uczniem i której w latach 1993 – 2005 byłem dyrektorem:
W naszej szkole uroczyście obchodziliśmy Dzień Edukacji Narodowej. Z tej okazji uczniowie pod opieką Pani Agnieszki Ruty przygotowali akademię, podczas której przypomniano historię powstania Komisji Edukacji Narodowej.
Tego dnia odbyło się również uroczyste przekazanie sztandaru klasom rocznikowo młodszym oraz ślubowanie uczniów klas pierwszych, którzy oficjalnie dołączyli do społeczności Budowlanki.
Na uroczystość zaproszeni zostali także emerytowani pracownicy naszej szkoły, z którymi mogliśmy wspólnie celebrować to wyjątkowe święto.* Był to również szczególny moment pożegnania Pani Teresy – naszej szkolnej woźnej, która przeszła na emeryturę. Dziękujemy Pani Teresie za lata pracy, życzliwość i codzienną obecność w życiu szkoły, życząc dużo zdrowia, radości oraz pięknych chwil na nowym etapie życia.
Nie zabrakło także ciepłych słów i wyrazów wdzięczności. Uczniowie złożyli nauczycielom życzenia oraz wręczyli kwiaty, dziękując za trud, zaangażowanie i serce wkładane w ich edukację. Ważnym punktem uroczystości było również wręczenie przez Panią Dyrektor nagród dyrektora wyróżniającym się pedagogom naszej szkoły.
Był to wyjątkowy dzień, pełen wzruszeń, życzliwości i wdzięczności dla wszystkich, którzy każdego dnia tworzą i współtworzyli społeczność Budowlanki.
Foto: Piotr Drzewiecki.
Źródło: www.facebook.com/zsbt.lodz/
*Jedną z tych zaproszonych emerytowanych pracowników byłem ja – emerytowany dyrektor tej szkoły. Niestety – na zaproszenie odpowiedzieli swoją obecnością tylko nieliczni – to tych sześcioro, którzy na poniższym zdjęciu siedzą w pierwszym rzędzie.
Ja stoję – między nową panią dyrektor Eweliną Żak-Wieczorek (po mojej prawej ręce) a również nową panię wicedyrektor – Anną Płocką-Czopiką (po mojej lewej ręce). Po prawej stronie zdjęcia stoi Sławomir Hulewicz – Kierownik Kształcenia praktycznego. [WK]
Wczoraj Jarosław Pytlak zamieścił na swoim prywatnym fb-profilu taki post:
Z okazji Dnia Edukacji Narodowej życzę Narodowi, żeby docenił ludzi, którzy współtworzą jego edukację. Żeby dał sobie i im szansę bycia takimi, jakich by chciał mieć. Emanacji Narodu, zgrupowanej we władzach wszelkiego rodzaju, życzę zrozumienia, że Edukację tworzą konkretni ludzie, którzy potrzebują wsparcia i docenienia.
Dla wzmocnienia tych życzeń przypominam artykuł z bloga „Wokół szkoły” pt. „Jaki powinien być dobry nauczyciel?!”:
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story_




























